Nowy numer 31/2021 Archiwum

Powiedz o Bogu w Tesco

W nadmorskich miejscowościach lato toczy się leniwie. Ale nie w Ziębrzu. Tu trwa intensywny Kurs Paweł.

Co zrobiłbyś, gdybyś podchodząc do kasy w Tesco poczuł w sercu, że ta zmęczona kasjerka czeka na twoje świadectwo wiary? Rozpocząłbyś krótką rozmowę? Jakich słów użyłbyś na początku? Kiedy zagaił o Jezusie? Jak zareagował, gdyby chciała zbyć cię swoim zapracowaniem? Są osoby, które nieraz w podobnych sytuacjach – na ulicy, u znajomych, w pracy – wycofywały się z akcji. Ale – jak przestrzega Ewelina Biedrzyńska – to może być ta jedyna szansa, której nie wolno zmarnować. Ewelina, prowadząc Kurs Paweł, opowiedziała słuchaczom, jak wielokrotnie omijała dom sąsiadki, mimo że trawiła ją myśl, by zajrzeć do niej ze słowem o Jezusie. W końcu to zrobiła.

Potem usłyszała od tej kobiety: było mi tak ciężko w życiu, że tego dnia planowałam samobójstwo, gdyby nie ty… Podobne sytuacje można przećwiczyć. Usiąść i przetrenować na sucho, jak się zachować, wyłapać błędy, wzmocnić to, co jest dobre. Gdzie? W twoim domu lub na Kursie Paweł. Kurs Paweł to 11-dniowa formacja ewangelizatorów. Uczestnicy otrzymują szeroki zakres wiedzy i materiałów, które przygotował José Prado Flores, założyciel sieci Szkół Nowej Ewangelizacji. Koszalińska SNE prowadzi kurs od 7 lat, zazwyczaj raz w roku. Tego lata z początkiem sierpnia 35 osób z całej Polski zaprosiła do obszernego domu w Ziębrzu koło Będzina. Przybyli ci, którzy zamierzają ewangelizować – są siostry zakonne, ksiądz, liderzy wspólnot, animatorzy katechezy parafialnej, doradcy rodzinni. – Kurs Paweł wyzwala kreatywność w uczestnikach. Człowiek, mierząc się ze swoimi ograniczeniami, rozwija się – wyjaśnił ks. Rafał Jarosiewicz, dyrektor SNE. – Czasem różne sytuacje wybijają nas z pragnienia głoszenia Pana Jezusa, a przecież powołani są do tego wszyscy świeccy, jak przekonuje nas Paweł VI w „Evangelii nuntiandi”. Bóg chce zbawiać ludzi przez „głupstwo” głoszenia słowa. Tutaj uczymy się właśnie tego: co powiedzieć, gdy staje się przed drugim człowiekiem, żeby doszło do ogłoszenia mu Jezusa Chrystusa. S. Nikodema Czerniecka ze zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus z Ostrowii Mazowieckiej myślała o Kursie Paweł od 2 lat. – Trochę przed tym uciekałam – przyznaje. – Jednak zrozumiałam: aby głosić Jezusa ludziom, a szczególnie moim uczniom, potrzebuję dobrego warsztatu – zaznacza. Jakich umiejętności jej brakowało? Właściwego sposobu mówienia, doboru rekwizytów, rozpoznania, do kogo kieruje swój przekaz. – Bywało, że miałam w myślach białą plamę, byłam bezradna i wołałam w duchu: nauczcie mnie, jak mam to zrobić! Wtedy przychodziła podpowiedź: Kurs Paweł. Na początku kursu s. Nikodema pozwoliła Panu Bogu zburzyć jej schematy myślowe. One blokowały jej twórczość nie tylko w akcji, np. na katechezie, ale też w przygotowywaniu się do niej. – Widzę, że szufladki w mojej głowie zaczynają się otwierać. Przychodzą pierwsze, dość proste, a nawet śmieszne pomysły. Mam nadzieję, że tu się umocni także moja odwaga, abym mogła to potem rzeczywiście zastosować w szkole na lekcjach. – Mam dwuletnie doświadczenie w ewangelizacji na Przystani z Jezusem, a w tym roku udało mi się nawet samemu kogoś zaczepić, ale w Tesco ani na ulicach jeszcze nie ewangelizowałem – przyznał Adrian Orłowski z koszalińskiej Wspólnoty św. Pawła w Koszalinie, która działa w ramach SNE. – Tam zobaczyłem, że brakuje mi odwagi w przełamywaniu się w rozmowie o Bogu, więc przyszedłem na kurs, żeby te moje horyzonty rozszerzyć. Teraz widzę, co mogłem zrobić lepiej. Adrian ma nadzieję, że opanuje te formy głoszenia, z którymi jeszcze nie czuje się za pan brat: teatr, instalacje, pantomimy, obrazy, plakaty. – Aby ludzie, którzy je zobaczą, zechcieli podjąć decyzję: zawierzam życie Jezusowi. Chciałbym, żeby to, co będę robił, było strzałem w dziesiątkę. Adrian Kowalewski porzucił na kilkanaście dni stanowisko operatora i montera w warszawskiej Salve TV. – Misja, którą pełnię, nie daje mi kontaktu twarzą w twarz z widzem. To mobilizuje mnie, aby poznać skuteczne formy docierania do odbiorców z Dobrą Nowiną – powiedział. – Widzę, że przekaz medialny musi być autentyczny, odarty z kulturowych nawyków, które do młodych już nie przemawiają. To powinno być, podobnie jak w internecie, czyste, skondensowane orędzie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama