Nowy numer 39/2020 Archiwum

Gdy na wyspie mieszkali biskupi

Niewiele pozostało po zamku biskupów kamieńskich. Ale karliniacy o przeszłości niewielkiego pomorskiego miasteczka nie zapominają i cieszą się, że biskupia wyspa znów ożyje.

O jej historii mogli dowiedzieć się podczas Zachodniopomorskich Dni Dziedzictwa.

W widłach rzek

– Przecież to zawsze był PGR, a teraz nagle biskupi zamek! – jedna ze starszych słuchaczek szeptem wyraża dezaprobatę dla wykładu kustosza. Trudno w gospodarskich zabudowaniach dopatrzeć się dawnego splendoru. Chyba, że zajrzy się do podziemi. W pełgających po gwiaździstych sklepieniach płomykach świec, przy dźwiękach muzyki jakoś łatwiej w nadgryzionym zębem czasu i historii rumowisku dopatrzeć się dawnej świetności biskupiej rezydencji. To usytuowanie w widłach rzek Radwii i Parsęty wpłynęło na decyzję bp. Filipa von Rehberga, by stolicę biskupią przenieść do Karlina. On też rozpoczął wznoszenie okazałej rezydencji, która od 1385 r. była siedzibą pomorskich hierarchów katolickich i protestanckich. Szczęśliwa lokalizacja pozwalała dzielnie przetrwać konflikty z książętami, poważne zniszczenia dotknęły zamek dopiero po stu latach.– Wtedy to zniecierpliwieni mieszczanie koszalińscy i kołobrzescy ruszyli do Karlina, żeby dochodzić od biskupa zwrotu długów zaciągniętych na budowę – mówi Krystian Zalewski, kustosz Muzeum Ziemi Karlińskiej. Zamek odbudowano, a kolejni biskupi dołożyli swoją cegiełkę do rozbudowy, tak, by ostatecznie trójskrzydłowa, okazała renesansowa rezydencja, uwieczniona na XVII-wiecznej rycinie, była ich piękną wizytówką.

Podpłomyki na wyobraźnię

– Przez żołądek nie tylko do serca, ale też do wiedzy – śmieje się Anna Janasik z Poznania. Razem z koleżanką Mabeą zajmują się rekonstrukcją historyczną, szyją średniowieczne stroje, wykonują przedmioty ze skóry czy biżuterię i zgłębiają tajniki wieków średnich od kuchni. Dosłownie. – Gulasz, podpłomyki i ser wędzony twarogowy – Mabea przedstawia menu na ten wieczór. Opowiada też o tym, czym się zajmują. – Średniowiecze absolutnie nie było szarobure, ale mocno kolorowe i wesołe – przekonuje, a wizytujący biskupią wyspę goście zdają się przychylać do jej zdania. I łatwiej wyobrażają sobie, jak to mogło się żyć w cieniu biskupiego zamku dawnym karliniakom. – Opieramy się przede wszystkim na źródłach i znaleziskach historycznych, ale trochę „wybiegamy za barierkę”, bo przecież wykopaliska to tylko przedmioty, a my opowiadamy historię o ludziach, którzy żyli przed wiekami. Opowiadamy kobiecą stronę średniowiecza, bo zwykle panowie ze swoim szczękiem oręża odbierają nam cały splendor – śmieje się Ania.

Życie w ruinach

– Zamek popadł w ruinę podczas wojny siedmioletniej, kiedy wycofujący się Rosjanie podłożyli ogień pod zabudowania. Potem ruiny zostały rozebrane do przyziemia, tak że ocalała tylko najniższa kondygnacja skrzydła głównego zamku, z zachowanymi sklepieniami gwiaździstymi, a surowiec wykorzystano do budowy nowych obiektów. Pod odpadającym tynkiem secesyjnego pałacyku czy młyna można zobaczyć średniowieczne cegły – opowiada Krystian Zalewski. Na ruinach powstał też browar. – A zaraz po wojnie teren zajął PGR. Wyspa była już na tyle zmieniona, że chyba nikt specjalnie nie zdawał sobie sprawy z jej przeszłości. Dopiero w latach 60. ubiegłego wieku konserwatorzy odkryli istnienie zamku – dodaje. Sami karliniacy nie zawsze potrafią wskazać, gdzie stał zamek. Choć o biskupiej wyspie wiedzą wszyscy i z ciekawością przyglądają się, co dzisiaj na niej się dzieje. Prywatny inwestor już rozpoczął prace: hotel, sala bankietowa i wyspa jako atrakcja turystyczna. Nie wiadomo jeszcze, co właściciel terenu postanowi w sprawie pozostałości zamku. Czy będzie chciał odbudować biskupią rezydencję, wzorując się na dawnych rycinach? – Chyba lepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie ruin w takim stanie, w jakim w tej chwili są, zabezpieczając je jedynie przed dalszą dewastacją. Patrząc na nowy budynek, moglibyśmy podziwiać kunszt architekta i jego zdolność odwzorowania przeszłości. Zaglądając do ruin, mamy możliwość dotykania prawdziwej historii i puszczania wodzy wyobraźni – dodaje Krystian Zalewski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama