Nowy numer 43/2020 Archiwum

Piękno dźwięków pomagania

Zajęte były niemal wszystkie miejsca. Nie brakowało też chętnych, którzy kupowali cegiełki i wrzucali datki do puszek. – Hospicjum to sprawa, która dotyczy nas wszystkich – mówili ci, którzy tego wieczoru zajrzeli do Teatru Miejskiego w Pile.

Przyszli także zwabieni obietnicą muzycznej uczty, bowiem pilskie Towarzystwo Przyjaciół Chorych im. Sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej przyzwyczaiło już, że organizowane przez nich koncerty to zawsze towar z najwyższej półki.

Droga życia

Dwa lata temu na scenie Regionalnego Centrum Kultury w Pile gościli artyści Warszawskiej Opery Kameralnej, przed rokiem soliści i orkiestra poznańskiego Teatru Muzycznego. Tym razem na rzecz budowy hospicjum stacjonarnego w Pile zagrał kwartet warszawskich muzyków, których połączyły nie tylko fascynacja muzyką etniczną, ale również sama idea. – Jestem najmłodszym dzieckiem starych rodziców i doskonale pamiętam, jak wyglądały ich ostatnie dni, więc idea budowy hospicjum jest mi niezmiernie bliska. Z dr. Pawłem Wiszniewskim jesteśmy zaś związani rodzinnie. On od dawna zaszczepiał we mnie swój pomysł stworzenia w Pile takiego miejsca – mówi Adam Mazurek, aranżer, kompozytor, a podczas pilskiego koncertu mistrz klarnetu.

Ideę tę podchwycili także przyjaciele, z którymi zagrał. – Skład zespołu został zebrany specjalnie na ten koncert. Znamy się z Marcinem Maroszkiem bardzo długo, więc kiedy zaproponowałem mu udział w koncercie i opowiedziałem o idei, dla której będziemy grać, nie wahał się ani chwili – dodaje. Adam Mazurek nie po raz pierwszy wspiera pilskie przedsięwzięcie. Tym razem, w nieco rozrywkowym klimacie, zabrał pilan w podróż, choć nie tylko przez muzyczne tradycje. – Nazwaliśmy ten program „Muzyka drogi”, bo to także wędrowanie przez życie. Wybraliśmy Romów i Klezmerów, dwie grupy, które ciągle wędrowały za czymś goniły, przed czymś uciekały. Ich droga nie zawsze bywała wesoła. Kiedyś jeden znany klezmer powiedział mi, że to muzyka, przy której można się wesoło bawić w smutnej tonacji – zupełnie, jak nasze życie – opowiada muzyk.

Pomysł nabiera kształtów

Marzenie o powstaniu pilskiego hospicjum jest coraz bliższe realizacji. Dzięki wsparciu samorządowców, mieszkańców i przedsiębiorców powstanie placówki to kwestia kilku najbliższych lat. – Dwóch, może trzech – cieszy się dr Paweł Wiszniewski, prezes TPCh. Radość to tym bardziej uzasadniona, że towarzystwo, dzięki 99-proc. bonifikacie, kupiło od gminy blisko hektarową działkę. – Dla nas to ogromna pomoc, tym bardziej że działka stanowić będzie nasz wkład własny przy pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych. Przygotowujemy się do startowania na przełomie roku w kilku konkursach, które nam w tym pomogą – dodaje. O tym, że jest ogromna potrzeba stworzenia w mieście hospicjum stacjonarnego, nie trzeba w Pile już chyba nikogo przekonywać. Członkowie TPCh dbają, by o idei było w miejskiej przestrzeni głośno. – Organizujemy koncerty, konferencje i zbiórki publiczne. Jesteśmy na festynach, mówimy o hospicjum nawet w sklepach. Staramy się wychodzić z pomysłem do jak najszerszego odbiorcy i z zadowoleniem dostrzegamy, że coraz chętniej jest on przyjmowany – mówi Józefa Wiśniewska, wiceprezes zarządu.

Zapewniać normalność

O tym, jakie to ważne, nie trzeba przekonywać najmłodszych pilan. Igorowi Szymańskiemu, uczniowi salezjańskiego liceum, nie szkoda wieczoru na zbieranie datków i przyklejanie hospicyjnych nalepek ofiarodawcom. – Ja i moi przyjaciele często uczestniczymy w rozmaitych akcjach. To dla mnie ważne, że mogę wpierać tak ważne przedsięwzięcie, choćby tylko stojąc tu dzisiaj z puszką – przyznaje nastolatek. – Nie miałam wcześniej kontaktu z hospicjum, nikt z moich bliskich tak ciężko nie chorował, ale wiem, że wielu ludzi potrzebuje takiego miejsca, w którym będą mogli godnie odejść, w którym będą mieli zapewnioną opiekę i bliskość drugiego człowieka – mówi Wiktoria Wnuk, jego młodsza koleżanka z gimnazjum. – Kiedyś też będziemy starzy i będziemy potrzebować opieki. Chcielibyśmy, żeby ktoś i nami się wtedy zajął, jeśli zabrakłoby naszych bliskich – dopowiada inna wolontariuszka Agata Lipińska. Pilskie TPCh działa od 16 lat. Dla osób starszych, chorych i samotnych organizuje turnusy rehabilitacyjne, spotkania integracyjne, rekolekcje, pielgrzymkowycieczki. Przede wszystkim jednak otacza opieką paliatywną chorych w hospicjum domowym, które obejmuje teren dawnego województwa pilskiego, prowadzi również poradnię opieki paliatywnej. Dr Paweł Wiszniewski cieszy się, że nie tylko udaje się coraz lepiej otaczać opieką terminalnie chorych, ale że zmienia się także świadomość społeczna. – W tej chwili opieka paliatywna jest normalną sprawą, istnienie poradni i hospicjów nie jest żadnym ewenementem i to najbardziej cieszy – dodaje pilski lekarz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama