Nowy numer 43/2020 Archiwum

Wiara koi cierpienie

Lekarzem jest Jezus, a jednym z najskuteczniejszych leków modlitwa – nie mają wątpliwości uczestnicy konferencji, którą z okazji XXII Światowego Dnia Chorego zorganizowano w nadmorskim kurorcie.

W środowisku lekarzy od lat krąży pewna anegdota. Asystent chirurga, wyraźnie skonfundowany, zwraca się do swojego przełożonego: – Panie ordynatorze, ten pacjent spod siódemki powinien już dawno umrzeć, a on z dnia na dzień czuje się coraz lepiej. Ordynator, uśmiechając się pod wąsem, odpowiada ze stoickim spokojem: – No widzi pan, panie kolego, medycyna czasem bywa bezsilna…

Wierzący cierpi inaczej

W Ustce przez trzy dni obradowało ponad 300 najwybitniejszych lekarzy z całej Polski. Zwieńczeniem naukowej konferencji była uroczysta sesja w ratuszu. Dyskusję poprzedziła Msza św. w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela, której przewodniczył biskup pomocniczy diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej Paweł Cieślik. Lekarze i duchowni są zgodni – chorzy, którzy mają głęboką relację z Bogiem, są pacjentami łatwiejszymi, bardziej przewidywalnymi i szybciej wracają do zdrowia. W przeciwieństwie do osób niewierzących, które są bardziej zrezygnowane i łatwiej popadają w depresję – podkreśla prof. Roman Nowicki z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku, główny organizator sympozjum. Jego kolega z uczelni prof. Mikołaj Majkowicz, szef katedry psychologii, dodaje: – Duchowość nadaje sens cierpieniu, dzięki czemu pacjent lepiej radzi sobie ze stresem. Naukowo udowodnione jest także, że modlitwa wyzwala energię korzystną dla zdrowia, optymizm, spokój.

59 granulek dosercowych

Diakon Błażej Kwiatkowski z seminarium duchownego w Gdańsku, zanim pomyślał o kapłaństwie, skończył farmację. Efektem połączenia wiedzy medycznej i doświadczenia duchowego jest miserikordyna, lek duchowy, który – jak podkreśla jego wynalazca – sprawia, że dusza otrzymuje miłosierdzie. Specyfik składa się z różańca, obrazka Jezusa Miłosiernego i ulotki. – Leku można używać raz dziennie, albo ile dusza pragnie, w zależności od stanu pacjenta – tłumaczy przyszły ksiądz. – Kuracja nie wymaga konsultacji z lekarzem, ani farmaceutą, jest za to w stu procentach skuteczna. Skuteczność leku gwarantowana jest słowami samego Jezusa. Dzięki rekomendacji ojca świętego o miserikordynie dowiedział się cały świat. – Nie zapomnijcie jej wziąć, bo robi dobrze na serce, duszę i jest dobra na całe życie – powiedział papież Franciszek w listopadzie ubiegłego roku do tłumów zgromadzonych w Watykanie. Gdański diakon jest przekonany o sile modlitwy, która potrafi być skutecznym lekarstwem. – Słowa koronki są słowami Jezusa – mówi duchowny. – Nie chodzi o liczbę wypowiadanych słów, czy o technikę. Kiedy kończą się paciorki, modlitwa zaczyna wypływać z serca. Właśnie wtedy dochodzi do zanurzenia się w Bożą obecność.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama