Nowy numer 43/2020 Archiwum

Stygmatycy

Do diecezjalnego sanktuarium przyjechało prawie 80 sióstr i kilkunastu kapłanów reprezentujących różne wspólnoty zakonne. – Odpowiedzieć na powołanie to dać się zdobyć Bogu – powiedział o. Wawrzyniec Skraba, saletyn.

Mszy św. u stóp skrzatuskiej Piety przewodniczył bp Paweł Cieślik. Ojciec Skraba, proboszcz trzcianeckiej parafii pw. św. Jana Chrzciciela, zwrócił w kazaniu uwagę na paschalny charakter powołania do życia konsekrowanego. – Oznacza to, że z jednej strony jest w nim czas entuzjazmu, fascynacji i zakochania, jak u św. Piotra nad Jeziorem Galilejskim. Ale jest też ten drugi wymiar, kiedy okazuje się, że wybór miłości jednak kosztuje, kiedy pojawiają się ból, łzy, a także niewierność – znów tak, jak u Piotra, który powiedział o Jezusie: „Nie znam tego człowieka” – przypomniał o. Skraba.

Kaznodzieja mówił też o kryzysie, który prędzej czy później przychodzi, ale wcale nie musi oznaczać końca. Wręcz przeciwnie, może stać się umocnieniem: – Tylko manekiny nie przeżywają kryzysu, bo nie są osobami. Osoba konsekrowana ma być uzdrowicielem zranionym. Mamy mieć rany, bo dopiero wtedy możemy pochylić się nad ranami innych. O jakie rany chodzi? O stygmaty. Jezus, ukazując się uczniom po zmartwychwstaniu, poucza nas, że ten, kto kocha, musi mieć na sobie stygmaty. Stygmaty to rany ciągle niezagojone, świeże, bolące. Takimi stygmatami są nasze śluby: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Siostra Alberta, niepokalanka ze Szczecinka, przyznaje, że siłę do trwania w powołaniu daje jej przekonanie, że poświęciła życie nie tylko szlachetnej idei: – Powołanie to odpowiedź dana Komuś, nie czemuś. Ja odpowiedziałam Jezusowi, który jest autentyczną miłością mojego życia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama