GN 2/2021 Archiwum

Przecież sił wystarczy...

Mówił „starość to grzech”. Nawet po blisko
60 latach kapłaństwa serce do służby Bogu
i ludziom miał wciąż młode. Zatrzymało się 6 maja.

Odszedł niespodziewanie – dla lekarzy, zadowolonych z poprawy stanu zdrowia pacjenta, który trafił w ich ręce kilka dni wcześniej z niewydolnością krążenia, dla gości, odwiedzających go licznie w szczecineckim szpitalu, i dla penitentów umówionych w konfesjonale kościoła Mariackiego. Bo choć ks. Bernard Mielcarzewicz od siedmiu lat był już na emeryturze, emerytem był bardzo zapracowanym. – Kapłan to nie wyuczony pracownik, którego, kiedy nie jest już fizycznie zdolny do pracy, można odstawić na bocznicę. Przecież sił na to, żeby odprawić Mszę św., jeszcze nam starcza. Kiedyś znalazłem takie zdanie: „Pamiętaj, starość to grzech”. Serce dla Pana Boga musi być zawsze młode – mówił ks. Bernard, jeden z kapłanów pionierów diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

Był pierwszym kanclerzem kurii, notariuszem i referentem, wykładał prawo kanoniczne, a równocześnie pełnił funkcje proboszcza. – Kiedy trzeba, potrafił być surowy. Nawet mnie się dostało, że do kurii przyjeżdżam „po cywilnemu”, bo byłem w garniturze i w koloratce – przyznaje z uśmiechem ks. prałat Jozef Słomski, kolega kursowy. – Ale tylko z zewnątrz był taki, bo dla ludzi miał złote serce – dodaje jedna z parafianek z Turowa, ostatniej placówki, gdzie proboszczował. Ksiądz kanonik lubił gości. Wielu przybyło do Szczecinka, żeby towarzyszyć mu w ostatniej drodze, modlić się za niego podczas Mszy św. Przyjechali nawet z Wierzchucina, dziś należącego do diecezji pelplińskiej, gdzie pół wieku temu był proboszczem. – Kanonik Bernard to kapłan czasu kiedy formalnie nie było diecezji, a administracja apostolska rozciągała się na obszarze jednej siódmej powierzchni Polski. To kapłan rodzącej się diecezji, z pierwszej linii frontu. Dzisiaj trzeba nam pochylić głowę i powiedzieć: „Dziękujemy, księże kanoniku. Tam w niebie ma się słuch jeszcze lepszy niż tu na ziemi. Chcemy ci podziękować, ale i poprosić, żebyś ciągle był w tej diecezji, żebyś ciągle wołał za nami do Ojca” – prosił na zakończenie Mszy św. bp Edward Dajczak. 


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama