Nowy numer 42/2019 Archiwum

Za tych, co na morzu

Morski żywioł odciska swoje piętno także na nadmorskich parafiach. W wypominkowych modlitwach nie brakuje tu prośby za tymi, którzy odeszli na wieczną wachtę.

Ustczanie w ich intencji modlili się w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela i na przykościelnym placu przy krzyżu, zamykając w ten sposób świętowanie parafialnego odpustu. Wspominali wciąż bolesne tragedie, które odebrały im bliskich. – Prosimy i za naszych parafian, marynarzy, rybaków, jak i za turystów – mówi ks. Przemysław Tymecki. Ustecki wikariusz jest także duszpasterzem apostolatu modlącego się od wielu lat za dusze w czyśćcu cierpiące nie tylko w listopadzie, ale przez cały rok. Od kilku lat przy parafialnym odpuście na specjalnym nabożeństwie szczególnie wołają „za swoimi”: bliskimi, przyjaciółmi, sąsiadami.

– To nasz obowiązek mieszkających nad morzem. Prosimy i za tych, których znamy, których nazwiska są wypisane na epitafium w kościele, których odwiedzamy na usteckim cmentarzu, ale i za tych, których imion nie ma już kto zapisać na wspominkowych kartkach – wyjaśnia Renia Ulanowska, animatorka apostolatu. W tym roku, ze względu na brzydką pogodę, nie przeszli procesyjnie do portu, ale modlili się koronką w kościele, wypraszając odpust zupełny. Ostatnią dziesiątkę zmówili przy krzyżu na przykościelnym placu. Tam też ustawili przyniesione ze sobą znicze. Pani Ewa zapaliła światełko dla męża. – 27 lat temu wyszedł jak co dzień do pracy, ale nie wrócił już z morza. W Ustce bardzo wiele osób ma kogoś bliskiego związanego z morzem, na którego szczęśliwy powrót czeka, modli się tu na brzegu o jego bezpieczeństwo. Ale i wielu z uczestniczących ma kogo wspominać i za kogo się modlić – przyznaje Ewa Pawłyszyn. – Nie mam wątpliwości, że wielu z nich mogłoby zawołać „Jedni rozbici na dnie morskim giną, drudzy do Ciebie po ratunek płyną” – kiwa głową Barbara Krzywoszyńska, cytując słowa chętnie śpiewanej nie tylko w usteckich kościołach pieśni. Nikogo na morzu bliskiego nie straciła, ale czuje się w obowiązku prosić za nimi. – Ustka jest portem od 1337 r. Przez te lata z pewnością wielu jej mieszkańców zginęło w morskich odmętach. Powierzam Panu Bogu ich wszystkich – dodaje.

W darłowskim kościele Mariackim ofiarowywano ludziom morza nie tylko modlitwę. – Szanty w kościele pojawiają się nieczęsto, ale w ten sposób przypominamy także to, co było bliskie tym, którzy dopłynęli już na drugi brzeg, do bezpiecznego portu. Tęsknimy za nimi, modlimy się za nich i mamy nadzieję na spotkanie. Wierzymy w to, że śpiewają razem z nami z nieba, pełniąc ostatnią wachtę w wieczności – przyznaje o. Damian Basarab OFMConv, katecheta darłowskiego Zespołu Szkół Morskich, skąd wyszła inicjatywa Szantowych Zaduszek. – W pracy na morzu Pan Bóg jest nieodzowny. On stoi za sterem łodzi naszego życia i tylko On jest w stanie bezpiecznie nimi kierować do brzegu. Tylko On jest w stanie uciszyć wzburzone morze – dodaje franciszkanin, pokazując wiszący w darłowskim kościele obraz Jezusa uciszającego morskie odmęty. Podczas nabożeństwa powierzano Bogu zmarłych marynarzy i rybaków oraz nauczycieli Zespołu Szkół Morskich w Darłowie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL