Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Spod warstw farby i lakieru

– Powinniśmy docenić oryginalny, konsekwentny wystrój kościoła i to, że udało się go w znacznym stopniu zachować – mówi Elżbieta Szmit-Naud.

Tego lata po raz drugi świątynię objęły w posiadanie przyszłe konserwatorki zabytków. To efekt współpracy parafii w Dobrowie z uniwersytetem toruńskim. Studentki w ramach praktyk terenowych razem ze swoim opiekunem przywracają oryginalny wygląd drewnianej przegrodzie znajdującej się w świątyni, pracochłonnie odkrywając polichromię, która była przez lata wiele razy przemalowywana. W tym roku grupę konserwatorską tworzy pięć studentek; dwie z nich przyjechały na wymianę z Francji. Wyciągnięcie na światło dzienne pierwotnej kolorystyki w zieleniach i błękitach to żmudny proces, wymagający cierpliwości od konserwatorów i korzystających z kościoła parafian. – Mieszkańcy mogą czuć się nawet nieco rozczarowani, jeśli spodziewali się barokowych wystrojów i złoceń. Tymczasem mamy taką wysmakowaną elegancję, typową dla epoki klasycystycznej – opowiada dr hab. Elżbieta Szmit-Naud, pracownik Zakładu Konserwacji Malarstwa i Rzeźby Polichromowanej w Instytucie Zabytkoznawstwa i Konserwatorstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, która opiekuje się grupą studentek. Jak podkreśla, to ciekawostka, która może zainteresować nie tylko specjalistów.

– Powinniśmy docenić oryginalny, konsekwentny wystrój kościoła i to, że udało się go w znacznym stopniu zachować. Tę spójność uratowało być może czasowe wyłączenie z użytkowania dawnej kaplicy pałacowej. Niewiele jest u nas kościołów klasycystycznych, częściej są gotyckie lub barokowe – wyjaśnia. Sam obiekt poddawany konserwacji to też nie lada gratka, która zaintrygowała konserwatorów. Przegroda znajdująca się w dobrowskim kościele to nietypowy element, którego tajemnicę Elżbieta Szmit-Naud chciałaby rozwikłać. – Nie udało nam się znaleźć podobnych zachowanych przykładów, więc nadal poruszamy się w sferze domniemań – mówi konserwatorka. – Najprawdopodobniej pełniła funkcję podobną do tej, jaką miały loże kolatorskie, czyli oddzielała fundatorów od innych wiernych. Szlachetnie urodzeni znajdowali się w części bliższej ołtarzowi, czyli przed przegrodą, za nią być może służba. Szukałam podobnych przykładów, pytałam w środowisku protestanckim i historyków sztuki, ale takiego samego przykładu na naszym terenie nie udało się znaleźć. Warto więc potraktować ją jako nie lada ciekawostkę – dodaje. Nie tylko z powodu kościoła, któremu patronuje św. Jan Kanty, warto wpisać Dobrowo na listę wakacyjnych wędrówek. Dzisiejsza parafialna świątynia to dawna kaplica pałacowa pomorskiego rodu von Kleistów. Ich siedziba znajdująca się tuż za kościelnym płotem od kilkunastu lat popada w ruinę. Tutaj urodził się i w miejscowej kaplicy przyjął chrzest Ewald Albert von Kleist, aktywny działacz opozycji antynazistowskiej, stracony w 1945 r. po nieudanym zamachu na Hitlera.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama