Nowy numer 43/2020 Archiwum

Drugi wyrok uchylony

Rotmistrz powinien być dzisiaj dla nas wzorem. Pokazał, że nie ma nic ponad wartości: Bóg, honor, ojczyzna. Poświęcił dla nich wszystko – mówi z przekonaniem Łukasz, licealista ze Sławna.

Właśnie zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie z synem bohatera Andrzejem Pileckim. Jak przyznaje, to coś więcej niż selfie, które trafiają na portal społecznościowy. – To ważne dla mnie zdjęcie. Pan Andrzej jest nie tylko synem rotmistrza, ale także świadkiem historii, kimś, kto był blisko tak niezwykłej postaci i może o niej opowiedzieć – mówi Łukasz Suchanowski. Jest jednym z ponad 30 uczniów szkół ponadgimnazjalnych, którzy dotarli do finału konkursu poświęconego legendarnemu rotmistrzowi. Przyjechali z całego województwa, i jak wyjaśniają zgodnie, nie tylko po nagrody i dodatkowe punkty w szkole. – Fenomen żołnierzy wyklętych polega na tym, że pomimo dziesięcioleci milczenia i prób usunięcia ich z ludzkiej pamięci, oni dzisiaj wracają. Wśród wielu moich znajomych, może nie wśród wszystkich, panuje swoista moda na „Inkę”, „Łupaszkę”, rtm. Pileckiego. Ich odwaga i nieugiętość sprawiły, że chociaż zginęli, są nieśmiertelni – dodaje z przekonaniem chłopak. Konkurs i zaproszenie do miasta syna rotmistrza to zasługa Stowarzyszenia Katolicka Inicjatywa Kulturalna, kołobrzeskiego starosty i Instytutu Pamięci Narodowej. – Udało się w Kołobrzegu doprowadzić do tego, by rotmistrz patronował jednemu z miejskich rond, ale pojawiło się zaraz pytanie, co my tak naprawdę wiemy o Pileckim? Dla tych, którzy mają w obszarze swoich zainteresowań historię, to nie jest problem, ale dla młodych pokoleń już tak. Stąd pomysł na zorganizowanie takiego dnia – wyjaśnia ideę Jacek Pechman z kołobrzeskiego KIK.

– Żyjemy na ziemiach, gdzie kształtowanie patriotyzmu wymaga dodatkowych bodźców. Tu nie było niemieckiej okupacji jak w centralnej Polsce czy spektakularnych akcji partyzanckich jak na wschodnich obszarach. Młodzież nie ma tu szans na bezpośrednie dotykanie historii i bohaterów. Musimy im pomagać, organizując choćby Dzień Katyński czy kołobrzeskie Dni z rotmistrzem Pileckim – dodaje.

Wypełnić milczenie pamięcią

– Próbujemy zapełnić niszę, która powstała po dziesięcioleciach milczenia. Pilecki to fenomen: żołnierz wojny polsko-bolszewickiej, społecznik międzywojenny, uczestnik kampanii wrześniowej, żołnierz konspiracji, powstaniec warszawski, więzień Auschwitz, i jeszcze działalność niepodległościowa. Jego historia jest bardzo nośna i dzięki niej można opowiadać też historię tych, którzy walczyli lub pomagali walczyć. To setki tysięcy ludzi, nie tylko żołnierzy z bronią w ręku, ale też konspiratorów. Pilecki to symbol wszystkich, którzy oddali życie za wolną i niepodległą Polskę – mówi Michał Ruczyński z koszalińskiej delegatury IPN, który przygotował pytania konkursowe. I choć cieszy się, że młodzież tak chętnie wzięła udział w konkursie, do beczki miodu dorzuca łyżkę dziegciu. – O Pileckim młodzi mają sporą wiedzę, ale niepokojące jest to, że jest to wiedza z Wikipedii, zupełnie wyrwana z kontekstu. Przykład? Choćby pytanie, w którym mieli wyjaśnić, co znaczył czerwony trójkąt z literą „P” przyszyty do obozowego pasiaka – identyfikator polskiego więźnia politycznego. Dla części uczestników konkursu był to znak powstańców warszawskich. To boleśnie pokazuje niedobory historii w szkołach – podsumowuje historyk. W tym roku triumfowało I Liceum Ogólnokształcące im. Księżnej Elżbiety w Szczecinku. Patrycja Markiewicz zdobyła pierwsze, a Błażej Jankowski – trzecie miejsce. Drugie wywalczył Szymon Wytlib z ZSP w Kamieniu Pomorskim. Patrycja jest uczennicą pierwszej klasy o profilu biologiczno-chemicznym, historia nie jest jej pasją. Przyznaje, że wcześniej o rtm. Pileckim nawet nie słyszała. – Cieszę się, że wzięłam udział w konkursie, bo mogłam poznać tak niesamowitą postać. Zrobił na mnie ogromne wrażenie. Zdecydowanie powinno być o nim więcej w szkole. To był bohater, prawdziwy patriota, a także malarz, pisarz i wzór człowieka – dodaje licealistka.

Ojciec wyjdzie z cienia

– Pierwsze słowo, które kojarzy mi się dzisiaj z ojcem, to służba dla Boga i człowieka. W każdym widział człowieka, nawet w swoich oprawcach. Męczyli go w śledztwie, męczyli jeszcze bardziej po wyroku. Tak jak powiedział mamie: „Auschwitz to była igraszka”. Ale im wybaczył. Ja nie umiałem. Byłem na procesie prokuratora Łapińskiego. Żadnej skruchy w nim się nie dopatrzyłem, staruszek, a taki zacięty w tej swojej nienawiści. Dwa lata potem umarł, notabene na ulicy, która nosi imię ojca – mówi Andrzej Pilecki, ponad 80-letni syn rotmistrza. W Kołobrzegu dzielił się wspomnieniami z młodzieżą i dorosłymi, którzy wzięli udział w prezentacji filmów poświęconych rtm. Pileckiemu. – Mama miała chwile zwątpienia: po co on tak się poświęcał, pytała, dla kogo, dla tej hołoty? Powiedziałem jej kiedyś: mamo, on wyjdzie z cienia. Teraz mówi się o nim na całym świecie, w Polsce jest ponad 30 szkół, którym patronuje, jego imię noszą ulice. Nawet w Japonii powstaje książka o ojcu. Dobrze, że są takie konkursy, jak ten w Kołobrzegu. Drugi wyrok, który na niego wydano, czyli zapomnienie, został zniesiony. Cieszę się, że dożyłem tej chwili – dodaje pan Andrzej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama