Nowy numer 30/2021 Archiwum

Samotność jak pusty grób

W Koszalinie zakończyły się rekolekcje kapłańskie. Niemal wszyscy księża z diecezji, przez prawie tydzień, słuchali francuskiego rekolekcjonisty. W okresie rocznic święceń kapłańskich o pięknie i trudach tego powołania, z o. Danielem Ange rozmawia ks. Wojciech Parfianowicz.

Niektórzy mówią, że przyczyną spadku liczby powołań jest celibat.

No cudownie (śmiech). Faktycznie, mówi się, że gdyby tylko księża mogli się żenić, byłoby więcej powołań. To fałszywy trop. Jest dokładnie odwrotnie. Przecież kryzys powołań odczuwa się także we wspólnotach protestanckich, w których pastorzy mogą się żenić. Podobny kryzys jest też u grekokatolików, czy u prawosławnych.

Oczywiście, w Kościołach wschodnich są tacy, którzy wspaniale przeżywają swoje kapłaństwo, łącząc je z małżeństwem. Bardzo szanuję tych braci. Oni naprawdę są oddani swojej posłudze w parafiach. Ale wielu z takich żonatych księży zwierzało mi się, że przeżywają nieustanne rozdarcie wewnętrzne. Kapłaństwo i małżeństwo to są bowiem dwie całości.

Trudno być w całości ojcem rodziny i w całości księdzem. To jest nieustanne rozdarcie, ponieważ potrzebna jest całkowita dyspozycyjność wobec rodziny i jednocześnie całkowita dyspozycyjność wobec posługi kapłańskiej. To rodzi wiele problemów, nawet czysto praktycznych.

Wyobraźmy sobie np. czas prześladowań. Czy np. gdyby ks. Jerzy Popiełuszko miał żonę i dzieci, miałby jednocześnie prawo do wygłaszania takich mocnych kazań? Miałby prawo tak ryzykować? Prawosławni księża w Rumunii opowiadali mi, że w czasach prześladowań komunistycznych, katoliccy księża byli najodważniejsi.

Ale są ważniejsze sprawy. Przede wszystkim patrząc na celibat, trzeba zobaczyć, że to sam Jezus uznaje mnie za godnego, abym dzielił z Nim Jego życie. Przecież Jezus mógł się ożenić. Był w pełni człowiekiem. Ale wybrał w sposób wolny inne życie. Tego samego daru udziela swoim najbliższym. To jest przywilej, dar.

Poza tym, fakt, że jestem konsekrowanym w celibacie, stawia mnie po stronie osób, które muszą znosić celibat bez własnego wyboru. Wśród nich są także osoby upośledzone i niepełnosprawne. Mogę im wszystkim pokazać, że celibat może stać się drogą szczęścia, jeżeli przeżywany jest z Bogiem.

Jako celibatariusze stajemy też po stronie młodych, których Pan prosi, aby zachowali czystość przed ślubem. Mogę ich prosić o ten dar bardziej wiarygodnie, bo sam nim żyję. Mogę powiedzieć: "Ja muszę wytrwać aż do godów Baranka, do moich zaślubin z Bogiem, które nastąpią w momencie mojej śmierci. Wy wytrwajcie do waszego ślubu, który już niedługo".

A zatem celibat daje wolność, dyspozycyjność, jest naśladowaniem Jezusa. Czy daje też możliwość wejścia w głębszą relację z Jezusem?

Oczywiście, bo On staje się jedynym Oblubieńcem mojej duszy. To jest też dowód na zmartwychwstanie. Człowiek nie może być szczęśliwy, jeśli nie kocha i nie jest kochany. Chodzi tu o miłość nie do idei, ale o miłość osobową. Nie mogę kochać, ani być kochanym przez szkielet, który jest w grobie. Jeśli osoby konsekrowane, które żyją w celibacie, są w pełni szczęśliwe to dlatego, ponieważ ich Oblubieniec żyje. Celibat jest dowodem zmartwychwstania. Pustka samotności, puste miejsce obok mnie, które wyraża się brakiem kobiety i dzieci, jest pustką pustego grobu.

Co dla ojca jest największym szczęściem w kapłaństwie?

Ciało i Krew Chrystusa. To jest coś niewyobrażalnego, że Jezus całkowicie składa się w moich rękach. Ojciec daje mi Go, powierza mi Go, a ja mam "władzę" ofiarować Go Bogu i światu. Boże przebaczenie rozlewa się na cały świat przez kapłana. To tylko sam Bóg ma prawo i moc, aby zniszczyć grzech u samego źródła, czyli w sercu konkretnej osoby. I On chce robić to przeze mnie... To jest nie do pomyślenia. Jestem człowiekiem, któremu Bóg powierza tak wielką misję. Bóg powierza mi swoją moc, swoją władzę nad grzechem.

A więc kapłaństwo to najbardziej odpowiedzialne i chyba najważniejsze zajęcie na świecie.

Tak. Absolutnie. To jest naprawdę zajęcie... Boskie. Ale trzeba też powiedzieć, że ono stoi obok równie ważnego powołania: do ojcostwa i macierzyństwa. To są również Boskie powołania. Ojciec i matka nie mogą dać życia bez udziału Boga, a Bóg chce dawać życie poprzez nich, tak jak przez kapłana chce obdarzać świat swoją łaską w sakramentach.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama