Nowy numer 32/2020 Archiwum

Choćby nie wiem co mówili...

Skrzatusz młodych. – Zawsze i wszędzie Pan Jezus królować będzie! – wołają, witając Gospodarza swojego spotkania. Okrzykami witają także Jego Matkę: – Niepokalana! Nasza Maryja kochana! – skandują w wielkim namiocie.

Na swoje doroczne święto zjechali się do skrzatuskiego sanktuarium z całej diecezji. Skrzatusz przywitał ich ciepłym wrześniowym popołudniem, więc ci, którzy nie zmieścili się w nowym, znacznie większym niż poprzednio, namiocie, rozkładali koce i karimaty wokół niego. Sławieńskim pielgrzymom wcale to nie przeszkadza. Porwani śpiewem uwielbienia przez Diecezjalną Diakonię Muzyczną tańczą na trawie. – Jest mega! Wszystko! Atmosfera, ludzie, zabawa! To robi niesamowite wrażenie, chociaż do samego namiotu jeszcze nie wchodziliśmy – mówi Patrycja, przekrzykując muzykę. Jest w Skrzatuszu pierwszy raz, ale nie ma wątpliwości, że będzie tu wracać. Tak jak jej kolega Mateusz, dla którego jest to drugie czuwanie. – Wróciłem, bo tego, co tu przeżyłem, nie da się opisać słowami. Zobaczyłem Jezusa, który wszedł między nas i w końcu do mnie dotarło – mówi pełen emocji. – Każdy potrzebuje takiej chwili skupienia, wyciszenia, żeby dostrzec to, co najważniejsze. Po to przyjeżdżamy tutaj: nie tylko pogadać z drugim człowiekiem, ale także z Bogiem, być blisko Niego – dodaje nastolatek. Do późnej nocy młodzi bawili się na koncertach, ale także trwali na modlitwie, rozważając tegoroczne hasło spotkania: „Jezus = życie”. Pomagali im w tym m.in. goście, którzy swoim świadectwem ilustrowali 6 prawd wiary: ewangelizatorka, wychodzący z uzależnień członek wspólnoty, Cenacolo, młoda żona i mama, dziewczyna pracująca z ludźmi, którzy szukają pomocy w Domu Miłosierdzia, i wolontariuszka z darłowskiego hospicjum. Gościem specjalnym tegorocznego spotkania była Anna Golędzinowska, była modelka i celebrytka, która – choć dostała pieniądze i sławę – prawdziwe szczęście odnalazła dopiero w Bogu. Razem z nimi był także bp Edward Dajczak, który zaprosił ich do Skrzatusza.

– Bez trudu dzisiaj potrafimy wysłać człowieka w kosmos, a bywa, że w jednym domu mieszkają ludzie, którzy nie potrafią znaleźć drogi do siebie. Tyle mówimy o cywilizacji, rozwoju, technologii, a tak niewiele o tym, jak być człowiekiem dla drugiego człowieka. To, co nazywamy naszą tożsamością, bierze się z głosu Jezusa. Życie bierze się z Jego słowa – przekonywał młodych podczas Mszy św., którą razem z nim koncelebrowało ponad stu kapłanów. Wcześniej wspólnie adorowali Najświętszy Sakrament. Na kolanach czekali z wyciągniętymi rękoma, aż między nich wejdzie Jezus. – To ta chwila, po którą chyba wszyscy tak naprawdę tu przyjeżdżamy. On jest wtedy tak blisko nas – Agata z Koszalina stara się wyjaśnić, co przeżyła. – Kiedy widzę 5 tysięcy ludzi takich jak ja, którzy nie wstydzą się swojej wiary, tańczą i śpiewają dla Boga, to dodaje sił, żeby i w domu, i w szkole być człowiekiem Jezusa. Choćby nie wiem co mówili inni, jest nas dużo – dodaje z przekonaniem.• Więcej o Diecezjalnym Czuwaniu Młodzieży w Skrzatuszu na: koszalin.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama