GN 43/2020 Archiwum

Cebulki otuchy

Niepozorne sadzonki trafiły na rabatki darłowskiej placówki. Wiosną wyrosną z nich żółte, pełne radości kwiaty.

Ile czasu potrzeba, żeby obsadzić takie pole? Kilka minut. Korzyści zaś są niepoliczalne. Bo Pola Nadziei to znacznie więcej niż zbieranie pieniędzy na pomoc dla osób terminalnie chorych. – To pewna filozofia: jesteśmy razem. Coś tak prostego jak cebulka może wiele zdziałać. Chory, słaby człowiek skupia wokół siebie innych: silnych, mądrych, bogatych i biednych, małych i dużych, których łączy chęć pomocy. Chcemy się tym dzielić i nieść ideę hospicjum do innych – wyjaśnia ks. Krzysztof Sendecki, dyrektor Domu Hospicyjno-Opiekuńczego Caritas im. bp. Czesława Domina w Darłowie. Chętnych do podjęcia żonkilowych prac ogrodniczych nie brakowało. Zanim jednak chwycili za łopatki, modlili się w hospicyjnej kaplicy. – Musimy sami sobie przypominać: miej czas dla człowieka. Nie zawsze potrafimy pomóc, ale możemy sprawić, żeby było lżej. A kiedy pozwolimy się Bogu dotknąć miłością, zawsze nas to zmieni – przypominał bp Edward Dajczak, który przewodniczył Eucharystii.

Dziękował też wszystkim młodszym i starszym przyjaciołom darłowskiego hospicjum. Niektórzy z nich są już w pełni wykwalifikowanymi wolontariuszami hospicyjnymi. Po Mszy św. odebrali od biskupa specjalne certyfikaty – jak Paulina Bańczewska. – Hospicjum to takie miejsce, w którym można poczuć się naprawdę potrzebnym. Wystarczy być, potrzymać chorego za rękę, poświęcić mu trochę siebie. Nie zawsze mamy tyle czasu, ile byśmy chcieli, ale tę chwilę zawsze uda się wygospodarować. Jestem w klasie maturalnej, mam trochę więcej nauki, ale jeśli się chce, to można – mówi wolontariuszka. Byli też tacy, którzy musieli przejechać 140 km, żeby posadzić cebulki. – Jesteśmy tu już kolejny raz i teraz przywieźliśmy ze sobą prezenty. W półtora miesiąca zebraliśmy 5 kartonów środków czystości – mówi Ireneusz Jagiełka, katecheta z Okonka. Siostra Nikodema Rewa nie ma wątpliwości, że Pola Nadziei zakwitną nie tylko żonkilami. – Te cebulki są jak przyjaciele tego domu – zasiane w nich dobro kiełkuje i pięknie wyrasta – przyznaje opiekunka medyczna i koordynatorka wolontariatu w darłowskim hospicjum.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama