Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Razem z Nim na Golgotę

Ekstremalna Droga Krzyżowa. Są zwyczajni, wcale nie skrajni, chociaż tym razem idą za Jezusem ekstremalnie. Dziesięć godzin nocnego marszu to dość czasu, żeby wiele zrozumieć.

Dla jednych to zmierzenie się ze swoją słabością fizyczną, dla innych ofiarowanie bolących nóg w konkretnej intencji.

Doświadczyć do żywego

Pierwsi ekstremalni zjawiają się w słupskim sanktuarium św. Józefa jeszcze przed świtem. Jest ciemno, zimno, drzwi kościoła zamknięte na głucho. U św. Józefa spodziewają się pątników dopiero koło godziny 7 rano. – Zgubiliśmy się i poszliśmy po prostu na azymut krajówką. Narzuciliśmy sobie ostre tempo – śmieją się, gdy bardzo zmęczeni siadają na stopniach świątyni. Jeszcze tylko ostatnia stacja Drogi Krzyżowej pod krzyżem misyjnym i można wracać do domu. Z ósemki zagubionych zostaje tylko Grzesiek. Jeszcze nie dzwoni po brata, żeby po niego przyjechał. – Szedłem w intencji nawrócenia i uzdrowienia w rodzinie, ale po drodze dostałem też intencje od jednego księdza. Obiecałem, że zaniosę je do sanktuarium, więc poczekam, aż będzie otwarte – mówi zdeterminowany. 42 kilometry pokonane z Ustki do Słupska dały mu nieźle w kość. Ciężko z powrotem włożyć oblepione błotem buty. Na stopach zdążyły się porobić odciski.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama