Nowy numer 43/2020 Archiwum

Po torach pamięci

To coś więcej niż konkursowy projekt. Dla młodych to okazja do odkrycia bolesnych kart z przeszłości, dla starszego pokolenia – szansa na opowiedzenie swojej historii.

Maria i Jan to niebezpieczni przestępcy: na skonstruowanym chałupniczo radioodbiorniku słuchają zakazanych audycji, sprzeciwiają się kolektywizacji i obowiązkowym dostawom żywności. Reakcjonistów czekają surowe represje, ale tym zajmą się w Szczecinku, dokąd przetransportuje się więźniów z siedziby drawskiego Urzędu Bezpieczeństwa. Uzbrojeni funkcjonariusze i dwoje przestraszonych młodych ludzi wzbudzają niewielkie zainteresowanie przechodniów na ulicy i pasażerów pociągu Szczecin–Szczecinek. Ani broń, ani dziwne, zupełnie z innej epoki stroje nie są w stanie przykuć ich uwagi. Niektórzy jednak czytają wręczane ulotki i reprinty „Wiadomości Drawskich” z 1953 r., dopytują młodych, o co tak właściwie chodzi?

– Nie odtwarzaliśmy prawdziwego wydarzenia, ale takie, jakie mogło mieć miejsce w okresie, którym się zajmujemy. Bardziej chodziło nam o wywołanie wrażeń i emocji, które pozwalałyby poczuć klimat tamtego czasu – wyjaśnia Romuald Kurzątkowski, nauczyciel historii z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Drawsku Pomorskim i opiekun młodzieży, która przygotowała inscenizację. Sam wcielił się w podwójną rolę milicjanta i komendanta przejmującego więźniów w szczecineckiej UB. Wśród aktorów znaleźli się również uczniowie i profesjonalni rekonstruktorzy. Inscenizacja miała przywołać pamięć o ofiarach okresu 1945–1956, a także przypomnieć o istotnych miejscach i wydarzeniach związanych z represjami, które dotknęły sprzeciwiających się komunistycznej władzy. – Część ludzi bała się patrzeć, a część zupełnie nie była zainteresowana. Więcej emocji wzbudziliśmy na ulicach Szczecinka. Ale udało nam się trochę zamieszania zrobić – cieszy się Ernest Groszek, który uwieczniał wszystko kamerą.

Tu też działa się historia

Inscenizacja stanowiła finałowy akcent projektu, który grupa przygotowywała na konkurs Fundacji Macte Animo „Historia wokół nas”. Ale, jak podkreślają, to coś więcej niż konkursowy projekt. Spotykając się ze świadkami wydarzeń, kręcąc filmy, projektując ulotki i plakaty, wychodząc z wystawą Instytutu Pamięci Narodowej na ulice, chcieli opowiedzieć innym, także swoim równolatkom, o wcale nie tak odległej historii. – Formuła konkursu jest świetna, bo nie chodzi w nim o to, żeby tylko samemu się czegoś dowiedzieć, ale żeby nią zainteresować szerokiego odbiorcę – mówi Kornel Romański. – Staramy się robić filmy, jakie sami chcielibyśmy obejrzeć, pisać teksty takie, które są dla nas przystępne. Mamy więc nadzieję, że dzięki temu docieramy do naszych rówieśników z wiedzą, która może im się wydawać mało zajmująca – dodaje Tomasz Jakomulski. Chłopaki są uczniami trzeciej klasy liceum, Ernest chodzi do technikum. Oprócz nich do zespołu należą jeszcze licealistka Malwina Jurczyk i Joanna Szlanga, studentka wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. W ramach projektu stworzyli trzy filmy opowiadające o podziemiu niepodległościowym, kolektywizacji wsi i działalności bezpieki na terenie trzech miejscowości: Szczecinka, Złocieńca i Drawska Pomorskiego. – Opowiadamy na przykład o słynnej szczecineckiej manifestacji z okazji 3 maja, gdy w 1946 r. ulicami miasta przeszedł pochód z trumienką, w której „złożono” to majowe święto. Wielu mieszkańców regionu, a nawet samych mieszkańców Szczecinka nic nie wie o tym wydarzeniu. Może właśnie takie działania, jakie podejmujemy, to klucz do tego, żeby opowiadać o historii nie z perspektywy wielkich miast, ale pokazać, że i na naszym terenie działy się ważne, historyczne sprawy – wyjaśnia Romuald Kurzątkowski. Pod jego kierunkiem młodzi pasjonaci lokalnej historii nie po raz pierwszy sięgają do przeszłości regionu, co kilkakrotnie zostało nagrodzone wysokimi lokatami w ogólnopolskich konkursach.

Na granicy zapomnienia

– Aż czasami trudno za nimi nadążyć. I z pewnością nie da się tego zamknąć w ramach godzin lekcyjnych. Praca przeciąga się na godziny wieczorne, a nawet nocne, kiedy muszą podzielić się natychmiast pomysłem, który wpadł im do głowy – śmieje się historyk, ale już podsuwa swojej młodzieży pomysł na następne przedsięwzięcie. Teraz zgromadzonego materiału mają tyle, że nie wszystko już zdążyli wykorzystać, więc założenie pracy konkursowej nie zamyka projektu. Chcą także, aby na budynku byłej siedziby bezpieki w Drawsku Pomorskim zawisła pamiątkowa tablica. – Dla naszego pokolenia czy pokolenia naszych rodziców był to temat żywy, chociaż nie wszędzie się o nim rozmawiało. Dla nich to trudne i odległe już tematy. Może też słyszeli różne opinie. Ważne, że dotyczy to historii lokalnej. Chociaż to bolesna historia, opowiadają także o jej bohaterach – chwalą uczniów Lidia Borzykowska i Iwona Kucharska, dyrektorki ZSP. – Mamy to szczęście, że jeszcze są świadkowie, możemy usłyszeć od nich relacje z pierwszej ręki, a nie wyczytać informacje z książek. To są bardzo wzruszające spotkania – przyznaje Ernest. Jak mówią, walczą nie tylko o nagrody. – Zależy nam na tym, żeby powiedzieć te historie, zanim znikną zupełnie z pamięci razem z ich uczestnikami. Chcemy przekazać je dalej, zostawić jakiś swój ślad. Szczególnie przy nagrywaniu wywiadów mieliśmy świadomość, że chwytamy coś, co jest na granicy zapomnienia – nie ukrywa Tomek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama