To była pierwsza taka pielgrzymka w historii koszalińskiego seminarium. Poza kilkoma chorymi poszli na nią wszyscy klerycy i przełożeni. Wszyscy, czyli niewiele ponad 40 osób. Jakie kroki podjąć, aby powołań było więcej? Być może te tysiące kroków, które trzeba było zrobić, aby dojść z Koszalina do Skrzatusza z modlitwą w sercu, przyniosą owoce? – Jest nas mniej, niż by się chciało. Powoli zaczyna brakować księży. Tym bardziej nasza pielgrzymka ma sens – wyjaśnia ks. dr Piotr Skiba, ojciec duchowny.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








