Nowy numer 39/2020 Archiwum

Śpiewają nawet przedszkolaki

Dla starszych to wieczór wspomnień, dla młodych – lekcja historii. W dodatku takiej, którą można zaliczyć śpiewająco.

W Świdwinie patriotyczne piosenki śpiewają nawet przedszkolaki. Z pełnym zaangażowaniem kilkulatków wyśpiewywały takie szlagiery jak „Przybyli ułani” czy „Rozkwitały pąki białych róż”. Nie brakowało także nowych kompozycji, również autorskich. Wszystko za sprawą odbywających się od dziewięciu już lat w mieście nad Regą Wieczorów Pieśni Legionowych i Partyzanckich. W tym roku na organizowaną przez świdwińskie towarzystwa kresowe (lwowskie i wileńskie) imprezę ściągnęły prawdziwe tłumy. Prym wiedli młodzi artyści, laureaci Powiatowego Konkursu Pieśni Wojskowej i Patriotycznej, który odbył się w Świdwinie. Kamil Wójtowicz sam napisał piosenkę, którą zaprezentował. W hip-hopowym rytmie opowiedział w niej o swoim patriotyzmie.

– Myślę, że dla części młodych takie hasła jak ojczyzna, Polska, wiara czy narodowa tradycja są bliskie. Ale chyba nie zawsze dobrze rozumiane. Kiedy patrzyłem na to, co działo się podczas Dnia Niepodległości w Warszawie, to pomyślałem, że chyba nie o to chodzi. Patriotyzm to nie chuligańskie zamieszki, ale pamięć i oddanie hołdu bohaterom – wyjaśnia zdobywca I nagrody w kategorii szkół ponadgimnazjalnych. Tym, którzy od lat uczestniczą w świdwińskich listopadowych spotkaniach, występy młodego pokolenia bardzo się podobały, ale nie ukrywali, że poczuli pewien niedosyt. – Dzieci występowały pięknie, trzeba oddać hołd im i nauczycielom, którzy je przygotowywali. Tyle że nie były to ani pieśni legionistów, ani partyzantów. No i zabrakło nam wspólnego śpiewania, które do tej pory stanowiło główny punkt spotkania. Tym razem zepchnięto to na koniec bardzo długiego programu – mówi z żalem Stefania Olesiejuk. Zaskoczeni zmianą formuły byli sami pomysłodawcy i główni organizatorzy przedsięwzięcia. – Dotychczas spotykaliśmy się przede wszystkim po to, byśmy sami śpiewali – przyznają Anna Teresińska, prezes Towarzystwa Miłośników Wilna i byłych Kresów Wschodnich, oraz Mieczysław Kostur, prezes Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. – Na te spotkania przychodzi wiele osób starszych, które doskonale znają te piosenki i z rozrzewnieniem przypominają sobie dzięki nim swoją młodość, a razem z nimi przychodzą ich wnuki. Zapraszaliśmy również uczniów szkół, z którymi często współpracujemy, żeby i oni zaprezentowali się z patriotycznymi wierszami. Jest to więc wielopokoleniowe spotkanie. Dla starszych okazja do wspominania, dla młodszych – sposób na uczenie się historii w zupełnie naturalny i przyjemny sposób – dodaje Anna Teresińska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama