Nie był to wyjazd all inclusive. Ale to im nie przeszkadzało. Oliwia zakwaterowana była w szkole bez prysznica, myła się w zlewie. Mówi, że z tego powodu było... śmiesznie. Trajan, na co dzień wymagający wygodnego łóżka, osobnego pokoju i własnej toalety, trafił na plebanię, gdzie zamiast łóżka miał materac, pokój dzielił z 25 osobami, a do jedynego WC musiał czekać w kolejce. Zniechęcił się? Nie, postanowił minusy przekuć na plusy i już szykuje się na kolejną pielgrzymkę. Nie inaczej widzi to Natalia. – Żeby z miejsca zakwaterowania dotrzeć do Pragi, musiałam iść 2 km lasem. W tym zimnie, wilgoci to była moja droga krzyżowa. Spaliśmy jak w mrowisku, ściśnięci po 10 osób. Ale od czeskich gospodarzy doświadczyliśmy samej miłości. W niewykończonym jeszcze domu przyjęli 25 osób. Po sąsiedzku było podobnie, więc mieliśmy kaplicę na miejscu, w lesie – opowiada.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








