Nowy numer 43/2020 Archiwum

Miejsce przemiany

Początkowo stał tam barak. Od 10 lat grupy duszpasterskie formują się w nowoczesnym i komfortowym budynku. Koszalińskie Centrum Edukacyjno-Formacyjne świętowało 10-lecie istnienia.

Budowniczy i pierwszy dyrektor ośrodka ks. Krzysztof Włodarczyk pamięta zarzuty: po co budować „na bogato”? Jest jednak przekonany, że prócz duchowego wzmocnienia, z którym uczestnicy rekolekcji wyjeżdżają po weekendowym pobycie w ośrodku, nie mniej ważna jest regeneracja sił fizycznych. Dlatego ośrodek jest komfortowy, ma kilka sal konferencyjnych, wygodne pokoje, wirydarze, gdzie można coś przekąsić na świeżym powietrzu lub pomedytować. I różnorodność nawet w szczegółach – w salach i na holu nie ma dwóch jednakowych sufitów – by nawet oko wypoczywało.

Bywalcy to doceniają. Po kawie wypitej w obszernej kawiarence lepiej się słucha trudnej niekiedy konferencji, na licznych sofach można przysiąść i porozmawiać z uczestnikami, a wokół ośrodka pospacerować wśród zieleni drzew i krzewów. Bo niby dlaczego rekolekcje nie miałyby być przyjemnością? Tych, którzy nie znają pierwotnych ustaleń, niech zaskoczy to, że w CEF początkowo planowana była nawet sauna czy basen z kamyczkami masującymi stopy!

Świadek wyznań

Obchody jubileuszu przypadły w liturgiczne wspomnienie św. Jana Pawła II, patrona CEF. Na ołtarzu wystawione były jego relikwie. Podczas Eucharystii bp Edward Dajczak zachęcał, by przez wstawiennictwo tego świętego powierzyć Bogu ośrodek. – W tym domu świętujemy przede wszystkim to, że dzięki ofiarodawcom, ludzkiej pracy i trudowi ten dom stał się świadkiem chwil, kiedy w głębi serca ludzie szeptali Bogu: Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham – powiedział w kazaniu.

CEF to nie tylko centrum formacji duchowej, gdzie każdego tygodnia odbywają się rekolekcje i spotkania grup duszpasterskich. – To także miejsce, gdzie rodziny przeżywają swoje uroczystości, gdzie dzieją się wydarzenia społeczne, a od niedawna działa przedszkole integracyjno-terapeutyczne – informuje ks. Paweł Wojtalewicz, nowy dyrektor ośrodka. Świadomy zmieniających się potrzeb współczesnych katolików, podjął decyzję, by rozszerzyć ofertę formacyjną, a nie (jak to było zazwyczaj do tej pory) jedynie użyczać różnym grupom zaplecze budynku. – Będą to spotkania adresowane do różnych grup społecznych i ukierunkowane na konkretne zagadnienia – wyjaśnił. – Pierwszą taką inicjatywą były rekolekcje poświęcone duchowości maryjnej, otwarte dla wszystkich. Podobnie planujemy podjąć cykl rekolekcji na temat miłosierdzia, o kierownictwie duchowym, spowiedzi, dla małżonków, młodzieży.

Razem, nie „solo”

Nieprzypadkowo na jubileuszowe uroczystości zaproszono liderów grup i wspólnot działających w diecezji. – W 2011 r. dom został poświęcony św. Janowi Pawłowi II. On wytycza nam kierunek działania. Był wielkim promotorem świeckich w Kościele i jeśli mówił o wiośnie Kościoła, to myślał o świeckich słuchających Ducha Świętego – wyjaśnia dobór świętujących jubileusz ks. Wojtalewicz.

Dlatego zaproszonych liderów podjęto nie tylko urodzinowym tortem i kolacją, ale też treściwą konferencją ks. dr. Wojciecha Wójtowicza, rektora koszalińskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Nauka dotyczyła synodu w Kościele – czym jest i jakie niesie owoce. – Synod jest odkrywaniem tego, czym jest Kościół – wyjaśniał, tłumacząc, że przeciwieństwem synodalnego ducha komunii jest granie „solo”. – Gdyby nie było nadziei dla Kościoła koszalińsko-kołobrzeskiego, utrudzonego w drodze, to nie byłoby sensu robić synodu. Synod jest wyrazem nadziei na wiosnę Kościoła. A to, że ona idzie, jest albo utopią, albo powiewem Ducha Świętego – prowokował ks. Wójtowicz z wiarą, iż decyzja ordynariusza o przyszłym synodzie jest właśnie odczytywaniem Bożego tchnienia.

Spotkanie było preludium do Diecezjalnego Kongresu Ruchów i Stowarzyszeń, który odbędzie się w Kołobrzegu 10 czerwca 2016 r. Dlatego również członkowie diecezjalnych grup zabrali w nim głos. Wypowiedzieli swoje potrzeby, obawy i nadzieje związane ze współdziałaniem podczas podejmowania wspólnych zadań w diecezji. Biskup Dajczak, podsumowując debatę, podkreślił właściwą kolejność przedsynodalnych przygotowań – na razie nie tyle szczegółowe dyskusje czy licytacje na pomysły, ile modlitwa. Nawiązując do proponowanego niejednokrotnie angażowania się diecezjan w nieustanną modlitwę za diecezję, czyli tzw. „Zegar uwielbienia”, jeszcze raz mocno postawił sprawę modlitewnego wstawania się za owoce synodu. – Bardzo proszę, byście w miastach i parafiach dogadywali się ze sobą, spotykali się w różnych kościołach na modlitwie za Kościół diecezjalny i wołali o światło Ducha Świętego – prosił bp Dajczak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama