Nowy numer 49/2020 Archiwum

Stacje obok życia

Jezus szedł na Golgotę wśród miejskiego zgiełku Jerozolimy. Dzisiaj mija banki, kina, supermarkety. Uliczne nabożeństwa Drogi Krzyżowej stają się coraz bardziej popularne.

Na co dzień nikt nie klęka przed zakładem fryzjerskim, czy kioskiem z gazetami. Widok kilku tysięcy ludzi na najbardziej ruchliwej ulicy Koszalina, którzy śpiewając: „Któryś za nas cierpiał rany”, idą za krzyżem, na wielu robił wrażenie... różne. „Jezus wyszydzony, opluty, cierniem ukoronowany, poraniony staje przed ludem. Staje też dziś przed nami. Kochający każdego mieszkańca tego miasta Jezus staje w tej stacji i czeka. Wielu to zlekceważy, wielu zdenerwuje się, że historia skazańca z Nazaretu zablokuje im drogę. A my, jak odpowiemy?” – usłyszeli uczestnicy nabożeństwa w rozważaniach do jednej ze stacji.

Rzeczywiście, były osoby – nieliczne – dla których odcięta na chwilę ulica była jakimś problemem. Pewnie podobnie było i wtedy, kiedy Jezus niósł swój krzyż. Mimo wszystko coraz więcej ludzi chce przeżywać Drogę Krzyżową właśnie na ulicy. W tym roku tego typu nabożeństwa oprócz Koszalina zorganizowano jeszcze w Słupsku, Pile, Szczecinku, Białogardzie, Barwicach, Miastku i w wielu mniejszych miejscowościach. Uczestnicy ulicznych Dróg Krzyżowych przychodzą na nie w różnych intencjach. Niektórzy koncentrują się bardziej na sprawach globalnych, inni polecają Bogu sprawy osobiste, czy swoich bliskich. – Co roku tu przychodzimy. Dzisiaj chcemy pomodlić się także o pokój na świecie. Myślę, że właśnie modlitwa o pokój jest teraz szczególnie potrzebna – mówi pani Władysława z Koszalina. – Cieszymy się, że możemy wziąć udział w Drodze Krzyżowej, w której uczestniczy tak dużo ludzi. Dla mnie ważne jest poczucie wspólnoty – cieszy się pan Zbigniew, uczestnik nabożeństwa w stolicy diecezji. – Córka jest na studiach, syn zdaje maturę, więc modlimy się za nasze dzieci, żeby dobrze w życiu wybierały, żeby się nie pogubiły – dodaje jego żona Beata. – Niewątpliwie taka Droga Krzyżowa to publiczne wyznanie wiary. Jest to też jakaś forma ewangelizacji, najpierw poprzez modlitwę. Przecież po tych ulicach na co dzień chodzą ludzie, w blokach, które mijamy, toczy się ich życie, czasem piękne i wspaniałe, czasem trudne i bolesne. Idąc Drogą Krzyżową, modlimy się za to miasto. Poza tym, pewnie wśród ludzi, których będziemy mijać, będą też i tacy, którzy już dawno zagubili drogę do Kościoła. Może nasze przejście będzie dla nich chwilą refleksji i przypomnienia o Bogu – tłumaczy sens tego typu nabożeństw bp Edward Dajczak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama