Dlaczego wybierają takie życie? – Niektórzy mówią, że z powodu zawiedzionej miłości – śmieje się s. Dominika. Nic bardziej mylnego. Życie konsekrowane to nie terapia złamanych serc albo ostatnia deska ratunku, bo „czas leci, nie wiem, co mam ze sobą zrobić, a świat taki straszny”. To jest powołanie. Czyli co? Wybór drogi optymalnej dla siebie. – Czułam się wolna, ale jednocześnie wiedziałam, że jeśli wybiorę inaczej, nie będę do końca szczęśliwa – przyznaje s. Alberta, klaryska ze Słupska.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








