Nowy numer 3/2021 Archiwum

Pomódl się i… strzelaj

Członkowie grup Odnowy w Duchu Świętym chcą przywrócić należne miejsce słowu Bożemu i umieć odróżnić je od słowa ludzkiego.

To ważne i przydatne, zwłaszcza podczas modlitwy zawierającej elementy rozeznania duchowego oraz akcji ewangelizacyjnych, które wymagają nie tyle siły przebicia, ile bycia autentycznym świadkiem Chrystusa. Toteż Małgorzata i Mirosław Topolscy z Częstochowy, którzy podczas rekolekcji Odnowy w Duchu Świętym głosili naukę o słowie Bożym, uporządkowali ją w 6 konferencjach. Mówili o tym, jak „zamieszkać” w Biblii, jak odróżniać słowo Boga od innych słów, jak być mu posłusznym i jak je przekazywać. Aby się tego nauczyć, do koszalińskiego Centrum Edukacyjno-Formacyjnego ściągnęli członkowie grup Odnowy w Duchu Świętym z całej diecezji – z Białogardu, Bobolic, Kołobrzegu, Koszalina, Lipia, Miastka, Piły, Połczyna-Zdroju, Rymania, Słupska, Szczecinka i Wałcza, łącznie 160 osób. Trzeba lat Chociaż członkowie Odnowy w Duchu Świętym są kojarzeni z modlitwą wyrażaną w sposób dość emocjonalny, ich fundamentem jest słowo Boże.

– Zawsze zaczynamy od niego – mówi ks. Bogusław Fortuński, diecezjalny koordynator ruchu. – Przede wszystkim formację każdej osoby, która do nas trafia i przechodzi seminarium odnowy życia chrześcijańskiego, rozpoczynamy od głoszenia kerygmatu. Następnie zachęcamy do regularnej medytacji słowa Bożego, podejmowanej przynajmniej raz w tygodniu, a nawet codziennie. To także stały element naszych spotkań modlitewnych, bo prócz modlitwy charyzmatycznej każde z nich zawiera w sobie lekturę słowa Bożego oraz wyjaśniającą je katechezę. Jaką mądrość niesie słowo Boga, przekonywała słuchaczy Małgorzata Topolska. – Jeżeli go nie słuchasz, to będziesz mówił językiem niezrozumiałym, nie porozumiesz się z innymi – nawiązywała do obrazu wieży Babel. Nie ukrywała, że to słuchanie nie jest łatwe, ponieważ – jeśli jest autentyczne – odbywa się w Duchu Świętym. – Pamiętam, jak kiedyś rozważałam fragment Ewangelii, który dobrze znałam. Czytałam go chyba po raz setny. Pomyślałam: nie wiem, co jeszcze mogę z tego pojąć. Wtedy Pan Jezus dał mi zrozumieć, jak bardzo jestem ograniczona. I że słowo Boże jest zbyt wielkie, przekracza mnie. Dlatego najlepiej jest runąć w głębokości Boga samego. Inaczej go nie zrozumiemy.

– Czułam niesamowite prowadzenie Boga poprzez Jego słowo. Ono mnie przyciągało – mówi Beata Aleksiewicz, która wraz z 14 osobami od 5 lat tworzy w Rymaniu grupę pn. „Gałązki oliwne”. Niewiele krócej, bo przez ostatnie 4 lata, „ściga” ją pewien urywek Pisma Świętego. – Wciąż do mnie powraca. Czasem słyszę go w naukach rekolekcyjnych, innym razem, gdy ktoś modli się nade mną albo gdy sama otwieram Pismo Święte. Tyle lat, ale dopiero wczoraj podczas adoracji otrzymałam światło, jak mam go zrozumieć. Zdobyłam skarb Na rekolekcjach charyzmatycy podjęli także temat rozeznawania dobra i zła. Dlaczego to takie ważne? Żeby podejmować dobre decyzje. – Nie można tego robić bezwiednie – radzi im Mirosław Topolski. – Decyzja jest jak strzała wypuszczona z łuku. Jak raz ją wypuścisz, to potem już tylko obserwujesz: trafi do celu czy nie? Już za późno na zmianę. Taką strzałę wypuścił przed rokiem Mateusz Lasoń. Pod wpływem usłyszanej Ewangelii zdecydował się wstąpić do wałeckiej grupy Odnowy, a także posługiwać w diakonii muzycznej. Odtąd stara się codziennie czytać Pismo Święte, choć przyznaje: z wprowadzaniem go w życie nie idzie mu gładko. Ale są i małe sukcesy. – Kiedyś podczas modlitwy poprosiłem o dar ułożenia pieśni. I otrzymałem go: przyszedł mi na myśl dokładny tekst, to był Psalm 86, tonacja D-dur.

Złapałem gitarę i powstała piosenka – mówi z błyskiem w oku i nadzieją, że niebawem zaprezentuje ją swojej wspólnocie. I że nie tylko on, ale też inni będą nią wysławiać Boga. Do takiej odwagi głoszenia Bożych dzieł, i to bez uciekania w poboczne tematy, namawiał Mirosław Topolski. – Mówmy odważnie, co jest istotą naszego życia, dlaczego tak żyjemy. Nie róbmy uników, bo dawanie o Bogu świadectwa to nie robota dla aniołów, tylko dla nas. Małgorzata Siemieniuk działa w koszalińskiej Odnowie zaledwie od grudnia. Dlatego wszystko jest dla niej nowe. – Słowo Boże pomaga mi przetrwać – mówi, mając na myśli głównie sprawy zdrowotne i zawodowe. – Dawne lata były przykre, przygnębiające. Ewangelia to wszystko zmieniła. Wiem, że choroba nie jest ciężarem, tylko krzyżem, który niosę razem z Jezusem. I wcale nie jest to takie trudne. Zdobyłam skarb, dlatego staram się mówić o tym ludziom, których spotykam.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama