Nowy numer 42/2020 Archiwum

Jeden trzyma koszyk, drugi sadzi, trzeci grabi

Nie chodzi o zaopatrzenie akcji w żonkile. Te za kilka miesięcy będzie można kupić w hurtowniach. Rabaty, które koszalińscy uczniowie obsadzili cebulkami narcissus jonquilla, są symbolem ich własnego dojrzewania do niesienia pomocy.

Kampania Pola Nadziei znana z tego, że młodzi wolontariusze z naręczami żonkili zbierają datki na rzecz hospicjum, nie zaczyna się na wiosnę. Na wiosnę się finalizuje. Akcja zaczyna się teraz, jesienią, gdy cebulki się sadzi, bo tak każe natura, i gdy zaszczepia się w młodzieży pasję pomagania, bo to też wymaga czasu, by mogło rozkwitnąć. – Żeby coś mogło urosnąć, najpierw musi być posadzone – powiedział Wojciech Gliński, dyrektor hospicjum im. Maksymiliana Kolbego w Koszalinie. – Zanim wiosną wyjdziemy z kwiatami na ulice, nasze miejsce jest tutaj, przy rabatach. Przed Europejskim Centrum Edukacji w Koszalinie znalazł się kawałek trawnika, który przekopano pod uprawę. Koordynatorka hospicyjnego wolontariatu Teresa Krysztofiak przyznaje, że wynikło to z konieczności, ponieważ na terenie do tej pory obsadzanym kwiatami, wiosną ma być prowadzona rozbudowa.

– Od 8 lat sadziliśmy cebulki przed zakładem hospicyjnym. Teraz trzeba było poszukać nowych miejsc. Przyszły nam na myśl placówki oświatowe: szkoły, przedszkola. Tam, gdzie zadzwoniłam, wszyscy chętnie się zgodzili – powiedziała. Sadzenie cebulek przez wolontariuszy ma głębszy wymiar niż obniżanie kosztów zakupu kwiatów w hurtowniach. – Uwrażliwiamy młodzież na to, że istnieją takie placówki, jak hospicja, że są osoby nieuleczalnie chore, które potrzebują realnej pomocy – powiedział W. Gliński. – W czasach, kiedy cierpienie i śmierć czyni się tematami tabu, chcemy pokazać młodym, że są osoby które potrzebują pomocy, czasem tak prozaicznej, jak podanie kubka wody. Ta potrzeba oczywiście jest dużo większa, jest ogromna. Ale zaczynamy od prostych rzeczy, od sadzenia kwiatów, by w przyszłości odważyć młodzież do współpracy w ramach stałego wolontariatu.

Nie trzeba być specjalistą

Hospicjum potrzebuje pomocy ludzi, którzy z pozoru zupełnie się do tego nie nadają: są za młodzi, by integrować się z ludźmi starszymi, nie mieli do czynienia z poważnie chorymi, nigdy nie byli w hospicjum, czy choćby w szpitalu. Ba, nie wiedzą, jak się sadzi żonkile. Maksymilian Milko ubrany w żółtą koszulkę wolontariusza pochyla się nad rabatą i wciska cebulki w spulchnioną glebę. Po raz pierwszy włączył się w wolontariat. Po raz pierwszy też ma do czynienia z ogrodnictwem. Nie jest pewny, dlaczego właśnie teraz sadzi cebulki kwiatów, których będzie potrzebował na wiosnę. Ale to nie ma dla niego większego znaczenia, bo nie trzeba się na wszystkim znać, żeby pomagać. – Nigdy nie robiłem niczego w ogródku, moi rodzice nie mają działki, gdzie mógłbym nabrać wprawy – komentuje. – Ale nie jest trudno, przeciwnie, całkiem przyjemnie. Fajnie jest coś dać od siebie, w jakikolwiek sposób komuś pomóc. Atmosfera przy rabacie jest wesoła, młodzi robią wszystko wspólnie: jeden trzyma koszyk, drugi sadzi, trzeci grabi. Sandra Osuch przy niezorientowanych kolegach wydaje się weteranką. – Sadziłam żonkile na XVII edycję Pól Nadziei, więc trochę mi łatwiej. A poza tym moja mama jest ogrodniczką, czasem pomagam jej w pracach w ogrodzie. Zresztą nie jest to trudne: mamy narzędzia ogrodnicze, rękawiczki, opiekunów, którzy nas instruują, co i jak należy wykonać. Lubię takie rzeczy. Na wiosnę na pewno pójdę z żonkilami zbierać pieniądze dla hospicjum. Teresa Krysztofiak widzi sens w akcji zaplanowanej nie tylko na jedno wiosenne wyjście, ale – począwszy od października – na wiele miesięcy. – To jest dla nich wiążące, bo teraz jest to ich uprawa. Przechodząc obok niej co rano, będą pamiętać o naszym hospicjum. A na wiosnę, kiedy kwiaty zakwitną pod ich szkołą, tym chętniej włączą się w kampanię Pola Nadziei. Przecież nie zostawią kwiatów na rabacie – powiedziała koordynatorka. W akcji wzięły ponadto udział inne koszalińskie placówki: Zespół Szkół Samochodowych, Przedszkole Miejskie nr 22 przy ul. Chałubińskiego, Zespół Szkół nr 8 przy ul. Morskiej, Gimnazjum nr 3 przy ul. Jabłoniowej oraz SOS Wioski Dziecięce.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama