Nowy numer 43/2020 Archiwum

Żeby mama była piękna

Kiedy poważne problemy spadają na barki, wygląd staje się sprawą drugorzędną. – Ale każda z nas lepiej się czuje i działa, gdy pięknie wygląda – zapewniają wolontariuszki, które odwiedziły Dom Samotnej Matki.

Na kilka godzin koszalińska placówka zamieniła się w profesjonalny salon piękności. Wszystko za sprawą studentek kosmetologii ze słupskiej Akademii Pomorskiej, które postanowiły zrobić prezent mamom znajdującym się na życiowym zakręcie.

Kiedy zmęczenie bierze górę

W ruch poszły pilniki, pędzelki, farby, lakiery i nożyczki. – Przed świętami oglądałam program o samotnych mamach. Pomyślałam, że skoro potrafię kilka rzeczy, które mogą sprawić radość paniom, to dlaczego nie wykorzystać ich w tym celu właśnie w Domu Samotnej Matki? – opowiada Aleksandra Orzechowska z Wolontariatu Akademickiego prowadzonego przez słupskie Duszpasterstwo Akademickie. Pomysłem podzieliła się z Kasią i Dianą, koleżankami z roku, oraz z siostrą Anetą, doświadczoną fryzjerką. Żadnej z nich nie trzeba było długo namawiać. Zapakowały cztery wielkie walizki i razem z ks. Łukaszem Bikunem, duszpasterzem akademickim, ruszyły do Koszalina, żeby otworzyć niekonwencjonalny salon piękności. Pani Kamila nieco się obawia, czy zmiany, którym się poddaje, nie będą zbyt radykalne, ale po godzinie z zadowoleniem przygląda się włosom rozświetlonym jasnymi pasemkami. – Nie pamiętam, kiedy byłam u fryzjera.

Problemy przytłaczają tak bardzo, że o niczym innym się nie myśli – przyznaje, kładąc rękę na mocno już zaokrąglonym brzuszku. – Bardziej myślę, jak tu się wyspać, niż czy robić makijaż albo fryzurę – śmieje się pani Karolina, mama dwumiesięcznej Natalki. Kiedy na chwilę udaje się przekonać małą do spania, można zająć się zrobieniem mamie manicure. – Nawet z tak krótkimi paznokciami można coś zrobić, żeby ładnie wyglądały – nie może się nadziwić, oglądając efekt pracy Kasi. Wolontariuszki zaś podpowiadają młodej mamie, jak do pielęgnacji rąk wykorzystać kąpiel niemowlaka.

Siostry mobilizują

Choć mijają kolejne godziny, niestrudzenie malują, myją, suszą i piłują. I widzą coraz szersze uśmiechy, prostujące się plecy i jaśniejsze spojrzenia. Mała zmiana koloru włosów, podcięte końcówki, wyregulowane i przyciemnione brwi, fachowo zrobiony manicure – niby drobiazgi, ale niezmiernie ważne. – Każda z nas chce i lubi dobrze wyglądać, a nie zawsze ma możliwość, żeby sobie sprawić taką frajdę. Przecież nie chodzi o to, żeby spędzać długie godziny przed lustrem. A dla nas to naprawdę duża radość, kiedy widzimy, jak panie się zmieniają pod wpływem naszych zabiegów – mówi Ola. Pani Aneta nie kryje zachwytu. – Uwielbiam kosmetyki, makijaże, kremy! – mówi. Ostatnio niewiele miała jednak okazji, żeby się tym cieszyć. – Nawet mi się nie chciało. Na długo zapomniałam, że takie drobiazgi mogą sprawiać tyle radości. Dopiero tutaj, w domu, zaczynam odżywać – przyznaje mama Igora i Kacperka. – To też zasługa sióstr, które mobilizują nas, a czasami nawet zmuszają do tego, żeby o siebie zadbać, pójść do fryzjera, nałożyć makijaż, być kobietą, nie tylko mamą z problemami. Bo to strasznie ważne poczuć się ładną, usłyszeć, że coś się zmieniło na lepsze. Nawet jeśli ten komplement powie pięciolatek – dodaje ze śmiechem.

I mama, i kobieta

– Kiedy wpadła mi do głowy ta akcja, przyznaję, że trochę się bałam, bo DSM prowadzą siostry zakonne. A zakonnice zwykle inaczej patrzą na takie sprawy. Bałam się, czy nie uznają, że wygląd to coś mało ważnego, że panie z domu mają ważniejsze sprawy do załatwiania. I siostry zupełnie mnie zaskoczyły – przyznaje ze śmiechem Ola. Siostra Danuta Gobosz w Domu Samotnej Matki pracuje szósty rok. Często widzi, jak problemy, z którymi panie przekraczają progi tego domu, potrafią stłumić kobiecość. – Bardzo wyraźnie widać, że sprawy, które dźwigają, odbijają się na ich wyglądzie. Ale jest w tym też coś optymistycznego: prawie w każdym przypadku widać zmianę, gdy panie trochę pobędą w domu. Kiedy zaczynają łapać oddech, kiedy problemy stopniowo się rozwiązują, kiedy otrzymują pomoc specjalistów i wsparcie sióstr, widać to także po wyglądzie. Zaczyna być ważne zrobienie fryzury, makijażu. Zmiana wyglądu jest efektem zmian, które w nich zaszły, czują, że są już mocniejsze, że stabilniej stoją na nogach – opowiada. Dlatego siostry pracujące w DSM dbają o to, by w natłoku ważnych spraw do załatwienia i problemów do rozwiązania panie, które do nich trafiają, były nie tylko mamami, ale też kobietami. – Wygląd nie jest mniej ważny niż rozwiązanie kwestii prawnych, pomoc lekarska czy psychologiczna. Dlatego cieszę się, że są także specjaliści od wyglądu, którzy przychodzą i regularnie oferują naszym paniom pomoc także w tym zakresie, a także z takich spontanicznych wizyt, które sprawiły mamom mnóstwo radości – dodaje s. Danuta.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama