Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ta strata ożywa w sercu

Coraz więcej ludzi rozumie, że życie zaczyna się przed narodzeniem.

Przez całe lata sytuacja związana z utratą dziecka wyglądała różnie: w kraju, w naszym mieście, w naszym szpitalu. – Nie szukając winnych, nazywając jednak rzeczy po imieniu, odbierano godność człowiekowi. Człowiek, od poczęcia na wieczność, jest człowiekiem, bez względu na to, ile ma dni, tygodni, miesięcy czy lat – powiedział ks. dr Jacek Lewiński, który przewodniczył pierwszemu pogrzebowi dzieci utraconych w Szczecinku. Kapłan zwrócił też uwagę na potrzebę okazywania troski nie tylko wobec samych zmarłych dzieci, ale także ich rodziców: – Oni są często niezauważani.

Jest z tym już coraz lepiej, ale wciąż jest wiele do zrobienia. Trzeba by dzisiaj przeprosić za to, że my, ludzie, nie poświęcaliśmy dość uwagi innym ludziom. Trzeba by przeprosić Boga za to, że nie poświęcaliśmy uwagi Jemu w człowieku. Miejsca pochówku dzieci martwo urodzonych są potrzebne nie tylko tym, którzy swoje dziecko utracili niedawno. Pani Daniela ze Słupska ten dramat przeżyła już 30 lat temu. Nigdy nie miała okazji pochować swojego dziecka. Dziś z ulgą przychodzi na grób dzieci utraconych w Słupsku. – Bycie tutaj daje mi poczucie ukojenia i pewności, że w moim sercu miłość do utraconego dziecka nigdy nie zagaśnie. Ciągle pamiętam tę stratę. Oczywiście nie odczuwam tego tak, jak na początku, ale kiedy przychodzą dni związane ze zmarłymi, jak teraz, kiedy zbliża się listopad, to cała ta sprawa na nowo ożywa w moim sercu... po tylu latach. Dzisiaj na Mszy św. nadałam mojemu dziecku imię. Nigdy wcześniej tego nie zrobiłam – dzieli się słupszczanka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama