Nowy numer 24/2018 Archiwum

Kilometry dobra

Dla wielu ludzi wakacje to czas relaksu. Dlatego piesza, wielokilometrowa wędrówka w upale lub deszczu wydaje się przynajmniej nierozsądna. Oni jednak idą, bo właśnie tam spotykają Boga.

Około 400 osób z całej diecezji wyruszyło na pieszą pielgrzymkę ze Skrzatusza na Jasną Górę. W 8 grupach znajdowali się i starsi, i młodsi. Od wszystkich ta wyprawa wymaga ogromnego wysiłku fizycznego, jednak pątnicy mówią zgodnie, że to dla nich duchowy odpoczynek.

Liczy się intencja

Zofia z Koszalina idzie 29. raz. – Zabieram nie tylko swoje intencje, ale też wszystkich, których spotkam po drodze. Mimo że chodzę na pielgrzymki wiele lat, to nie jest tak, że nic mnie nie zaskakuje. Co roku jest jakaś inna rodzina, która ma problemy życiowe i za którą szczególnie się modlę. Doświadczam tego, że Matka Boża odpowiada na te prośby – mówi. Kamil z Kretomina idzie z potrzeby ducha. – Podobają mi się tu klimat i ludzie, zarówno spotkani w drodze, jak i ci, którzy z nami pielgrzymują. Wiadomo, że są dni kryzysu, ale kiedy jest się na Jasnej Górze, chce się paść na kolana. Tego uczucia nie da się opisać – przyznaje 16-latek. Paweł z Koszalina chce umocnić się w wierze. – Każdego dnia uczymy się modlić od nowa. Dowiadujemy się, jak Pana Boga prosić i jak Mu dziękować. Ta pielgrzymka to takie oderwanie od rzeczywistości, rekolekcje z Bogiem – mówi. Ma kilka intencji, ale jedna powtarza się od 5 lat. – Syn mojego kuzyna jest chory na łamliwość kości. Modlę się, żeby chodził i rozwijał się jak zdrowy człowiek. Muszę przyznać, że z roku na rok jest coraz lepiej – opowiada z uśmiechem. Bożena z Miastka idzie 5. raz. – Jesteśmy innymi ludźmi po takiej pielgrzymce. To jest też świadectwo. Pokazujemy ludziom, że stawiamy na Boga. Na co dzień jestem bardzo zapracowana, ale to nie przeszkadza mi iść – mówi. – Moje dzieci same nie mogą iść na pielgrzymkę, bo pracują i mają małe dzieci, ale ja biorę ich intencje ze sobą. Bardzo mnie w tym dopingują – mówi Urszula ze Szczecinka. Przekonuje też, że wędrówka na Jasną Górę uczy dostrzegania drugiego człowieka. – Pielgrzymowanie to lekcja życia. W grupie często jest okazja zauważyć kogoś, kto potrzebuje pomocy. Bardzo sobie pomagamy. Jak ktoś nie ma kanapek czy wody, po prostu się dzielimy. Jesteśmy jedną rodziną na pielgrzymce.

Wbrew trudnościom

Ks. Grzegorz Toporkiewicz jest opiekunem grupy 3., która idzie ze Świdwina. Choć obecność kapłana na pielgrzymce jest bardzo ważna, sam przyznaje, że dla niego to wędrowanie jest też ważną lekcją. – Kryzysy pojawiają się, bo jesteśmy w drodze. Musimy się zmierzyć ze słabością i ograniczeniem organizmu. Lekarstwem na to jest drugi człowiek – przekonuje. Jak mówi, sam wiele się od pielgrzymów uczy. – Przede wszystkim są to lekcje pokory i cierpliwości. Mimo zmęczenia wracam z ogromnymi pokładami siły duchowej. Spotykamy się też w drodze z wielką gościnnością gospodarzy. Mam świadomość, że na pielgrzymce wszystko jest łaską, dlatego to również próba zawierzenia Panu Bogu i sprawdzian mojej wiary jako księdza – tłumaczy. – Jeśli chce się tego kontaktu z Bogiem, nie przeszkadza fakt, że obok są inni pielgrzymi. Da się Go usłyszeć nawet w tłumie. Są też jednak okazje, żeby pobyć samemu, i najczęściej dzieje się to wtedy, kiedy przeżywamy kryzysy. Kiedy organizm odmawia nam posłuszeństwa, a zostajemy z własną słabością i spotykamy się z granicami w sobie, stamtąd jest najbliżej do Pana Boga – wyjaśnia ks. Grzegorz. Pątnikom na drogę pobłogosławił bp Edward Dajczak. – Cała istota pielgrzymki musi się opierać na pragnieniu spotkania z Jezusem i z drugim człowiekiem. Trzeba iść w głąb siebie, pozwalając Bogu, by dokonały się w was rzeczy wielkie – mówił w Skrzatuszu. Biskup zachęcał też do tego, by stawać obok drugiego człowieka. – Chcę was prosić, aby wasze oczy na pielgrzymce były dalej niż wasze zmęczenie, niż odciski, bolące nogi, by były wpatrzone w Jezusa i żebyście byli wspólnotą wiary, Kościołem, który będzie świadczył o Bogu – dodał. – Jesteśmy z pokolenia, które nie chce się oglądać na drugiego człowieka. Wszyscy wokół mówią, że trzeba zadbać o siebie, myśleć tylko o sobie, a reszta się nie liczy. Taka postawa sprawia, że nie umie się kochać ani żyć dla kogoś, bo żaden egoista nie umie kochać. Pielgrzymka jest też po to, żeby z tego nie-Bożego świata się wyzwalać. Wystarczy czasem podać rękę i zamiast koncentrować się na własnym zmęczeniu, dzielić się sobą – zachęcał bp Dajczak. – Czasem będzie wam lżej, czasem trudniej, ale nie myślcie, że musicie zrobić coś wielkiego. Ważne, żeby robić małe rzeczy z miłością. Życzę wam kilometrów dobra, przemieniających serca – zakończył. Grupa 6. (Sławno i Ustka) wyruszyła 26 lipca. Dwa dni później wyszli pielgrzymi z Koszalina, Kołobrzegu i Miastka, 29 lipca – ze Świdwina, a 31 lipca – z Trzcianki. Grupy słupska i pilska rozpoczęły wędrówkę 1 sierpnia w Skrzatuszu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma