Nowy numer 49/2020 Archiwum

15 kilometrów dziękczynienia

XXII Bieg Papieski. W tych sportowych zmaganiach wyniki i nagrody mają mniejsze znaczenie. Najważniejsze jest przekroczenie linii mety i odebranie medalu z wizerunkiem św. Jana Pawła II. To dla niego ruszają na start uczestnicy karlińskiego biegu.

Zaczęło się od spontanicznego odruchu serca i biegu ulicznego w Koszalinie. Nieżyjący już Józef Niekrasz postanowił upamiętnić w ten sposób papieską wizytę w swoim mieście. Z czasem impreza przeniosła się do Karlina i rozrosła do poważnego wydarzenia sportowego, na które zjeżdżają się biegacze z całego świata.

Obok profesjonalistów jednak na trasę wyruszają także amatorzy, dla których wynik i sportowe zmagania mają drugorzędne znaczenie. Oni biegną dla papieża. Bogusław Barański startów w Biegu Papieskim nawet nie liczy. Zaczynał jeszcze w Koszalinie. Teraz, jako samorządowiec, bierze udział w przedpołudniowych zmaganiach na krótkim dystansie, a po południu dzielnie pokonuje 15-kilometrowy dystans biegu głównego. Ze śmiechem przyznaje, że ma swój udział w „wybieganiu” kanonizacji. – Najpierw biegaliśmy prosząc, żeby został ogłoszony błogosławionym, potem świętym, a w tym roku dziękujemy, że wreszcie tak się stało. To jest piękne. Jan Paweł II jest dla mnie wielką postacią, symbolem. Dopóki sił mi starczy, będę dla niego biegał – przyznaje tuż po przekroczeniu mety szczęśliwy, choć zmęczony biegacz z Trzebiatowa.

W rekordowej obsadzie

W tegorocznej edycji biegu udział wzięła rekordowa liczba biegaczy. Na linii startu w Domacynie stanęło 264 zawodników. Sygnał do biegu dał im bp senior Tadeusz Werno, który wcześniej odprawił Mszę polową na wzgórzu i pobłogosławił biegaczy. Henryk Szymczak z podtychowskiego Słonina po raz szósty przypiął sobie numer startowy Biegu Papieskiego. Zawsze najpierw wdrapuje się na domacyńskie wzgórze i klęka u stóp królującej tu Matki Bożej. – Od Domacyna zaczęło się moje bieganie. To miejsce jest dla mnie ważne. Tu „załatwiam” różne sprawy z Panem Bogiem, powierzam siebie i swoją rodzinę. Dlatego przed biegiem za każdym razem najpierw proszę Matkę Bożą o siły. Ona pomoże mi dotrzeć zdrowo na metę – wyjaśnia. – Dla mnie nie ma znaczenia, który będę. Dzisiaj biegnę, żeby podziękować za kanonizację naszego papieża i za cały jego pontyfikat. Za to, że mieliśmy szansę być tak blisko świętego – dodaje pan Henryk. Sebastian Mataczyński, zabrzanin, biegnie po raz pierwszy. Do Karlina przyjechał z drugiego końca Polski w delegację i chciał spróbować swoich sił na długim dystansie. – Od 4 miesięcy nie palę i wziąłem się za bieganie – przyznaje ze śmiechem. Ale nie tylko zdrowy tryb życia skłonił go do udziału w Biegu Papieskim. – Biegnę dzisiaj dla mojego autystycznego syna. Pokonując te kilometry, będę prosić św. Jana Pawła II o wstawiennictwo za nami u Boga: o zdrowie dla syna i siły dla całej rodziny – mówi wzruszony. Pierwszy raz jest także na domacyńskim wzgórzu, na którym króluje figura Matki Bożej. – Nie znałem historii tej figury, nie wiedziałem, że podarowali ją Polakom Filipińczycy w podzięce za pontyfikat Jana Pawła II. Tym bardziej cieszę się, że tu trafiłem – mówi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama