Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Matura to nie wszystko przejdź do galerii

Jasna Góra. Owszem, trzeba ją zdać, dlatego niektórzy udali się na pielgrzymkę, prosząc o cud. Jednak jednym z trudniejszych pytań może okazać się to, które nie padnie w żadnym teście. Chodzi o pytanie: „Co dalej?”.

Chłopak z długimi włosami i w charakterystycznej bluzie – od razu widać, że słucha ciężkiej muzyki – trzyma w ręku płytę, na której jest coś zupełnie innego: kilkanaście utworów w stylu hip-hop. – Ujęły mnie teksty – przyznaje Tomek Zieliński z liceum w Złotowie. Podobnie uważa Magda Bindas z prywatnego LO w Szczecinku: – Ten styl muzyczny niekoniecznie jest mój, ale podziwiam księdza. Ks. Jakub Bartczak z Wrocławia, gość specjalny tegorocznej pielgrzymki maturzystów na Jasną Górę, porwał młodych słuchaczy. Rapowane teksty o ważnych sprawach i żywiołowa muzyka trafiły do ich uszu i do serc. Kolejka do wspólnego selfie z księdzem nie miała końca. Młodzi przyjechali do Matki Bożej tuż przed maturą, żeby szukać odpowiedzi na ważne pytania.

Wystarczy 30 proc.?

Żeby zaliczyć dany przedmiot – tak. Joanna Janusiak, polonistka z V LO w Słupsku przyznaje, że niektórzy jej uczniowie liczą na maturalny cud nawet w takim wymiarze. – Ja też na niego liczę, szczególnie u niektórych – uśmiecha się doświadczona pedagog. – Uświadamiam uczniom, że jednak trzeba przysiąść. Modlę się też za nich. To mój obowiązek, jako wychowawcy – dodaje. Uczniowie raczej zdają sobie sprawę, że modlitwa jest nieocenioną pomocą w nauce, ale nie zastąpi godzin spędzonych nad książką. Dlatego wielu z nich przyjechało do Matki Bożej nie po cudowną ściągę z matematyki czy z polskiego, ale po coś więcej. Z egzaminu z życia 30 proc. ich nie zadowala. – Modlę się, żeby dobrze rozpoznać powołanie, bo wierzę, że każdy jest do czegoś powołany. Zawód bez powołania? Nie chciałabym tak. Pewnie, że pieniądze są potrzebne, ale chciałabym móc połączyć pracę z pasją – przyznaje Magdalena Bindas z prywatnego LO w Szczecinku. – Każdy chciałby robić to, co kocha, a nie to, co musi. Poszedłem do klasy o profilu humanistycznym, bo myślałem o studiowaniu prawa. Ale teraz coraz częściej myślę, że może to jednak nie jest moja droga. Pytam więc także Pana Boga o to, co robić – mówi Mateusz Krall z LO im. Kopernika w Kołobrzegu. – Ja też pytam Pana Boga, co dalej. Myślałam, że już wiem, ale ostatnio zaczęłam wątpić w swoją ścieżkę. Wierzę, że człowiek ma powołanie, choć ja do końca jeszcze nie wiem, jakie jest moje – stwierdza Magda Roman z LO im. Kazimierza Wielkiego z Wałcza.

On ma plan

Przypomniał o tym maturzystom bp Edward Dajczak. – Uczycie się więcej niż kiedykolwiek, bo jesteście przed maturą. Trzeba się uczyć, żeby wiedzieć. Nie wolno tego bagatelizować. Ale w takim razie, po co nam jest potrzebna do matury Jasna Góra? Wiedza potrafi bardzo wiele, ale nie potrafi uczynić człowieka człowiekiem. Ta pielgrzymka jest dla maturzystów, którzy chcą wiedzieć, ale także bardzo chcą być w pełni ludźmi – wyjaśniał biskup podczas Mszy św. w jasnogórskiej bazylice, którą koncelebrowało z nim ok. 30 kapłanów z diecezji. Ordynariusz przypomniał młodym, że każdy z nich jest szczególnie obdarowany przez Boga, że każdy ma swoje powołanie, które może zrealizować, dzięki czemu można być w życiu człowiekiem spełnionym. Jako przykład doskonałej realizacji powołania, biskup przywołał Matkę Bożą. – Bóg wybiera zwyczajnych ludzi, a potem daje im taki ogrom mocy, że dokonują rzeczy niezwykłych. Maryja w chwili zwiastowania nie mogła pojąć znaczenia tego, co się działo. Dlaczego jednak mówi „tak”? Bo szuka tego, czego pragnie Bóg. To jest najpewniejsza droga. Każdy tylko nasz pomysł może być niebezpieczny. Pamiętajmy, że Bóg zawsze stoi po naszej stronie – mówił bp Dajczak.

« 1 »
 ...oraz modlitewnego skupienia i spotkania z żywym Bogiem na Eucharystii

WIARA.PL DODANE 24.03.2016

Brak tytułu

oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama