GN 39/2020 Archiwum

Pukanie Miłosiernego

Sakrament pokuty i pojednania. Choć trzeba nazwać go po imieniu i wyznać przed księdzem, to w spowiedzi nie grzech jest istotą. Co zrobić, żeby dobrze się wyspowiadać? Z ks. dr. Jarosławem Kodzią, wykładowcą prawa kanonicznego i spowiednictwa w koszalińskim seminarium, rozmawia ks. Wojciech Parfianowicz

Ks. Wojciech Parfianowicz: Pusty kościół, zapalona lampka w konfesjonale, kolejka penitentów i co jakiś czas charakterystyczne: „puk, puk”. Co to za pukanie?

Ks. Jarosław Kodzia: Miłosiernego Ojca do ludzkiego serca.

To dlaczego trzeba się spowiadać przed księdzem? Nie można by tak bezpośrednio do Niego, gdzieś na uboczu, bez tej kolejki? Musi być to „puk, puk” ludzkiej ręki o drewno?

Najprostsza odpowiedź jest w Ewangelii: „Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,23). Jezus jest Bogiem i ustanowił ten sakrament, dając taką władzę apostołom. Widocznie jest to najlepszy sposób. Wyznanie kapłanowi ma też sens zwyczajnie ludzki. Nikt z nas nie jest dobrym sędzią w swojej sprawie. Poza tym słowa kapłana: „I ja odpuszczam tobie grzechy” dają nam pewność, a nie tylko subiektywne przekonanie, że otrzymujemy przebaczenie. Warto też przypomnieć słowa Pana Jezusa do św. Faustyny: „Ja sam w konfesjonale czekam na ciebie, zasłaniam się tylko kapłanem, lecz sam działam w duszy” („Dzienniczek”, nr 1602).

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama