Nowy numer 23/2021 Archiwum

Filantropia? Litość? Nie, Caritas.

Jubileusz 25-lecia Caritas to nie tylko czas statystyk. To przede wszystkim wdzięczność, że sam Bóg jest w nas sprawcą chcenia i działania pełnego miłosierdzia.


Miarą wiarygodności Kościoła jest działalność charytatywna. Gdyby jej zabrakło, byłby w głębokim kryzysie. To słowa bp. Czesława Domina, przywołane przez bp. Krzysztof Zadarkę podczas konferencji prasowej, podsumowującej 25 lat działalności diecezjalnej Caritas. Trudno byłoby budować młode struktury diecezjalne bez miłosiernej ręki Kościoła wyciągniętej do ludności. Lata komunistycznych rządów zrobiły swoje nie tylko poprzez likwidację – powstałej w okresie międzywojennym i prężnie działającej w pierwszej powojennej pięciolatce – Caritas, ale także poprzez degradację ludzi, dla których hasło „Ziemie Odzyskane” brzmiało jak chichot losu.


W roku 1986 r. Episkopat Polski zalecił proboszczom tworzenie parafialnych zespołów charytatywnych. – To do tego apelu odwołał się bp Ignacy Jeż, powołując Caritas naszej diecezji – kreśli rys historyczny bp Zadarko. – Po przełomie 1989 roku powstają diecezjalne oddziały Caritas oraz Caritas Polska. Pierwszym dyrektorem zostaje bp Czesław Domin. Gdy podejmuje funkcję ordynariusza naszej diecezji, w jego miejsce zostaje powołany obecny dyrektor Caritas Polska ks. Marian Subocz, ówczesny rektor koszalińskiego WSD.


Biskup miłosierdzia


Nie bez przyczyny historia nadała bp. Dominowi ten przydomek. To on pomagał nam widzieć bezmiar ludzkiej biedy i reagować. – Przyniósł ze sobą ze Śląska mentalność człowieka przyzwyczajonego do pracowitości. Niestety, na Ziemiach Odzyskanych natknął się na niesamowitą bierność i apatię – stwierdza bp Zadarko. Bp Domin wręcz tryskał pomysłami, by Caritas niosła pomoc w różnorodny sposób. Jednym z nich była tzw. koza żywicielka. – Do dziś wywołuje to uśmiech na ustach wielu, a był to pomysł bardzo prosty: sprezentować każdej ubogiej rodzinie kozę dobrej rasy, która będzie przynajmniej dawała mleko – wyjaśnia bp Zadarko.
Okazało się jednak, że chętnych na kozy specjalnie nie było i skala tej pomocy była w rezultacie niewielka. Dalekowzrocznym posunięciem bp. Domina był pomysł skomasowania 15-hektarowych działek nadawanych parafiom jako rekompensata za mienie utracone na terenach wschodnich. Powstałe w ten sposób 1200-hektarowe gospodarstwo rolne było innowacyjnym projektem w skali całej Polski. „Nie możemy pozwolić, by ta ziemia leżała odłogiem jak setki hektarów ziem popegeerowskich – przekonywał wówczas. – Przejmijmy ją i będziemy ją rozdawać ludziom z terenów wiejskich. 
– Proponował im przynajmniej hektar ziemi za darmo – wspomina bp Zadarko. – Znowu znalazło się niewielu zainteresowanych. Dlatego zamiast wielu małych powstało jedno duże gospodarstwo, którego celem było uchronienie ziemi należącej do Kościoła oraz zatrudnienie ludzi bezrobotnych. Osiągnięty zysk miał być przeznaczony na pomoc najbiedniejszym. I tak jest do dzisiaj.


Dwie dusze


Jako dar dla ojca świętego Jana Pawła II dzień przed jego przyjazdem do Koszalina w czerwcu 1991 r. Caritas otrzymała od Zarządu Miasta Koszalina budynek z przeznaczeniem na Dom Samotnej Matki. Była to wówczas jedna z pierwszych takich placówek w Polsce. Pracy w niej, na rzecz kobiet, które mimo dramatycznej sytuacji życiowej zdecydowały się urodzić dziecko, podjęły się siostry ze Wspólnoty Dzieci Łaski Bożej. W 2009 r. przy domu powstało okno życia.
Następne projekty bp. Domina to przejęcie pustostanów oraz budynków po wojskach sowieckich w Polsce. Tak powstał duży ośrodek charytatywno-wypoczynkowy w Kołobrzegu i Podczelu. Razem z trzecim ośrodkiem w Ostrowcu stanowią bazę formacyjną dla grup duszpasterskich oraz wypoczynkowo-kolonijną, przyjmującą rocznie 2750 osób.
Kolejnym innowacyjnym projektem naszej Caritas jest podpisana w 1994 r. umowa partnerska z Caritas niemieckiej diecezji Paderborn. – Dzięki temu w połowie lat 90. otrzymaliśmy dużą pomoc rzeczową oraz wsparcie w szkoleniu wolontariuszy – informuje bp Zadarko. Przyznaje, że trudno liczbami opisać działalność charytatywną. – Jak przeliczyć gest życzliwości, będący oznaką miłości, a nie, jak to często bywa, filantropii czy litości? Nie jest źle być filantropem, ale caritas chrześcijańska zbudowana jest na miłości samego Boga. To coś, co dzieje się w duszach dwojga ludzi: tego, który daje siebie do dyspozycji drugiemu jako wolontariusz, i tego, który staje przed nim z wyciągniętą ręką.


Przyjeżdżają przyczepą


Ludzi gotowych pomagać jest wielu. – Wolontariuszy w parafialnych zespołach Caritas mamy ponad 600 – wyjaśnia ks. Tomasz Roda, dyrektor Caritas DKK. – To oni rozeznają sytuację biedy w swoich środowiskach. Na 224 parafie należące do diecezji w 180 działają PZC. A nawet tam, gdzie ich nie ma, bywają osoby, które podejmują się dzieł charytatywnych i współpracują z nami.
Zadania PZC to m.in. prowadzenie świetlic, zbieranie i przekazywanie darów żywnościowych i materialnych, wykup recept, rozprowadzanie świec wigilijnych i wielkanocnych. Bez wolontariuszy nie byłyby możliwe takie akcje, jak Pusta Choinka, kolonie, zimowiska i półkolonie dla dzieci z terenów wiejskich. Aby robić to coraz lepiej, formują się podczas rekolekcji i na Akademii Caritas.
Od kilkunastu lat pomocą zajmują się nie tylko dorośli, ale i dzieci oraz młodzież. – W 115 szkołach mamy szkolne koła Caritas, które skupiają 1725 wolontariuszy – wylicza ks. Roda. SKC przy Zespole Szkół Publicznych w Sławoborzu działa od 13 lat. – Bierzemy udział w Polach Nadziei, akcji „Zapałka nie ogrzeje”, wspieramy Fundację „Dzieło Nowego Tysiąclecia” – zaświadcza Ewa Horanin, nauczycielka i opiekunka SKC. Kiedy dzieci już zaczną pomagać, trudno je powstrzymać. Podtrzymaniu tej gotowości służy formacja, którą odbywają dwa razy w roku. Ale najbardziej motywująca jest radość. – Trudno opisać radość obdarowanych i darczyńców, gdy przywozimy człowiekowi pod dom całą przyczepę drewna – mówi E. Horanin.


Strzegą tradycji


Dobroczynność Caritas to nie tylko cykliczne akcje, ale też stałe projekty, których działalność wolontaryjna nie udźwignie. Dom Samotnej Matki to dzieło wpisane w życie sióstr ze Wspólnoty Dzieci Łaski Bożej. Centrum Charytatywno-Opiekuńcze w Pile, w którego skład wchodzą m.in. przedszkole oraz warsztaty terapii zajęciowej dla osób niepełnosprawnych, to przedsięwzięcia wymagające zatrudnienia fachowców. Podobnie hospicjum w Darłowie. – Działamy od 2011 roku – mówi dyrektor ks. Krzysztof Sendecki. – W tym czasie pomogliśmy ponad 500 rodzinom. Wielu chorych chce być pod naszą opieką, ponieważ jesteśmy hospicjum katolickim. „Chciałbym, by ktoś się przy mnie modlił, gdy będę umierał”, mówią. A my to czynimy. Od września prowadzimy również hospicjum domowe.
Coroczne wigilie Bożego Narodzenia i śniadania wielkanocne organizowane przez Caritas pokazują, jak wielu jest tych, którzy na świętowanie sobie pozwolić nie mogą. Dzięki zaangażowaniu pracowników i wolontariuszy Caritas dla wielu najuboższych jest to jedyny kontakt z tradycją. A ponieważ do kościoła niektórym z nich „za daleko”, to bywa tak, że orędzie „Chrystus zmartwychwstał!” słyszą tylko przy takiej okazji, jak to było podczas tegorocznego śniadania w Niedzielę Wielkanocną, gdy ogłosił im je bp Edward Dajczak.
Wielu z nich to osoby, których nie rozpoznamy na ulicy jako „tych z marginesu” – są po prostu ubodzy, mało zaradni i nawet jeśli skrajnie biedni, to dzięki caritasowskim łaźniom i pralniom oraz kuchni wielu z nich zachowuje higienę i dba o dobry wygląd.
Pracownicy Caritas rozumieją to zawstydzenie i stąd dzieło Caritas pozostaje ukryte dla większości społeczeństwa. – Nie chcemy nalepiać logo Caritas na tornister, który jakieś dziecko dostaje w ramach akcji „Tornister pełen uśmiechu”. Mogłoby być napiętnowane jako to, którego rodzice są finansowo niewydolni – mówi ks. Roda. – Ale tam, gdzie widzimy sens pokazania się, że coś jest naszym dziełem, to robimy.
Jubileusz 25-lecia to okazja, by właśnie to uczynić. Liczyli więc żmudnie. Zapraszają do zerknięcia w statystyki podane w ramkach.•


25 lat działalności Caritas DKK w liczbach


• łaźnia dla bezdomnych: 6 kąpieli dziennie, 1552 rocznie, 35 720 ogółem 
• pralnia dla ubogich: 8 prań (40 kg) dziennie, 7 ton rocznie, 92 tony ogółem
• jadłodajnia dla ubogich i bezdomnych: 143 obiady dziennie, 37 650 rocznie, 941 250 ogółem
• ubrania dla potrzebujących: 5 dziennie, 1590 rocznie, 37 050 ogółem
• świetlica profilaktyczno-wychowawcza: 40 dzieci dziennie, 750 rocznie
• Dom Samotnej Matki: 28 matek i 32 dzieci rocznie, 560 matek do tej pory, 154 dzieci urodzonych w DSM
• dom dla kobiet dotkniętych przemocą: 57 matek i 21 dzieci rocznie, 515 matek i 274 dzieci do tej pory
• Hospicjum w Darłowie: 540 chorych od początku; domowe: 40 chorych
• ośrodki wypoczynkowe dla dzieci i młodzieży: 2750 osób rocznie, 47 234 ogółem
• bursa w Szczecinku: 20 osób rocznie, 218 ogółem
• przedszkole w Pile: 160 dzieci rocznie, 208 ogółem
• zbiórki żywności: 15 ton rocznie, 375 ton ogółem
• pomoc bezpośrednia (wypoczynek, wyprawki szkolne, rehabilitacja, leki, sprawy socjalne) ogółem 5 250 000 zł

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama