Nowy numer 24/2018 Archiwum

Identyczni? Nie, brzmią inaczej

Na ulicach Szczecinka bliźnięta można spotkać na każdym kroku. W wózku, za rękę z rodzicami lub… z własnymi bliźniaczymi wnukami.

Latami wyławiała wzrokiem tę prawidłowość Bogusława Michalczewska-Zastawna z Samorządowej Agencji Promocji i Kultury. Sama jest mamą bliźniąt, dziś 5-letnich chłopców. Wśród dzieci swoich znajomych wciąż spotyka jedno- lub dwujajowe pary rodzeństwa. Na ulicach miasta wpadają jej w oko podwójne wózki, zwane dla żartu „katamaranami”. Przed rokiem postanowiła zgromadzić rodziny z bliźniętami na wspólne popołudnie. Tegoroczny II Powiatowy Dzień Bliźniaka, odbył się w ogrodzie SAPiK. Podobne imprezy są rzadkością w Polsce, w naszej diecezji szczecinecki Dzień Bliźniaka jest prawdopodobnie jedynym tego typu wydarzeniem.

Bliźniaki na emeryturze

Widok bliźniąt wystarcza za najlepszą reklamę rodziny. Identyczne maluchy przykuwają wzrok, budzą dobre skojarzenia. Bliźniaki są w powszechnym odczuciu wyjątkowe, ale same nie są tego świadome. Zwłaszcza dla tych najmłodszych identyczny brat lub siostra to normalny widok. To, co zachwyca w relacjach bliźniąt, to niezwykła wzajemna bliskość. – Gdy moi synowie mieli po 2,5 roku, nie mogliśmy wyjść z domu tylko z jednym z nich. Drugi musiał iść z bratem – wspomina pani Bogusława. – Owszem, jest trudno wychować naraz dwójkę, przecież i złoszczą się, i biją ze sobą, ale jeżeli jeden jest zagrożony, drugi staje za nim murem – przekonuje organizatorka. – Są ze sobą bardzo związani. Ta jedna rzecz wynagradza nam wszystkie rodzicielskie trudy.

Sławomir Majcher z Tychowa, tata siedmioletnich Zuzi i Malwiny, jest wręcz przekonany, że w czasie rodzinnej rozłąki jego córki mocniej tęsknią za sobą niż za rodzicami. Czy takie silne związanie przetrwa jednak próbę czasu? Bożena Szuba i Wojciech Kuźnicki, jako bliźnięta na emeryturze, zaświadczają, że tak. Obecnie mają własne rodziny, dzieci, wnuki (wnuczki pana Wojciecha, Lena i Nela, są także bliźniętami), ale wciąż czują tę silną więź, która ich łączy od zawsze. – To cudowna sprawa. Już od dzieciństwa świetnie się wyczuwaliśmy. W szkole ciągnęliśmy się nawzajem w górę. W czasie studiów dzwoniliśmy do siebie w tym samym momencie. Wojtek był zazdrosny o moich kolegów i musiałam ich dobrze dobierać – wspomina pani Bożena. Mają podobną pasję: sport. Pani Bożena trenowała akrobatykę sportową, jej brat piłkę nożną. Dziś nie wyobrażają sobie świąt bez siebie, regularnych spotkań. Dlatego przyszli razem na Dzień Bliźniaka.

Co one mówią?

– Wołam do córki: „Zuzia”. „Tato, jestem Malwina”, protestuje Malwina. To normalne – śmieje się Sławomir Majcher. Tychowianin wyraźnie widzi, że mimo zewnętrznego podobieństwa córki są całkiem różne – jedna spokojna, druga szalona. Może dlatego nie lubią podobnie wyglądać. – Ubrania, prezenty, muszą mieć inne, najwyżej po jakimś czasie się wymieniają – wyjaśnia tata. To zupełnie odwrotnie niż u Zielenkiewiczów. Córki pana Mariusza, 5-letnie Maja i Marta, muszą wyglądać tak samo. – To upraszcza sprawę zakupów – wyznaje nieco przebiegle M. Zielenkiewicz. – Gorzej, gdy dostajemy ubranka po kuzynostwie, wówczas musimy ustalać grafik na noszenie najładniejszej bluzki. A i tak są wojny o ciuszki. Kiedy jedno dziecko uczy się mówić, niezręczne zlepki pierwszych słów bawią, ale raczej nie dziwią. Dzieje się tak wtedy, gdy przygodę z mówieniem zaczynają bliźnięta. Okazuje się, że ten sam komunikat rodziców przechodzi całkiem inne ścieżki w umysłach maluchów i to samo słowo może być wypowiadane przez nie zupełnie inaczej. Taką prawidłowość zauważyła Sylwia Fit.

– Kiedy moje bliźniaki uczyły się mówić, wiele słów wypowiadały zupełnie w inny sposób lub wręcz używały na nie innych określeń. Po prostu brzmiały inaczej. A przecież mówiliśmy do nich to samo – mówi pani Sylwia. – To wymagało od nas elastyczności w rozumieniu ich słownika.

Córki Aleksandry Kukiełki do 3. roku miały życia problem z mówieniem. Chyba nie widziały potrzeby rozwijania tej umiejętności, skoro rozumiały się bez słów. – Potrafiły porozumiewać się, mrucząc do siebie, pokazując coś na migi lub poprzez samo spojrzenie – wspomina pani Aleksandra. – Ale teraz nadrabiają. Mówią aż za dużo.

Na Powiatowym Dniu Bliźniaka na najmłodszych czekało wiele atrakcji, m.in. konkursy z nagrodami, minipark rozrywki, zabawy z animatorem, plastyczne i ruchowe. Mamy stanęły do wyścigu wózków z bliźniętami. Kulminacyjnym momentem słonecznego popołudnia było losowanie nagrody specjalnej – profesjonalnej sesji fotograficznej bliźniaczej pary.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma