Nowy numer 21/2018 Archiwum

Zgub się w Czechach, znajdź w Szensztacie

Odkąd siostry zamieszkały na Górze Chełmskiej, na duchowej mapie naszej diecezji ciągle coś się zmienia. Pojawiają się nowe inicjatywy. Trudno się połapać we wszystkich gałęziach Dzieła.

Czym różni się powołanie rodziny należącej do Ligi od tej z Instytutu? Dlaczego czasem trzeba czekać lata na utworzenie się właściwej grupy, zamiast przystąpić do już istniejącej? Dlaczego ideały, którymi żyją na co dzień członkowie poszczególnych grup, różnią się od siebie? To pytania nie tylko dla laika. Członkowie Dzieła Szensztackiego również chcą poznać odpowiedzi na niektóre z nich, dlatego regularnie się spotykają. Jedną z okazji było czuwanie wielkopostne. Wzięły w nim udział wszystkie wspólnoty szensztackie z diecezji: Liga Rodzin, Związek Rodzin, grupa kobiet, grupa matek, Młodzież Żeńska, przedstawiciele chłopców, Apostolat MB Pielgrzymującej, Instytut Sióstr, Instytut Księży oraz sympatycy Ruchu. 110 uczestników przybyło do CEF nie tylko z pobliskiego Koszalina, ale też Barwic, Białogardu, Darłowa, Polanowa, Miastka, a nawet Lęborka.

– Przez tego typu spotkania podkreślamy rodzinny charakter Ruchu Szensztackiego – powiedziała s. Aleksandra Mikołajczak. – Choć każda z naszych grup jest autonomiczna, zależy nam na budowaniu więzi między nami wszystkimi. To nasz charyzmat.

Jak to się zaczyna?

Może wystarczy zabłądzić? Powstający właśnie w Polsce Instytut Rodzin Szensztackich, do którego kandydują Jolanta i Zdzisław Kobiecowie z Miastka rozpoczął się… na kamieniu. – Kilka lat temu niemiecka rodzina szensztacka wracała z gościny u rodziny czeskiej. Poplątali drogi i ku swojemu zdziwieniu dotarli do granicy z Polską. Wykorzystali tę pomyłkę i na kamieniu leżącym po polskiej stronie położyli modlitewnik, prosząc Matkę Bożą, by Instytut Rodzin powstał także w Polsce. Rok później zgłosiła się pierwsza rodzina, a dwa lata temu jeszcze dwie, w tym także my – opowiada Jolanta Kobiec. W nieco inny sposób realizują swoje powołanie Bernadetta i Wojciech Ernestowiczowie ze Słupska, którzy są rodziną okręgową Związku Rodzin. Są w Szensztacie 19 lat, ale nie od razu wiedzieli, co dokładnie będzie ich ideałem. – Jako rodziny związkowe staramy się żyć duchem rad ewangelicznych: ubóstwa, czystości, posłuszeństwa. Zanim odkryliśmy, że ideałem naszego kursu jest Opoka Miłości, minęło trochę czasu. Potem przyszedł czas, by go realizować – mówi pani Bernadetta. Przyznaje, że nie przychodzi to łatwo, przeciwnie, wymaga ascezy na co dzień. – Podejmujemy szczegółowe postanowienia, dzień staramy się przeżywać według ustalonego wcześniej porządku. Z tych praktyk składamy sprawozdanie nawzajem przed sobą, to pomaga nam się rozwijać, działa mobilizująco. – My nic nie musimy – dodaje Wojciech Ernestowicz – ale kiedy już decydujemy się żyć tymi ideałami, to staramy się w tym wytrwać.

Z Brazylii do Barwic

Dziewczęta szensztackie chwalą się przed uczestnikami czuwania inicjatywami, które rozwijają pod okiem sióstr. To nie tylko comiesięczne SMS-y, czyli Spotkania Młodzieży Szukającej lub gazetka „Idziemy razem”, której pomysł powstał w pociągu. – Nasz najnowszy pomysł to list MTA – mówi Marta Brancewicz z Koszalina, używając skrótu opisującego Matkę Bożą Trzykroć Przedziwną. – Chcemy w ten sposób zjednoczyć dziewczęta szensztackie porozrzucane po całej diecezji. Postanowiłyśmy, że co miesiąc każda z nas wylosuje jedną towarzyszkę, do której napisze list. Chcemy w ten sposób wspierać się w wierności Matce Bożej, pamiętać o sobie w modlitwie. Młodzież szensztacka nie boi się zapożyczać pomysłów z innych części świata. Kiedy dziewczęta z Barwic dowiedziały się, że w Brazylii ich rówieśnicy pukają do domów i proponują przyjęcie obrazu MTA na kilka dni, postanowiły zrobić to samo w Barwicach. – I udało się. Mieszkańcy bardzo chętnie przyjmują obraz Matki Bożej, a niektórzy oddając go pytają, kiedy jeszcze będą mogli gościć Maryję u siebie – mówi Marta. Siostry też chcą się podzielić z liczną rodziną szensztacką tym, czym żyją. – Naszym posłannictwem na Górze Chełmskiej jest naśladowanie Maryi jako Wiecznej Arki Przymierza – mówi prze- łożona s. Paulina Kopacz. Wyjaśnia, że służbą sióstr jest nie tylko opiekowanie się sanktuarium i opieka nad rozwijającymi się grupami, ale też duchowa odpowiedzialność za ojczyznę i to, by Polacy żyli zgodnie z Bożymi nakazami.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma