Nowy numer 42/2020 Archiwum

Trwają w pamięci żywych

Chociaż minęło 6 lat od tragedii, do której doszło w pobliżu mirosławieckiego lotniska, o poległych lotnikach pamiętają nie tylko żołnierze w stalowych mundurach.

Wojskowa CASA uderzyła w ziemię 23 stycznia o 19.07. Do pasa startowego lotniska w Mirosławcu zabrakło jej zaledwie 1300 m. Katastrofy nie przeżył żaden z oficerów Sił Powietrznych, którzy byli na pokładzie: 16 pasażerów i czwórka członków załogi. Jak na ironię losu, wracali z konferencji poświęconej bezpieczeństwu lotów.

– Nie da się opowiedzieć tego, co zobaczyliśmy na miejscu – mówi ks. Edward Matyśniak, proboszcz mirosławieckiej wspólnoty. Jako jeden z pierwszych był na lotnisku. – Odebrałem telefon i wsiadłem do samochodu, tak jak stałem, w samej sutannie. Razem z płk. Andrzejem Puchałą biegaliśmy po miejscu katastrofy z nadzieją, że znajdziemy kogoś żywego – wspomina. Po sześciu latach te wspomnienia nie są mniej bolesne. Nie tylko Siły Powietrzne straciły doskonałych żołnierzy, w tym wysokiej rangi oficerów, m.in. dowódców: 21. Bazy Lotniczej w Świdwinie, 12. Bazy Lotniczej w Mirosławcu i 1. Brygady Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie. – Rodziny straciły mężów, ojców, braci, synów, a my straciliśmy po prostu przyjaciół – przyznaje mjr Wiesław Gasek z 1. Skrzydła Lotnictwa Taktycznego. – To byli nasi ludzie, którzy służyli w 1. Skrzydle, wówczas 1. Brygadzie Lotnictwa Taktycznego. Mieszkali w Świdwinie, Mirosławcu, Kołobrzegu. Wszyscy doskonale się znaliśmy, pamiętamy o nich nie tylko 23 stycznia – dodaje wojskowy.

Kiedy żegnasz przyjaciela

Każdego roku w rocznicę spotykają się w miejscu, gdzie rozbiła się CASA o numerze 019. Pod pomnikiem z tablicą upamiętniającą żołnierzy oraz statecznikiem z rozbitego samolotu zapalają 20 białych i czerwonych zniczy, oddają honory poległym. Wcześniej modlą się w ich intencji w mirosławieckim kościele. – Nie wiem, czy kolejne rocznice będą równie uroczyście obchodzone. Być może tylko okrągłe będą ściągać do Mirosławca przedstawicieli władzy, ale my, żołnierze i rodziny będziemy się i tak spotykać tutaj – mówi mjr Wiesław Gasek. Ks. Edwarda to martwi. Nie chciałby, żeby lotnicy zostali zapomniani. W kazaniu wygłoszonym podczas Mszy św. w intencji lotników przywołał sentencję, którą przechowuje razem z fotografią jednego z lotników. – Tę myśl zapisaną na fotografii pana płk. Zdzisława Cieślika, mojego przyjaciela, chciałbym zadedykować każdemu z was: „Kiedy żegnasz przyjaciela, nie smuć się, ponieważ jego nieobecność pozwoli ci dostrzec to, co najbardziej w nim kochasz”. A kochaliśmy ich serdecznie – mówił. Mirosławiecki duszpasterz rozdaje też co roku obrazki z nazwiskami poległych i modlitwą w intencji lotników.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama