Nowy numer 42/2020 Archiwum

Ze św. Józefem na… szyi

Blisko 160 czcicieli św. Józefa przyjęło w Słupsku szkaplerz jego imienia. Za jakiś czas ta tradycja być może dotrze do innych parafii naszej diecezji.

Przygotowania do uroczystości odpustowej w sanktuarium św. Józefa w Słupsku rozpoczęły się kilka tygodni temu. Najpierw ideę przyjęcia szkaplerza wyjaśniały parafianom kazania, następnie chętni wypełniali deklaracje przystąpienia do dzieła, potem przyszedł czas na spotkanie szczegółowo wyjaśniające zasady tej formy kultu. – Istotą szkaplerza jest przede wszystkim codzienna modlitwa do św. Józefa, zwieńczona aktem oddania się w jego opiekę, oraz gotowość do szerzenia kultu świętego – wyjaśnia kustosz sanktuarium ks. Władysław Stec-Sala. – Historia szkaplerza św. Józefa sięga XIX w., zatwierdził go papież Leon XIII. Jest wiele form, jakie przyjął ten szkaplerz. Nasza, potwierdzona dekretem biskupa sosnowieckiego, pochodzi z 2014 r.

Adrian to Józef

Nie tylko parafianie sanktuarium byli zainteresowani bliską łącznością duchową ze św. Józefem, wyrażoną w zewnętrznym znaku. Wśród 160 osób, które 20 marca przyjęły szkaplerz, 40 pochodzi z innych słupskich parafii lub miejscowości. To efekt apostołowania, które podjęli parafianie sanktuarium. Pani Małgosia zaniosła wieść o szkaplerzu do znajomej z parafii pw. NMP Gwiazdy Morza w Ustce. – Zgodziłam się na jej propozycję bez wahania – opowiada pani Agnieszka z Ustki. Do św. Józefa prowadzi ją nie tylko Matka Boża, którą mocno czci jej rodzina, ale i zdarzenia z życia; jej mąż wzoruje się na tym świętym, a jej syn Adrian jest nazywany przez parafian właśnie św. Józefem. Pani Agnieszka ma nadzieję, że i oni będą mogli przyjąć szkaplerz. To niewykluczone – kustosz sanktuarium planuje więcej podobnych okazji, nie tylko w czasie odpustu czy pielgrzymek do sanktuarium, ale np. podczas spotkań w innych parafiach diecezji.

Cud w Dachau

Uroczyste przyjęcie szkaplerza odbyło się podczas Mszy św. odpustowej, której przewodniczył bp Krzysztof Zadarko. Założenie szkaplerza poprzedził akt oddania się w opiekę św. Józefowi. Wcześniej, w homilii, biskup nawiązał do czci św. Józefa, jaką pozostawił po sobie w naszej diecezji jej pierwszy biskup – kard. nom. Ignacy Jeż. Jako więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego w Dachau zawierzył swoje losy właśnie temu świętemu. Wraz z nim podjęło tę decyzję w 1945 roku wielu innych duchownych i świeckich, którzy stanęli w obliczu dramatu, jaki mogła przynieść likwidacja obozu przez Niemców na wieść o zbliżających się wojskach amerykańskich. – Więźniowie gotowi byli na najgorsze, ale zachowali w swoim sercu przekonanie, że jeśli uciekną się do św. Józefa, to musi wydarzyć się cud. I wydarzył się. A potem przez wszystkie lata powojenne, co roku na św. Józefa, jechali do obozu w Dachau (a po latach do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu), by dziękować za dar ocalonego życia – przypomniał biskup. – Uchwycili się modlitwy do św. Józefa jak ostatniej deski ratunku i nie zawiedli się. Biskup Zadarko wyjaśnił zebranym, że szkaplerz to znana forma kultu w historii Kościoła. Początkowo był praktyczną częścią garderoby zakonnej zakładaną na habit, by chronić go od zanieczyszczenia podczas pracy. Z biegiem lat, stając się coraz bardziej czytelnym znakiem ochrony przed nieczystością duchową, przybrał formę symboliczną. Najbardziej znane szkaplerze to te maryjne, są także szkaplerze Trójcy Świętej, Męki Pańskiej, św. Benedykta, św. Franciszka. – Wszystkie mają tę samą wymowę, są znakiem szczególnej przynależności do Boga – podsumował biskup. Lubomira Kosińska zmaga się z chorobą nowotworową. Od dawna zawierza się opiece św. Józefa, w ostatnim czasie zawdzięcza mu to, że jej organizm po kolejnych seriach chemioterapii stawał się na tyle silny, by mogła przyjmować kolejne. Najbliższa seria czeka ją nazajutrz, tym bardziej więc pospieszyła po szkaplerz św. Józefa. – Potrzebuję wsparcia, a św. Józef potrafi pomóc w doskonały sposób – wyznała. – Wiem, bo nieraz się przekonałam, jak potrafi dobrze wysłuchać. Dodaje mi otuchy, z nim nie czuję się taka samotna jak zazwyczaj. Pani Lubomira z wiarą przyjęła szkaplerz, na którym widnieje postać św. Józefa odzianego w płaszcz, trzymającego w prawej dłoni lilię, a na lewej ręce Dzieciątko Jezus. Na odwrocie znajdują się różaniec i dwa serca: Matki Bożej i Pana Jezusa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama