Nowy numer 43/2020 Archiwum

Dwie komory serca

Studia w seminarium. To nie kurs na księdza. Formacja do kapłaństwa to żmudny proces odkrywania powołania. Do tego potrzeba czasu i spokoju od samego początku.

Coraz więcej diecezji wprowadza tzw. rok propedeutyczny, czyli dłuższy okres przygotowawczy dla kandydatów do seminarium. Diecezja koszalińsko-kołobrzeska jako pierwsza w Polsce zdecydowała się, aby ludzie zgłaszający się do seminarium pierwszy rok formacji spędzali w osobnym domu bez rozpoczynania właściwych studiów teologicznych. Przez pierwsze dwa lata Dom św. Jana Pawła II funkcjonował w Połczynie-Zdroju. Od października rok propedeutyczny ruszył w Szczecinku. Dla potrzeb formacji kleryków przystosowano budynek przy kościele Miłosierdzia Bożego.

– Mówi się, że seminarium duchowne to serce diecezji, a serce ma przecież dwie komory. Nasze seminarium ma rzeczywiście dwie komory, jedną w Koszalinie i drugą teraz w Szczecinku. Obie są bardzo potrzebne – zapewnia ks. dr Radosław Suchorab, odpowiedzialny za formację roku propedeutycznego. Jak tłumaczą przełożeni seminaryjni, taki wydłużony kurs wstępny daje możliwość spokojnego rozeznania powołania, zrozumienia zasad panujących w seminarium, przygotowania się do specyficznych studiów z filozofii i teologii. – Program zajęć przewiduje wiele różnych aktywności: od lekcji języka polskiego po konkretne pochylenie się nad drugim człowiekiem, czyli pracę z ludźmi starszymi i chorymi w Domu Pomocy Społecznej w Bornem Sulinowie – wyjaśnia ks. Suchorab. – Dlaczego tu jestem? To chyba jeszcze nie jest decyzja o kapłaństwie, ale o tym, żeby spróbować rozeznać swoje powołanie. Myślę, że taki rok jest mi potrzebny. Mieliśmy np. pierwsze zajęcia z Katechizmu Kościoła Katolickiego. To dość trudne, zwłaszcza dla kogoś, kto tak jak ja kończył klasę o profilu matematyczno-fizycznym. W pierwszej chwili te teksty sprawiają wrażenie przerażających swą zawiłością. W Bornem byliśmy już trzy razy. Ciekawe doświadczenie, które pozwala zobaczyć, że czasami trzeba po prostu wysłuchać człowieka, nie śpieszyć się, zatrzymać się na chwilę. Również tego się tam uczymy – mówi Aleksander Foremniak z Mirosławca.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama