Nowy numer 43/2020 Archiwum

Rosnący zachwyt

W murach świątyni zapisana jest historia całych pokoleń mieszkańców Pomorza – tych sprzed wieków i współczesnych. Dobrze, kiedy uda się ją zachować dla tych, którzy będą następni.

Stanisława Urbaniak, chociaż w sierpniu skończyła 86 lat, nadal mocno dzierży klucze od kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej, filii parafii w Robuniu. Do Karścina przyjechała kilka lat po wojnie. – Mieszkam tu chyba od zawsze – przyznaje ze śmiechem. Od zawsze też krzątała się w kościele, w pobliżu którego mieszka. – Mąż starał się, jeździł, pomagał w odzyskaniu kościoła od władz, potem doglądaliśmy go, przyjmowaliśmy kolejnych księży. A kiedy zmarł mąż, sama dbam, żeby wszystko było jak należy – wspomina. Pani Stasia przez ostatnie miesiące z coraz większym zachwytem śledziła postępujące w świątyni prace. – Przez lata staraliśmy się łatać i remontować własnymi siłami, bo jesteśmy przywiązani do naszego kościoła. Ale teraz aż miło na niego popatrzeć – dodaje z zadowoleniem, oceniając efekty gruntownego remontu, któremu poddana została zabytkowa budowla. Potrzeba było blisko 1,5 mln zł i dobrej współpracy z samorządem gminnym. Pół miliona zapewniło dofinansowanie z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, pozostałą część w ramach dotacji parafia otrzymała z gminnej kasy. – Bardzo ważną sprawą jest takie zdrowe myślenie samorządów, nieskażone koniunkturalizmem. Dobrze, że ci, którzy są na górze, dostrzegają, że żeby pomóc mieszkającym na tych terenach ludziom, trzeba dać im nie tylko chleb, ale także to, co tworzy człowieka. A to się z pewnością zamienia na wartość: społeczności, rodziny, człowieka – zauważa bp Edward Dajczak, który pobłogosławił nowo wyremontowaną świątynię.

Z pożytkiem doczesnym i wiecznym

– Staramy się pracować z każdym, kto chce coś zrobić dla swojego otoczenia, a parafie są naszym bardzo ważnym partnerem – mówi Waldemar Miśko, burmistrz Miasta i Gminy Karlino. Karściński kościół to 3. z 5 znajdujących się na terenie gminy, któremu wspólnie udało się przywrócić dawny blask. Jak zauważa, ratowanie kościołów to nie tylko obowiązek spoczywający na gminie, ale także… inwestycja. – Przez Karlino i Karścino prowadzi ścieżka rowerowa, którą przemieszcza się coraz więcej ludzi, także turystów. Ścieżka rowerowa powstanie za chwilę w Mierzynie. Odremontowane kościoły to, poza wymiarem duchowym, także szansa na przyciągnięcie ludzi, którzy przyjadą, żeby je zobaczyć – dodaje karliński włodarz. W karścińskim kościele jest co podziwiać, nie tylko z zewnątrz. – Rzadkością jest 5 niewielkich plakiet witrażowych, malowanych na szkle, pochodzących z przełomu XVI i XVII wieku. Niewielu takim zabytkom na tych ziemiach udało się przetrwać do naszych czasów – przyznaje Krystyna Bastowska. Koszalińska konserwator zabytków poleca jeszcze przyjrzeć się barokowym: ścianie ołtarzowej, ambonie i emporze zachodniej oraz dzwonom. – Z tutejszego dworu pochodził Ernst Christoph, tajny radca i minister gabinetu Królestwa Polskiego i elektorstwa saksońskiego – wyjątkowa postać, której historię warto by poznać i mówić o niej mieszkańcom – dodaje K. Bastowska.

Nowy duch

Ksiądz Stanisław Mikos, proboszcz wspólnoty, nie ma wątpliwości, że bez pomocy z zewnątrz kościół nigdy nie miałby szans na remont. Cieszy się, że wiele osób zaangażowało się w to przedsięwzięcie na miarę swoich możliwości. – Mieszkańcy Karścina są ubodzy, nie ma tu żadnych zakładów pracy, jest wielu bezrobotnych, ale mocno identyfikują się ze świątynią i z remontem. Wielu z nich włożyło w niego sporo fizycznej pracy, przygotowując kościół. Trzeba było wynieść wszystkie ławki, zabezpieczyć obrazy, zorganizować transport – wylicza duszpasterz. – Na początku ksiądz miał nieco obiekcji, przerażony kwotą remontu. Ale kiedy przeprowadziliśmy projekt na 200 tys., żeby wyremontować dach kościoła w Robuniu, i wszystko się dobrze rozliczyło, nabrał pewności – mówi Marianna Caban, przewodnicząca rady parafialnej. Jako prezes Stowarzyszenia „Siła w Grupie”, które zajmuje się pozyskiwaniem środków unijnych na rozwój obszarów wiejskich, wie, że realizacja takich projektów ożywia społeczność. – To bardzo mobilizuje. Przekonaliśmy się o tym, gdy udało nam się wyremontować kościół parafialny – dodaje pani Marianna. – Trochę trudniej jest z młodzieżą, ale może to właśnie będzie dobry początek, by i ona poczuła, że to jest jej kościół. Żeby młodzi ludzie wpisali się w wielowiekową historię tego miejsca i mieli świadomość, że i po nich będzie służyć następnym pokoleniom? – zastanawia się ks. Stanisław. – Mam nadzieję, że po remoncie kościoła cała wspólnota karścińska nabierze nowego ducha – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama