Nowy numer 28/2018 Archiwum

Darłowo na kartach kryminału

Nadmorski kurort dołączył do miast, które na miejsce mrocznej zbrodni wybrał Marek Krajewski. Jeden z najlepszych autorów powieści kryminalnych w stylu retro zabiera czytelników nie tylko w pościg za mordercą, ale także do powojennej rzeczywistości Ziem Odzyskanych.

To ostatnie śledztwo Edwarda Popielskiego, bohatera popularnego cyklu o lwowskim komisarzu. Były policjant, obecnie ukrywający się w nadmorskim Darłowie nauczyciel, prowadzi śledztwo i przypomina czytelnikom o skomplikowanej historii powojennej Polski.

Zaułki i podziemia

Jest 1948 rok. W mieście, kradnąc i gwałcąc, panoszą się sowieccy żołdacy. Urząd Bezpieczeństwa bezlitośnie tropi przeciwników władzy ludowej i ukrywających się na Pomorzu żołnierzy wyklętych. Obok polskich repatriantów z Kresów osiedlają się przymusowo przesiedlani w ramach niesławnej akcji „Wisła” Ukraińcy.

Marek Krajewski razem ze swoim detektywem zapuszcza się do podejrzanych spelunek, zamkowych lochów, miejskich zaułków, barwnie kreśli obraz powojennej rzeczywistości, drobiazgowo oddaje klimat ówczesnego miasteczka. – Wystarczy złożyć solidne buty, chodzić po mieście, robić zdjęcia, dokumentować i pytać. Darłowo nie jest dużym miastem, więc wystarczył mi tydzień spędzony tutaj na intensywnych eksploracjach – mówi i dodaje, że nieocenioną pomocą w tworzeniu powieściowego kolorytu byli miejscowi historycy, pasjonaci i świadkowie rodzenia się polskiego Darłowa. – Spacerowałem po mieście z jednym z jego najstarszych mieszkańców, panem Janem Skórskim, który jako młody chłopak w 1948 r. był tutaj posłańcem. W związku z tym znał wiele osób i Darłowo jak własną kieszeń. Dzięki tym ludziom mogłem pieczołowicie odtworzyć scenerię i atmosferę powojennego Darłowa – mówi Marek Krajewski.

W przededniu ogólnopolskiej premiery „Areny szczurów” udajemy się z pisarzem na spacer po Darłowie śladami Edwarda Popielskiego. – Na tej baszcie żołnierze sowieccy strzelali do bocianów. Rozstrzeliwane przez pijanych żołnierzy ptaki spadały na ziemię, dzieci bardzo to przeżywały. Opowiedział o tym Jan Skórski. Ta scena jest w książce – zdradza autor. Informacji dostarczały też książki i artykuły historyczne. – Jestem pisarzem detalu. Gatunek kryminału, który uprawiam, wymaga ode mnie skrupulatności. Muszę dobrze poznać rzeczywistość, w której chcę osadzić moją historię – przyznaje Marek Krajewski. Akcja „Areny szczurów” toczy się nie tylko na darłowskich ulicach, ale także pod nimi. – Informacja o tym, że kamienica Jana z Maszkowa połączona jest według legendy z zamkiem, była na tyle intrygująca, że historia ta odegrała niezwykle ważną rolę w konstruowaniu osi fabularnej powieści. Darłowskie ulice, budynki i opowieści z przeszłości nie tylko nadają koloryt, pozwalają na stworzenie ornamentyki, ale to także bardzo ważne dla narracji miejsca – dodaje Marek Krajewski.

Wrocław, Lwów, Darłowo

Jak sam przyznaje, ma do Darłowa ogromny sentyment. – To miasto zajmuje bardzo wysoką pozycję w moim prywatnym rankingu uczuciowym. Pierwsze miejsce należy do Wrocławia, w którym się urodziłem, wychowałem i spędziłem całe zawodowe życie. Potem jest Lwów, z którego okolic pochodzi moja mama, a na trzecim miejscu właśnie Darłowo – wyznaje Marek Krajewski i dodaje, że kurort ma ogromny potencjał literacki. Nie pierwszy raz zresztą, choć jedynie epizodycznie, bohater jego kryminałów pojawia się w grodzie nad Wieprzą. Eberhard Mock przeżywa tutaj kilka upojnych chwil podczas urlopu, spisanych w książce „Widma w mieście Breslau”, oraz przeprowadza króciutkie śledztwo w sprawie zaginięcia Heinricha Roppa, kapelmistrza z cmentarnego kościoła św. Gertrudy, co autor opisuje w opowiadaniu „Darłowskie śledztwo Eberharda Mocka”.

Darłowski burmistrz Arkadiusz Klimowicz nie ma wątpliwości, czy osadzenie ostatniej przygody lwowskiego komisarza Edwarda Popielskiego w Darłowie to wspaniała promocja dla miasta, którego autor jest honorowym obywatelem. – Znaleźć się na bardzo krótkiej liście ulubionych miast Marka Krajewskiego, obok Lwowa i Wrocławia, to nie byle co – przyznaje ze śmiechem. – Mamy już kilka pomysłów, jak to wykorzystać do celów promocyjnych. Może niekoniecznie slogan „Darłowo miasto zbrodni” będzie najlepszy dla miejscowości turystycznej, ale z pewnością będziemy chcieli, żeby skojarzenie Darłowa z twórczością jednego z najlepszych pisarzy kryminałów utrwaliło się. Także wśród fanów twórczości Marka Krajewskiego, których serdecznie zapraszamy – dodaje włodarz miasta.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma