Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Chwila, która trwa już 25 lat

To miał być budynek tymczasowy. Stało się jednak inaczej. Od ćwierć wieku charakterystyczny kościół pw. św. Jadwigi na białogardzkim osiedlu jest miejscem działania Boga w ludzkich sercach.

Ludzie mają swoje plany, a Pan Bóg swoje, czasami trochę inne. – Kościół miał być kilka razy większy i stać tu, gdzie dzisiaj jest parking. Nasza obecna świątynia miała służyć tylko tymczasowo, dlatego nie została nawet zaprojektowana jako budynek sakralny – opowiada ks. Eugeniusz Kaczor, proboszcz. Faktycznie, potrzeba było wielu przeróbek, których dokonywali kolejni proboszczowie oraz ostatniego znacznego remontu, żeby to, co zaprojektowano jako budynek gospodarczy, stało się miejscem modlitwy.

– Wszystko działo się obok mnie, ze mną i przy mnie – streszcza ćwierć wieku historii świątyni Krystyna Szerszuń, parafianka. – Wspólnymi siłami zbieraliśmy pieniądze, budowaliśmy ją, a teraz o nią dbamy. Nie wyobrażam sobie innego kościoła. Tu jest moje miejsce... także dosłownie, piąta ławka na prawo od tabernakulum – mówi kobieta.

Organy strunowe

Ten charakterystyczny dźwięk i sposób grania można usłyszeć tylko w Białogardzie. Bogdan Jagłowski to historia tego miasta. – Jestem rockmanem – mówi o sobie mężczyzna, który gra w białogardzkich kościołach od pół wieku, a u św. Jadwigi, jak to określa: „od pierwszej cegły”. Spełnia tam rolę organisty, tylko że gra na... gitarze, w dodatku ze specyficznie brzmiącą przystawką. Przetransponował wszystkie tradycyjne pieśni na ten instrument. W latach 60 „złowił” go razem z kolegami ks. Stanisław Chojnowski, który w długowłosych szarpidrutach zobaczył dobrych chłopaków. Bogdan Jagłowski mógłby godzinami opowiadać o swojej rockowej historii, miłości do mocnych brzmień i przymusowym graniu do kotleta. Jego miłość do grania w kościele streszcza wydarzenie sprzed 10 lat. – Zdarzył się wypadek w pracy, 21 grudnia, przed samymi świętami. Miałem zmiażdżony palec wskazujący lewej ręki. 23 szwy. Zostały mi do grania tylko trzy palce. Przyszedłem wieczorem do kościoła, wziąłem gitarę i tymi trzema palcami, z bólem, spróbowałem zagrać kolędę. Poleciały mi łzy. Pomyślałem: „Boże, dam radę”. A sądziłem, że to już koniec grania.

Klęcząc na polbruku

Ks. Eugeniusz Kaczor zdaje sobie sprawę z tego, że większość mieszkańców parafii do kościoła nie chodzi, choć świątynia w niedziele wcale nie jest pusta, a także w tygodniu na każdej Mszy św. są ludzie. W diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej to niestety norma. Duszpasterz zauważa jednak, że miejsce, w którym stoi świątynia na osiedlu, jest przez białogardzian traktowane z respektem. – Niektórzy radzili, żeby nie stawiać ławek przy kościele, bo znajdą się tacy, którzy będą na nich przesiadywać, pić piwo i śmiecić. Nic takiego się nie dzieje. Ludzie szanują to miejsce, przychodzą tu na spacery, posiedzieć, porozmawiać. Oczywiście, parafianie dbają o otoczenie, ale ci, którzy zajmują się sprzątaniem, przyznają, że tu naprawdę jest czysto – mówi proboszcz. Są ludzie, dla których białogardzki kościół pw. św. Jadwigi stał się ważnym miejscem w historii ich życia. O jednej z takich parafianek opowiada ks. Eugeniusz: – Od jakiegoś czasu przychodzi tu codziennie. Powiedziała mi kiedyś: „Usłyszałam w Ewangelii jak Pan Jezus mówił »Gorliwość o dom Twój mnie pożera«. Wie ksiądz... mnie właśnie pożera”. Ta pani dba o polbruk. Na kolanach, ręcznie, nożykiem, zeskrobuje mech, który porasta w fugach między kostkami. Nic za to nie chce. Zawsze mówi: „Proszę księdza, mnie tu w ogóle nie ma”. A jest... codziennie. – Niedawno powróciłam do Boga. Doznałam ogromnej łaski, właśnie w tym kościele podczas misji z Jezusem Miłosiernym. Od tamtego momentu całkowicie oddałam życie Jezusowi – opowiada pani od polbruku. 16 października odbyło się poświęcenie kościoła pw. św. Jadwigi w Białogardzie po tym, jak w świątyni pojawił się w końcu murowany, stały ołtarz z białego marmuru.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma