Nowy numer 46/2018 Archiwum

Poczuć chemię do... chemii

Zamiast przesiadywać na przystankach, mogą wspinać się lub prowokować eksplozje. Ośrodek Kultury w Czaplinku wciąga dzieci i młodzież w fascynujące zajęcia, choć nie wszyscy jeszcze znaleźli coś dla siebie.

Czaplinek, 7-tysięczne miasteczko, malowniczo położone na Pojezierzu Drawskim, nie ma wiele do zaoferowania dzieciom i młodzieży. Młodsze siedzą najczęściej w domach z nosami w smartfonach, starsze, nierzadko, jeśli już wyjrzą za próg, lądują na przystanku lub włóczą się po okolicy. W miasteczku brak klubu, a dwie pizzerie to niewielki wybór na popołudnie z rówieśnikami, zresztą pizza kosztuje. Co więcej, w należących do gminy 48 wioskach są tylko 4 działające świetlice. Tym ważniejszą rolę pełni Czaplinecki Ośrodek Kultury, który w czasie ferii oferuje dzieciom i młodzieży codzienne kilkugodzinne zajęcia, i to za darmo. To ma znaczenie, bo wśród uczestników są tacy, którym zdarza się przyjść bez śniadania, pierwszego i drugiego. Tu korzystają z wycieczek do parku rozrywki w pobliskim Dygowie lub palą ognisko w lesie pod okiem leśników, wykazują się na scenie podczas zajęć teatralnych lub szkolą, jak ratować życie noworodka i dorosłego. Nie brakuje zabaw ruchowych na śniegu lub w hali – jest wykańczający fizycznie speedball i wymagająca precyzji wspinaczka na ściance. Wyczekując wieczoru z dyskoteką (w mieście nie ma żadnego klubu, gdzie można by potańczyć), dzieci przekonują się, jak świetne były dawne podwórkowe zabawy: w klasy, kapsle, gumę, „szczura”. – Celowo zrezygnowałam z uruchomienia gier na dużym ekranie, bo dzieci mają to na co dzień w domach – mówi instruktorka Aleksandra Łuczyńska, odpowiedzialna za program zimowych zajęć.

Małe laboratorium

Aleksemu Worsowiczowi podoba się, że zajęcia w CzOK-u są urozmaicone, choć, wiadomo, sport wygrywa. – I chemia – dodaje szybko 10-latek. Niecierpliwi się, że musi poczekać jeszcze parę lat, by uczyć się jej w szkole.

– Fascynuje mnie, że gdy łączę składniki, powstają reakcje. Lubię obserwować, jak tworzą się łańcuchy, jak coś na czymś osiada. Aleksego nie dziwi, że żeby sprowokować wybuch, miesza się sodę z octem; ale już nienewtonowska ciecz, która zachowuje się raz jak woda, raz jak ciało stałe (da się ją przygotować w każdej kuchni, wystarczy woda i mąka ziemniaczana), to dla niego nowość. Jak przyznaje instruktorka Kamila Trocka, maluchy trudno czymś zaskoczyć, znają niektóre z tych doświadczeń, ponieważ podstawy chemii poznają przez internet, spędzając w domu wiele godzin ze smartfonami. To zresztą cieszy rodziców, pochwalających bądź co bądź pożyteczną rozrywkę. Gorzej z więziami społecznymi, których na odległość zbudować się nie da. – Zajęcia w ośrodku kultury mają tę przewagę, że wyciągają dzieci z domów. To je integruje i, co jest wartościowe, nie tylko w ramach grupy rówieśniczej, ponieważ tutaj mamy w jednej grupie dzieci pięcio- i dwunastoletnie – podkreśla instruktorka. – Nasze zajęcia wymagają współpracy między nimi i widzimy, że starsze chętnie pomagają młodszym. Takie doświadczenie rzadko można zdobyć na przykład podczas zajęć lekcyjnych. I choć 6-letnia Marysia Niezgoda lubi zajęcia plastyczne głównie ze względu na to, że poprawiają sprawność rąk i potem może ładniej pisać w zeszycie, to przyznaje, że wprawki manualne w domu to nie to samo, co w domu kultury. – Tutaj jest pełno dzieci i chociaż jest dużo hałasu, to jest fajniej. W domu jest cicho, ale nudno – powiedziała, tworząc na kartce kolorowy inicjał swojego imienia. Podobnie uważa o 6 lat starsza od niej Klaudia Zienkowicz. W ośrodku kultury bywa nie tylko w ferie. – W domu nie mam co robić, tutaj robimy dużo interesujących rzeczy, przeprowadzamy eksperymenty i po prostu jest z kim porozmawiać – powiedziała.

Co najwyżej hip-hop

Jak wyjaśnia A. Łuczyńska, młodsze dzieci łatwiej przyciągnąć do ośrodka kultury, trzeba jednak pamiętać o przeplataniu zajęć wymagających dużej aktywności z wyciszającymi. Trudniej jest z nastolatkami. Ci bardziej ambitni chętnie biorą udział w warsztatach teatralnych i filmowych, ale pozostali stronią od zajęć zorganizowanych. No, jeszcze na wieczór filmowy zajrzą do CzOK-u, ale już dyskusja o filmie?... Wolą powałęsać się po okolicy lub pójść na przystanek. Pytani przez instruktorkę, jakie zajęcia mogłyby ich zainteresować, proszą o koncert hip-hop. Lekko więdną jej uszy, gdy przesłuchuje zaproponowany repertuar. Ale obiecała, że ściągnie jakąś kapelę. Może wreszcie polubią kulturę, tu, w ośrodku kultury?

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy