GN 32/2018 Archiwum

Jan Budziaszek w pustelni

Przyjechaliby tu i tak, jednak porwał ich, najpierw rytmem bębenków, potem opowieścią o tym, że wszystko jest łaską Boga.

Tematem pierwszego w nowym roku spotkania Mężczyzn Pustelni na Górze Polanowskiej były tajemnice radosne Różańca. Nie brakowało jednocześnie wątków osobistych, ponieważ prelegentem był Jan Budziaszek, znany nie tylko z tego, że od 53 lat jest perkusistą Skaldów, ale też, że swoją wiarą dzieli się z ludźmi w Polsce i na całym świecie.

Pisz dziennik

Na to, by zaangażować zebranych do aktywnego słuchania, słynny gawędziarz ma prosty, acz skuteczny patent – wybijanie rytmu na bębenkach. Także 80 panów, zebranych 25 stycznia pod dachem franciszkańskiej pustelni, dało się wciągnąć w wyklaskanie synkopowanych i hiszpańskich rytmów, zanim (po Mszy św., a przed biesiadą) wysłuchali, co 72-letni autor „Dzienniczka perkusisty” ma do powiedzenia. – To żadna zasługa, że jesteśmy tu dzisiaj – mówił, przekonując, iż przeżywanie codzienności w świetle słowa Bożego z dnia pomaga zrozumieć, że wszystko jest łaską Bożą. – Nie ma przypadków na świecie, wszystko jest tak zorganizowane.

Każdy z was powinien napisać swój „Dzienniczek perkusisty”, żeby zobaczyć, co każdego dnia się wydarzyło, a czego wcale nie był autorem. Niestrudzony apostoł pobożności maryjnej proponował panom, by zaczynali dzień od Różańca lub rezygnowali ze słuchania radia w samochodzie po to, by zyskać czas na wstawianie się u Matki Bożej za ludźmi, których Bóg co dzień stawia na ich drodze. Żadne z tych spotkań, jak podkreślał charyzmatyczny mówca, nie jest przypadkowe, lecz od początku dziejów zapisane w księdze Boga. Dla Szymona Łopackiego, który lubi czasem porzucić swoje gospodarstwo rolne w Kierzkowie, żeby „naładować akumulatory” w polanowskiej pustelni, spotkanie z Budziaszkiem było przypomnieniem nauk, które usłyszał od niego przed ponad 2 laty podczas rekolekcji Ruchu Czystych Serc w Gródku nad Dunajcem. – To największy miłośnik Różańca, jakiego znam. Strasznie podoba mi się, gdy mówi: „Maryjo, Matko pięknej miłości, módl się za nami”. Pamiętam, że po tamtych rekolekcjach przez kilka miesięcy modliłem się tymi słowami, także w gronie znajomych – wyznał pan Szymon.

Góra dla nas

Sławomira Mnicha z Dretynia przyciąga do polanowskiej kaplicy poświęconej Maryi Bramy Niebios coraz mocniej zawiązująca się tu wspólnota. Służą temu nie tylko inspirujące katechezy, ale też spotkania po nich – biesiada przy stole pod dachem lub wiatą. No i to, że o sprawach, o których w kościele zwykło się mówić w starannie dobranych sformułowaniach, tutaj można usłyszeć w bardziej dosadnych. – Czasem jedno słowo kogoś, kto chce o swojej wierze opowiedzieć w sposób autentyczny, zmienia w nas więcej niż niejedna modlitwa – zauważa pan Sławomir. Jak wyjaśnia, m.in. dlatego przyjeżdża tu od dwóch lat. – Już utożsamiam się z tym miejscem. Można powiedzieć, że ono jest dla nas, że jest nasze. Niektórym w odkryciu tego jeszcze trzeba dopomóc. Jak przyznaje ks. Marek Kowalewski, proboszcz parafii pw. św. Franciszka z Asyżu w Szczecinku, nie wymaga to wiele nakładu pracy – wystarczy informacja podana w parafii i zorganizowanie busa. W ten sposób od roku udaje mu się przywozić na czwartkowe spotkania od 13 do 22 panów. – Nawet czas w busie jest wartościowy: modlimy się, rozmawiamy. Po roku znamy się dużo lepiej, niknie bariera, która czasem jest odczuwalna pomiędzy księdzem a ludźmi – wyjaśnia proboszcz i na dowód tej zażyłości wspomina o jednym z panów, któremu właśnie urodził się czwarty wnuk. – Wcześniej wszyscy ocieraliśmy się o siebie. Teraz się znamy. Jeden z organizatorów męskich spotkań, Krzysztof Bońkowski, widzi cenne efekty rozrastającej się formy duszpasterstwa Mężczyzn Pustelni, obejmującej ekstremalne marsze, drogi krzyżowe, rekolekcje czy wyjścia z udziałem pań (do teatru, kawiarni, na bal). Zwraca uwagę na przemianę, jaka zachodzi w życiu wewnętrznym uczestników. – Sam bardzo dużo czerpię z tej męskiej wspólnoty. Te spotkania pomogły mi przewrócić moje życie po Bożemu. Są sytuacje, w których zaczynam patrzeć inaczej: przez pryzmat Ewangelii, widząc też, gdzie do głosu dochodzą moje słabości. To daje konkretne owoce, np. mocno przemeblowałem swoje życie zawodowe – wyznaje. – Ale nawet gdybyśmy na tym, patrząc po ludzku, mieli cokolwiek tracić, to musimy nabierać odwagi do opowiadania się zdecydowanie i radykalnie za Chrystusem i Kościołem. I dlatego tu przyjeżdżamy.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma