Nowy numer 48/2020 Archiwum

Patron nie tylko z obrazka

– Historia i ludzka pobożność przez wieki nadały mu nieco lukrowanego wizerunku. Tymczasem to był zdecydowany i stanowczy człowiek. Takich dzisiaj potrzeba młodym jak wyzwania – mówi ks. Zbigniew Woźniak.

Nie mają co do tego wątpliwości młodzi mieszkańcy Szczecinka, którzy we wspomnienie św. Stanisława Kostki postanowili uczcić swojego patrona marszem.

Po jeziorze będzie się niosło

Natalia Pawlik jeszcze ma wakacje. Ze śmiechem przyznaje, że dobrych pomysłów na tak piękne wrześniowe popołudnie można mieć tysiące, ale nie zastanawiała się nad tym, który z nich zrealizować. – O św. Stanisławie wiem niedużo, poza tym, że jest patronem młodzieży, więc taka akcja to dla mnie też okazja, żeby się o nim dowiedzieć więcej – mówi nastolatka, która zdecydowała się wziąć udział w szczecineckim maszerowaniu. Z koleżankami z oazy z zapałem ćwiczy nową piosenkę, skomponowaną zaledwie dwa tygodnie temu. – No, i już „rzuciło” mi się w uszy, że św. Stanisław był wesoły. Z pewnością tego też powinniśmy się od niego uczyć: takiej prostej, Bożej radości – podchwytuje Natalia. – Park szczecinecki jest piękny, a po jeziorze dobrze będzie się niosło. Może, jak ktoś usłyszy, to zapyta, o co chodzi: św. Stanisław Kostka, a kto to? Może się zainteresuje, sam poszuka, może mu się przypomni, a może zechce się do nas dołączyć? – zastanawia się Eliza Borkowska, nie zrażając się tym, że z kościoła Ducha Świętego od ojców redemptorystów wyszła ich w pielgrzymkę przez miasto zaledwie garstka. Dziewczyny przyznają, że Marsz Młodych, to coś więcej niż wrześniowy spacer na drugi koniec miasta. – Chciałam wyjść na ulicę i pokazać tym, którzy zostali w domu, że są młodzi ludzie, dla których Pan Bóg jest ważny i nie boją się iść z Jego imieniem na ustach ulicami – wyjaśnia Natalia. – Bywa, że w różnych środowiskach jest się ze swoją wiarą zupełnie samotnym. Kiedy ma się wokół siebie ludzi myślących podobnie, jest zdecydowanie łatwiej – dodaje.

Marsz w rytmie walca?

Marszowy rytm nowej piosenki pomaga w wędrówce do kościoła św. Rozalii, przy którym stoi figura patrona dzieci i młodzieży. – To z pewnością jakieś działanie opatrznościowe. Usiadłem, zagrałem i... było gotowe. Wprawdzie lepiej układało mi się w rytmie na trzy, ale ciężko się maszeruje w rytmie walca – śmieje się Grzegorz Pawelski, szczecinecki kompozytor. Z humorem przyznaje, że święty musiał w tym wszystkim maczać palce. – Miałem tylko skomponować muzykę, a jestem tu dzisiaj. Coraz bardziej mnie ten św. Stanisław wciąga – śmieje się pan Grzegorz. Jak dodaje, choć to patron młodzieży, jest mu bardzo bliski. – Najbardziej utkwiło mi w głowie to, że, chcąc wstąpić do zakonu jezuitów, zbuntował się przeciwko swojemu ojcu, żeby być w zgodzie z Ojcem niebieskim. Też miałem takie momenty, kiedy się buntowałem, kiedy tata chciał, żebym grał w orkiestrze, a ja akurat do kościoła biegłem na próbę chóru – wspomina z uśmiechem. – Zdecydowanie nie chodzi o to, żeby brać przykład ze św. Stanisława w nieposłuszeństwie rodzicom – śmieje się ks. Zbigniew Woźniak, dyrektor sąsiadującej ze św. Rozalią bursy, której patronuje św. Stanisław Kostka. – Jego siła nie brała się z tego, że on chce i już, ale z przekonania, że tego od niego chce Bóg – dodaje i zdradza, że być może wkrótce św. Stanisław Kostka „zamieszka” razem z chłopcami w bursie. Trwają właśnie starania o pozyskanie dla placówki relikwii świętego.

Święty jak wyzwanie

Zdaniem ks. Zbyszka dla młodzieży św. Stanisław może być przede wszystkim wzorem w dokonywaniu życiowych wyborów i konsekwencji w ich realizowaniu. – Dzisiaj młodzi ludzie potrzebują wiele więcej czasu, żeby dojrzeć do poważnych wyborów, co widać chociażby po odkładaniu decyzji o zawieraniu związków małżeńskich. Wolą żyć „na próbę”. Coraz trudniej im zadeklarować się do czegoś „na zawsze”, trzymać się raz podjętej decyzji – zauważa duszpasterz. Nie bez kozery więc chłopcy z bursy, zanim wrócili na kolację, przy figurze świętego odmówili swoją cotygodniową modlitewną prośbę o poznanie życiowej drogi. Wojtek Cygiel nie ma wątpliwości, że tu może pomóc św. Stanisław. – To świetny patron, który pomaga w podejmowaniu ważnych decyzji. Dla mnie jest tym ważniejszy, że 10 lat temu, właśnie w dniu św. Stanisława Kostki, wstąpiłem w szeregi ministranckie – zdradza. – Nie mam wątpliwości, że on był taki jak my, nie święty z obrazków, ale młody człowiek z krwi i kości. Można w nim szukać inspiracji. On pokazuje, co trzeba robić – potwierdza Dominik Bukowski. – To patron nieco zapomniany, ale nie znaczy to, że nie jest aktualny. Kiedy przebić się przez „lukier świętości”, jest swego rodzaju wyzwaniem dla młodych na dzisiejsze czasy – dodaje ks. Zbigniew.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama