Nowy numer 39/2020 Archiwum

Głos na Jezusa

Setki słupszczan nie mają wątpliwości, kto jest Panem ich życia 
i kto rządzi ich miastem. Pokazali to w trakcie trzeciego 
„Marszu dla Jezusa”.

Czerwone chorągiewki, koszulki i kapelusze... a nawet krówki – każdy z gadżetów z wyraźnym napisem „Jezus żyje”. W takim anturażu, w rytm pieśni w wykonaniu zespołu Yann Kinneret, słupszczanie zamanifestowali swoją wiarę. „Kto jest Królem?” – odpowiedź na to pytanie mogła być tylko jedna – wykrzyczane przez tłum: „Jezus!”. – Tu nie chodzi o kwestionowanie władzy świeckiej. Trzeba sięgnąć do tego, co robiono przed wiekami. Jesteśmy dzisiaj w obliczu różnych wyzwań, jakich nasz kraj i Europa nie miały od dawna. Trzeba odkryć tego jedynego Pana, żebyśmy nie czuli w sobie lęku i zagrożenia – mówił biskup Krzysztof Zadarko, który także maszerował „dla Jezusa”.

Słupski marsz to właściwie wydarzenie religijne i rodzinne. Bo w kolorowym, rozśpiewanym tłumie miejsce dla siebie znajdzie właściwie każdy. – Kościół to nie tylko „mohery”, to także młodzi ludzie – podkreśla Piotr, który maszeruje od początku tego wydarzenia. – Fajna zabawa, ludzie tańczą, uśmiechają się. To jest prawdziwy, żywy Kościół – dodaje, wymachując flagą z napisem „Jezus jest moim Panem!”. Zwieńczeniem „Marszu dla Jezusa” był koncert u stóp słupskiego ratusza. Ale zabawę w rytm latynoskich rytmów poprzedziło wspólne oddanie miasta Chrystusowi. – Twoją jesteśmy własnością i do Ciebie należeć chcemy. Tobie zawierzamy dzisiaj miasto Słupsk i jego okolice – powtarzali zgodnie uczestnicy marszu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama