Nowy numer 44/2020 Archiwum

Zwyczajny śmiałek

Zanim przedstawiciele NSZZ „Solidarność” przekazali relikwie swojego patrona parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Słupsku, wierni przygotowywali się do tego wydarzenia trzy dni. Niektórzy modląc się, inni oglądając film, a jeszcze inni… sprzeczając się.

Dość często różnią się zdaniem. Na lekcjach toczą zażarte dyskusje. Ale brak w tym agresji, jest za to młodzieńcza chęć rozgryzienia tematu. Marysia Gach i Robert Fiedorowicz razem z pozostałymi uczniami klasy społeczno-prawnej I Liceum Ogólnokształcącego w Słupsku włączyli się w obchody Triduum z bł. ks. Jerzym Popiełuszką. Obejrzeli fragment filmu „Popiełuszko. Wolność jest w nas” i spotkali się z dr Katarzyną Maniewską, przedstawicielką bydgoskiego IPN, która opowiadała o ks. Jerzym i realiach, w których żył.

Rycerz nie zna kompromisów

– Na chrzcie otrzymał imię Alfons, po wujku, żołnierzu AK. Propaganda PRL-owska wmawiała ludziom, że tacy jak on to bandyci. Marianna Popiełuszko wyjaśniła synowi: nie, to są rycerze – powiedziała dr Maniewska. Robert ma bojowe podejście do tematu: – Dzisiaj też czasy nie są spokojne, spójrzmy choćby na to, co dzieje się na Ukrainie. Powinniśmy być twardzi, umieć powiedzieć zdecydowane „nie” – szarżuje.

Marysia jednak uważa, że prężenie muskułów to nienajlepszy pomysł. – My, Polacy, chcielibyśmy śmiałka, który rzuci się na wroga, da się rozstrzelać i proszę bardzo: oto bohater! A ks. Jerzy powtarzał: „Zło dobrem zwyciężaj”. To przede wszystkim w tej walce nie można iść na kompromis – mówi Marysia. Klarowne, lecz czy łatwe? – Wiara w dobro poddawana jest w dzisiejszych czasach wielkiej próbie – powiedział podczas Mszy św., będącej kulminacją triduum, bp Krzysztof Zadarko. – Gdzie jest to dobro, tak wielkie i tak mocne, żeby mogło zwyciężyć okrutne zło? Tylko ten może zwyciężyć zło, kto sam jest bogaty w dobro.

Do Okopów po prostotę

– Urodził się 14.10.1947 r. w malutkiej wiosce Okopy pod Suchowolą, w rodzinie bardzo skromnej i patriotycznej – dr Maniewska stara się zobrazować współczesnej młodzieży, czym w tamtych czasach było ubogie życie. – Nawet dzisiaj status materialny odgrywa dużą rolę w wychowaniu – przyznaje Marysia. – Ubóstwo lub choćby to, że żyje się w rodzinie wielodzietnej i trzeba się wszystkim dzielić, hartuje człowieka. Natomiast to, czy dziecko jest ze wsi czy z miasta, jest moim zdaniem bez znaczenia. – Już samo życie na wsi wzmacnia – oponuje Robert. – Miasto to miszmasz, wieś jest bardziej tradycyjna, konserwatywna. I bardziej wierząca. Ks. Jerzy, taki prosty wiejski chłopak, także dlatego że pochodził ze wsi, miał tę siłę, której dzisiaj wielu ludziom brakuje. Bp Zadarko pokazał, że tej prostoty ks. Jerzego potrzebują nie tylko Polacy. Na dowód tego przywołał jedno ze świadectw ludzi pielgrzymujących do grobu ks. Popiełuszki. Była to notatka grupy z Hongkongu, mieszkańców jednego z najbogatszych miast świata. – „Potrzebujemy kogoś, kto pokaże nam, jak zachować godność, tożsamość i chrześcijańską wiarę w systemie, który chce wyrwać ją z naszych serc” – cytował biskup.

Siła szarej myszki

– Ludzie pragnęli słuchać ks. Jerzego – kontynuuje dr Maniewska. – Ci, którzy do kościoła na Żoliborzu zjeżdżali się z całej Polski, nie mieścili się w środku. Musieli stać wokół, a nawet na sąsiednich ulicach. – Nie zapowiadał się na dobrego mówcę – zauważa Marysia – ale sytuacja go zmusiła, musiał się przełamać. Dzisiaj jest inaczej. Tacy nieśmiali uczniowie, chcą czy nie chcą, muszą umieć się wypowiedzieć, zaprezentować. Nauczyciele, rodzice, tak bardzo nas uaktywniają, czasem wręcz na siłę... Nie ma szans zostać szarą myszką. Robert jest innego zdania. – Jeśli ktoś jest nieśmiały, takim pozostanie. Może to nawet lepiej? Gdy wszyscy pchają się, by być na pierwszym planie, cichy bohater może więcej zdziałać. Jest bardziej wiarygodny. Marysia wreszcie zgadza się z kolegą. – Tak było właśnie w ks. Jerzym. Na przykład wtedy, gdy wyszedł do swoich prześladowców z termosem kawy, żeby nie marzli. Zwyczajnie, bez wrogości. Odstąpienie od nienawiści proponował bp Zadarko. Mówił że mimo wielu niegodziwości, które współcześnie spotykają katolików za to, że ośmielają się kierować zasadami wiary nie tylko w życiu prywatnym, ale też zawodowym, właściwą reakcją powinna być ta, którą przypomniał ks. Jerzy kilka godzin przed śmiercią: – Módlmy się, abyśmy byli wolni od lęku, zastraszania, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy – powtórzył za błogosławionym biskup. To zdanie powtarzał wielokrotnie. Żeby nie umknęło.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama