Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ostre riffy, mocne przesłanie

Zaproszenie Luxtorpedy ściągnęło publiczność, której zwykle ze świecą szukać na organizowanych w ramach Dni Kultury Chrześcijańskiej imprezach. W Szczecinku było ostro, ale i z mocnym przekazem.

Kameralny klimat szczecineckiej sceny sprawił, że koncert miał charakter klubowy. Członkowie zespołu wchodzili w dialogi z publicznością i nie ukrywali, że oprócz dobrej muzyki mają w swoich tekstach coś mądrego do zakomunikowania. – Spróbujcie powiedzieć to w pierwszej osobie: „odrzucam perły, wybieram świnie”. Już nie będzie tak łatwo – mówił do szalejących pod sceną Robert „Litza” Friedrich, zapowiadając jeden z numerów. Oprócz mocnego brzmienia i ostrych riffów gitarowych równie ważna w utworach Luxtorpedy jest warstwa tekstowa. – Śpiewamy o walczeniu, upadaniu, wstawaniu, o miłości. O niczym niezwykłym, o życiu. Wiesz, każde życie to mocne doświadczenie – wyjaśnia Litza, choć jak wyraźnie zaznacza Luxtorpeda nie jest zespołem ewangelizacyjnym.

Niektórzy jednak patrząc przez pryzmat działalności jego lidera w innych formacjach, próbują go tak klasyfikować. – Pewnie przez to, że Litza jest „księdzem” i wszystko, co robi jest tak klasyfikowane. To jest po prostu rockowy band. „Tymoteusz” śpiewa psalmy i fragmenty z Pisma Świętego, więc to jest zespół chrześcijański, jeśli na siłę musimy jakoś to szufladkować – dodaje ze śmiechem. – Nie chcą być szufladkowani i chyba dobrze, bo dzięki temu przekaz trafia do szerszej publiki – zauważa o. Paweł Zyskowski, który zainspirował organizatorów DKCh w Szczecinku do zaproszenia zespołu. Sam skakał w rytm ostrych dźwięków podczas koncertu na pierwszej linii, tuż pod sceną. – To mocny przekaz, bo prosto z życia. Kiedyś zaproponowałem w szkole, jako pracę domową piosenki Luxtorpedy: zastanówcie się, o czym jest ten tekst. Myślę, że nie raz prawda tych piosenek poruszała serducha i docierało. Nie tylko dzieciaki to kupują, dorośli też – śmieje się redemptorysta. – W tych tekstach nie ma bezpośrednich odniesień do Boga, ale piszą je ludzie wierzący, którzy mają coś mądrego i wartościowego do przekazania. To mocne, bo autentyczne świadectwo, więc trafia do ludzi – potwierdza Elwira, jedna z uczestniczek koncertu. Bijący rekordy popularności zespół rozgrzał szczecinecką publiczność. Choć w Kinie „Wolność” nie brakowało starszego pokolenia, a nawet całych rodzin, dominowała jednak młodzież. Krystyna Czajka-Opanowicz, przewodnicząca rady oddziału Stowarzyszenia „Civitas Christiana” w Szczecinku, nie ma wątpliwości, że zaproszenie zespołu na DKCh było strzałem w dziesiątkę, choć przyznaje, że dość odważnym, bo niestereotypowym. – Zdecydowaliśmy się na to, żeby dotrzeć także do młodszego pokolenia, dla którego koncerty muzyki poważnej czy popularnonaukowe konferencje nie są na tyle atrakcyjną ofertą, żeby skłonić ich do wzięcia w nich udziału, a przez taki koncert mogliśmy im przekazać coś ważnego – wyjaśnia. Organizacja przedsięwzięcia nie byłaby możliwa bez szczecineckiej Samorządowej Agencji Promocji i Kultury. – Gdyby nie ich życzliwość i pomoc, nasz program z pewnością byłby uboższy – dodaje K. Czajka-Opanowicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama