Nowy numer 43/2020 Archiwum

Egzamin z miłości

– W chorobie człowiek szczególnie potrzebuje kogoś, kto jest obok. To jest właśnie sztuka miłości – mówił bp Edward Dajczak podczas diecezjalnych obchodów Światowego Dnia Chorego.

Nie wszyscy chorzy ze szczecineckiego szpitala chcieli przyjść na Mszę św. w ich intencji. Wielu po prostu nie mogło. Tych odwiedził bp Edward Dajczak, ale najpierw modlił się za nich w szpitalnej kaplicy.

Nadzieja od Boga

W homilii biskup nawiązał do słów Jezusa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. – Jeśli chcemy dobrze zrozumieć wołanie Jezusa, musimy zobaczyć, że On zawsze staje po stronie tych, których życie nie jest w ich rękach. Na chorobę i cierpienie nie ma się wpływu. Dlatego tu, w kaplicy szpitalnej, te słowa szczególnie niosą nadzieję – mówił biskup. Wspomniał też, że choroba to egzamin z miłości. – W takich momentach sprawdza się nie tylko chory człowiek, ale to też próba dla wszystkich dookoła niego. Ludzie zdają egzamin z człowieczeństwa albo nie. To zależy od tego, czy stać ich na przekraczanie granic zainteresowania tylko własnym życiem – tłumaczył biskup. W czasie Eucharystii biskup udzielił sakramentu namaszczenia chorych. Niestety, wciąż jeszcze pokutuje przekonanie, że namaszczenie chorych to sakrament dla umierających. – Może go przyjąć osoba, która ma jakieś dolegliwości, niekoniecznie poważne. Raz w roku, w Światowy Dzień Chorego, szczególnie jest okazja do tego, by z niego skorzystać. To sakrament, który ma umocnić na duchu, dać nadzieję. Z drugiej strony jest to modlitwa z wiarą o uzdrowienie, bo tu działa Pan Jezus – tłumaczy ks. Krzysztof Włodarczyk, dyrektor wydziału duszpasterskiego w kurii biskupiej. – Widzę w parafiach, że z okazji Dnia Chorego wiele osób przyjmuje ten sakrament. Robią to bez lęku, bo wiedzą, że to sakrament chorych, a nie ostatnie namaszczenie, po którym będą musieli odejść z tego świata. Po Mszy św. bp Dajczak udał się na szpitalne oddziały z Komunią św. i spotkał się z pacjentami. – Pan Bóg i wiara bardzo mi pomagają w cierpieniu. Wierzę, że sakrament chorych sprawi, że będę zdrowa. Poza tym spotkanie z biskupem na pewno będzie pięknym wspomnieniem. Jestem bardzo zadowolona, bo to jest jego wyjście do ludzi chorych, którzy nic nie mogą z siebie dać – mówi pani Teresa. Podobnego zdania jest jej koleżanka z oddziału, również Teresa. – Człowiek chory musi mieć silną psychikę, ale pomaga też modlitwa. Modlę się codziennie, nie tylko w chorobie. Jestem z Bogiem w stałym kontakcie, nawet w nocy, jak się przebudzę – mówi. Jak przyznaje, wizyta bp. Dajczaka dodała jej sił. – To było bardzo przyjemne spotkanie. Czuję się dziś wyjątkowo. Musiałam przyjść do szpitala, żeby spotkać biskupa – śmieje się.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama