Nowy numer 47/2020 Archiwum

Wszyscy wygrali

Karlino udowadnia, że hołd można oddawać… nogami. Co roku biegacze z całego świata pokonują 15-kilometrową trasę, wspominając św. Jana Pawła II.

24. Bieg Papieski zanotował rekordową obsadę zarówno podczas zmagań na głównej trasie, jak i podczas przedpołudniowych biegów integracyjnych dzieci i młodzieży oraz samorządowców. Pod patronatem świętego papieża wystartowało łącznie blisko 1000 biegaczy: od wnuków po dziadków. Mały Darek, chociaż na podium nie stanął, jest zadowolony ze swojego występu. Z rodzicami przyszedł też pod figurę Matki Bożej Królowej Świata, spod której startują dorośli biegacze. Na szyi ma pamiątkowy medal, który z dumą prezentuje. – To jest papież Jan Paweł II. Święty! – objaśnia bp. Krzysztofowi Włodarczykowi, który dał sygnał do startu zawodnikom ruszającym w 15-kilometrowy bieg. Darek o papieżu słyszał, wie też, że Jan Paweł II był niedaleko, w Koszalinie. Właśnie na pamiątkę tej wizyty organizowany jest Bieg Papieski. Większość uczestników nawet nie marzy o tym, by rywalizować z półprofesjonalistami z Kenii czy Ukrainy, ale o zwycięstwo w swojej kategorii wiekowej już warto powalczyć.

Dla wielu jednak znacznie mniejsze znaczenie mają wyniki i nagrody, większe – satysfakcja z przekroczenia linii mety. Są też tacy, którzy przyznają, że biegną specjalnie dla papieża. Karlinianka Helena Sak już nie może się doliczyć swoich startów w Biegu Papieskim. Najpierw był dla niej wspominaniem Jana Pa- wła II, potem prośbą o wyniesienie papieża na ołtarze, teraz – dziękczynieniem. – Nie ma znaczenia która przybiegnę. Ważne, żebym dotarła do celu. A papież? Będzie mi pomagać! – uśmiecha się przed kolejnym startem, choć od kilku lat zarzeka się, że to już ostatni raz. Irena Katzban też załapała bakcyla biegania. – Spodobał mi się ten bieg, chociaż rok temu zmokłam i zmarzłam okropnie – śmieje się biegaczka z Piły. Tak jak w ubiegłym roku najpierw przyklęknęła przed Matką Bożą na wzgórzu. – Maryja nigdy nie zawodzi. Pomaga dobiec do celu – mówi Irena. Przywiozła ze sobą też koleżankę. – Bardzo lubię takie połączenia: wyzwanie fizyczne i duchowe. Coś dla ciała, coś dla ducha. W tym roku tak się złożyło, że ze względu na kontuzję nie pobiegłam w biegu Papieskim w Skrzatuszu. Ale za to Pan Bóg przyprowadził mnie tutaj. Nawet nie wiedziałam, że mamy w diecezji takie piękne miejsce! – cieszy się Karolina Statkiewicz. – Papieżowi zawdzięczam bardzo dużo. Nawet to, że znalazłam pracę! „Stukam” do niego często z prośbą o wstawiennictwo i pomoc – dodaje. Część biegaczy uczestniczyła we Mszy św., którą sprawował dla nich na domacyńskim wzgórzu bp Krzysztof Włodarczyk. Niejednokrotnie już dopingował uczestników Biegu Papieskiego i gratulował im na mecie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama