GN 32/2018 Archiwum

Boli, więc jest wspaniale

Kiedy większość diecezjan smacznie spała, oni spędzili grudniową noc w drodze. Na piechotę i na rowerach promieniście przybywali do serca diecezji.

Wielu wiernych naszej diecezji to letni katolicy, którzy już na nic nie czekają. I dlatego też ten męski początek Adwentu jest niezwykle potrzebny. Jest jak symbol. Witam was z nadzieją, że będziecie jak ziarno, które się zasiewa i które powoli wyrasta, niezależnie od tego, jaka jest gleba – witał ich w koszalińskiej katedrze bp Edward Dajczak. Tę pierwszą w nowym roku liturgicznym Mszę św. sprawował w intencji mężczyzn.

Nie szliśmy dla przygody

– Ciężko, wszystko boli, pęcherze na stopach, odbierające powietrze kolki... Było wspaniale! – śmieje się Jan Rewkowski, który przyprowadził 14 panów z Bobolic. To więcej niż w poprzednich latach.

– Jest w nas potrzeba podjęcia wyzwania. Stąd też nie brakuje chętnych ani na adwentowe wędrowanie, ani na długie Drogi Krzyżowe – mówi po pokonaniu 42 km. – Nie szliśmy dla przygody. Każdy niósł swoją intencję. To też sprawa tego, że świat nas rozleniwia, więc musimy sobie sami stawiać ambitne cele. Dla Tomka Piekarzewicza taka trasa to żadne wyzwanie. Zanim w nią wyruszył, przebiegł 10 km. – To, co dla cesarza, zrobiłem rano, w Jarosławcu. Teraz jest czas na to, co dla Boga – śmieje się i puszcza do zmęczonych kolegów oko, dając znać, że po Mszy wracają do domu na piechotę. Ale tu nie o wyczyny chodzi. – Świat dzisiaj tak pędzi, że żeby zaciągnąć hamulec, trzeba takiej właśnie nocy – spędzonej w drodze na modlitwie. Co roku idziemy bardziej w głąb niż na kilometry – zauważa.

Załatwiam po drodze kilka spraw

Dla jednych wyzwaniem są kilometry, dla innych wstanie na Mszę na 5 rano. – Płynie się z nurtem, gubi się wartości, coraz mniej miejsca Panu Bogu się zostawia. A trzeba rozpalać w sobie ducha. Adwent jest do tego dobrym czasem – kiwa głową Tomek Kurek z podkoszalińskiego Kretomina. Wybrał się na męskie adwentowe maszerowanie po raz pierwszy. Razem z nim szli 13-letni syn Paweł i sąsiad. – Żaden wyczyn, ale trzeba było się zmobilizować. Chcieliśmy, żeby ten Adwent był inny – dodaje Krzysztof Lewandowski. Jazda na rowerze 11 godzin w grudniu – to nie takie proste. – W sanktuarium przed wyjazdem prosiliśmy o moc. I dodatkowych Aniołów Stróżów – śmieje się Bartek Szewczyk, jeden z trzech rowerzystów, którzy zapuścili się na drugi koniec diecezji, do Skrzatusza, i stamtąd przyjechali na rowerach. – Chcieliśmy poruszyć południe diecezji – wyjaśnia. Było nawet łatwiej, niż się spodziewali. – Oprócz zimna nic nie doskwierało. Ja załatwiam po drodze kilka spraw z Panem Bogiem. Podczas takiego wysiłku człowiek się łamie, kruszy. Robi miejsce Panu Bogu i zaczyna słuchać, co On ma do powiedzenia – mówi Bartek. Piotrek przyznaje, że dla niego bodźcem do ruszenia się z domu było wyzwanie fizyczne. – Ale to pierwszy Adwent, który w ogóle zauważyłem. Czyli już jest postęp. Więc może właśnie o to chodzi? – zastanawia się.

Czuwajcie, bracia!

Podczas Eucharystii bp Edward Dajczak wzywał przybyłych do katedry panów, aby czuwali. – To wołanie nie tylko o poranną Eucharystię na początek Adwentu. To wołanie Boga o pewien sposób życia – mówił. – Bogu nie chodzi o religijną ideologię czy obrzędowość, ale o sztukę życia. Kiedy dzisiaj mówi się o nowym czasie, o nowej ewangelizacji, to dlatego, że Chrystusowa sztuka życia jest mało znana – wyjaśniał. – Prostujemy ścieżki. Po to szliśmy. Zimno, ciemno. Ale księżyc świecił. Za tym światłem szliśmy przez mrok, jak przez Adwent do jasności – mówi ks. Jerzy Bąk, duszpasterz męskiego środowiska w diecezji. Poprowadził grupę panów ze Świętej Góry Polanowskiej. – Nie wiem, na co to się przełoży. Czy ten Adwent będzie inny? Lepszy? My na razie chcemy w niego wejść, być w gotowości. To przyjście to otwarcie się na przychodzącego Boga. Robimy Mu miejsce, żeby zburzył, co tam się zbierało, i zaczął budować od nowa – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma