Odszedł niespodziewanie – dla lekarzy, zadowolonych z poprawy stanu zdrowia pacjenta, który trafił w ich ręce kilka dni wcześniej z niewydolnością krążenia, dla gości, odwiedzających go licznie w szczecineckim szpitalu, i dla penitentów umówionych w konfesjonale kościoła Mariackiego. Bo choć ks. Bernard Mielcarzewicz od siedmiu lat był już na emeryturze, emerytem był bardzo zapracowanym. – Kapłan to nie wyuczony pracownik, którego, kiedy nie jest już fizycznie zdolny do pracy, można odstawić na bocznicę. Przecież sił na to, żeby odprawić Mszę św., jeszcze nam starcza. Kiedyś znalazłem takie zdanie: „Pamiętaj, starość to grzech”. Serce dla Pana Boga musi być zawsze młode – mówił ks. Bernard, jeden z kapłanów pionierów diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








