Nowy numer 43/2020 Archiwum

Leczą także muzyką

Na co dzień zakładają białe fartuchy i wypisują recepty. Zawód lekarza czy farmaceuty starają się wykonywać nie tylko dobrze, ale wręcz... śpiewająco.

Zakończyło się 6. Tournee Chóru Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, który podczas koncertów w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej wykonywał pieśni pasyjne. Występy odbyły się tym razem w Koszalinie, Białogardzie, Darłowie i w Słupsku.

Chór istnieje od roku 1959 i ma za sobą liczne występy w wielu krajach Europy. Jest też laureatem wielu nagród i wyróżnień. Od kilkudziesięciu lat prowadzi go prof. Przemysław Pałka, dziekan Wydziału Dyrygentury Chóralnej, Edukacji Muzycznej i Muzyki Kościelnej Akademii Muzycznej w Poznaniu. Zespół ma też swoją specyfikę, ponieważ występują w nim studenci medycyny oraz lekarze i farmaceuci.

- Śpiew pojawił się u mnie wcześniej niż medycyna. Myślę, że są to dziedziny, które sobie nawzajem nie przeszkadzają. Rozwijanie jednej i drugiej równolegle nie koliduje ze sobą. Śpiewanie pozwala wejść do świata trochę obok książek i pacjentów. Jest to świat bardziej dla siebie, który daje wiele przyjemności, która nie niszczy, ale rozwija. Szersze zajęcie się sztuką pozwala też lepiej zrozumieć człowieka - zauważa Mateusz Stępczak, chórzysta, świeżo upieczony absolwent farmacji.

Leczą także muzyką   Chór Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Dyryguje prof. Przemysław Pałka ks. Wojciech Parfianowicz /GN - Czuję się zaszczycony, że pracuję z chórem, w którym są ludzie, którzy wykonują ciężki zawód lekarza. Jednocześnie przy tak trudnych studiach, ci ludzie podejmują jeszcze takie ciekawe hobby. Przychodzą i spełniają się w śpiewaniu. To też jest ciężka praca, ale zupełnie inna niż ta na studiach. Mam nadzieję, że śpiewanie w chórze nie tylko tych ludzi relaksuje, ale także w jakiś sposób humanizuje, co też jest przygotowaniem do zawodu lekarza, który później będą wykonywać. Cieszę się, że mogę pomóc im w wyjściu na estradę. Tam na chwilę przeobrażają się w artystów, a potem z powrotem wkładają swoje kitle i idą do ciężkiej pracy - mówi prof. Przemysław Pałka, dyrygent i kierownik artystyczny chóru.

Muzyk zwraca też uwagę na specyfikę koncertów pieśni pasyjnych, które wg niego najlepiej udają się w świątyniach:

- Myślę, że dla takiego koncertu kościół jest najlepszym miejscem. Taki rodzaj muzyki najlepiej brzmi w kościele, ponieważ kompozytorzy pisali te utwory przeważnie z myślą właśnie o takich miejscach. Wykonujemy te utwory czasami w innych miejscach, np. w auli Akademii Muzycznej, ale osobiście wolę je wykonywać w kościele. Czy to jest dostojny, starszy kościół, czy nowoczesny, nie ma to aż takiego znaczenia. Ważne, żeby był to kościół, ponieważ jest to miejsce, w którym można się inaczej skupić. Taki koncert ma jednak trochę charakter modlitwy, nie tylko dla słuchaczy, ale także dla śpiewaków i dla dyrygenta. To widać i słychać w reakcjach chórzystów i publiczności - mówi się prof. Pałka.

Wszystkie koncerty na terenie diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej miały podobny repertuar. Śpiewacy wykonali następujące utwory:

  • Gioacchino Rossini, O Cor Iesu
  • Georgrius Deakbardos, Eli Eli
  • Ferran Sors, O crux, ave, spes unica
  • Fryderyk Chopin, Stabat Mater
  • Mariusz Matuszewski, Gdy klęknę w Ogrójcu
  • Vic Nees, De profundis
  • Fryderyk Chopin (na podstawie), Gdy gaśnie dzień
  • W. A. Mozart, Lacrimosa (z Requiem)
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama