GN 32/2018 Archiwum

Igrzyska u Aniołów

Zanim rozpoczęła się zimowa olimpiada w Pjongczangu, ministranci wzięli udział w swoich rozgrywkach, by rywalizować o tytuł mistrza sportu i wiedzy.

Na Igrzyska u Aniołów, które w ostatni weekend stycznia odbyły się w Ośrodku Wypoczynkowo-Rekolekcyjnym Caritas pw. Aniołów Stróżów w Kołobrzegu, przybyło 24 ministrantów z klas 2–7 z Bornego Sulinowa, Toporzyka i Łącka.

Umieć przegrać

Prowadzący trzydniowe spotkanie ks. Marcin Wolanin, diecezjalny duszpasterz sportowców, sam jest zapalonym piłkarzem. Co więcej, uważa, że „każdy facet powinien grać w piłkę”, bo to zaszczepia zdrowego ducha walki. Rozumie, jak wiele pożądanych cech może wyrobić futbol w młodszych ministrantach. Stąd pomysł, by w ferie wyciągnąć ich z domów na halę sportową. – Sport to sztuka rywalizacji, to umiejętność wygrywania i przegrywania. Pomaga kształtować ciało i ducha – powiedział. – Ale na sporcie świat się nie kończy. To, co robimy tutaj, jest raczej rozrywką oraz nauką, jak cieszyć się, przebywając w drużynie. Tę radość z przynależenia do grupy zrozumiał niedawno Tomek Rzeczkowski z Naćmierza.

Odkąd jest ministrantem (choć to zaledwie 6 miesięcy), zaczęło mu się lepiej układać: ma więcej kolegów, i to naprawdę fajnych. Ma też na koncie mały sukces, bo udało mu się wciągnąć do ministrantury także kolegę, Wojtka Rogowicza. Podczas Igrzysk u Aniołów razem biegają po płycie boiska MOSiR-u, walcząc przeciw 3 drużynom o laur. – Od dawna gram w piłkę nożną, dla mnie to jest świetna zabawa – mówi 4-klasista. Dodaje, że dzieje się tu także coś poważnego, bo na boisku przeżywa się emocje, i to nie tylko te dobre. – Zdarzało mi się przegrać przed dużą widownią i teraz wiem, że dobrze jest nauczyć się znosić porażkę. Łukasz Banaś ze Sławna, katecheta pracujący w Słupsku, ceni sport za to, że pomaga wyrabiać charakter i dyscyplinuje. – Dzieci, które zazwyczaj spędzają czas po lekcjach głównie w domu, przy komputerze, mają braki w rozwoju fizycznym. Treningi czy zabawy na świeżym powietrzu integrują je i stwarzają szansę do nawiązywania realnych, a nie wirtualnych więzi – stwierdził. W Jarku Suwalskim z Gawrońca (parafia Toporzyk) boisko uaktywnia umiejętność dostosowania się do sytuacji: 7-klasista lubi grać w ataku, ale jeśli w jego drużynie są szybsi od niego, bez żalu wycofuje się pod własną bramkę na pozycję obrońcy. Choć lubi wygrywać (ma sukcesy w bieganiu), to przedkłada dobro drużyny nad własne. Ma to wpływ także na inne dziedziny jego życia. – Kiedy dużo gra się w piłkę i chętnie podaje się ją kolegom, to potem, w szkole, łatwiej podejść do kogoś i zaproponować pomoc w odrobieniu lekcji – powiedział, dodając, że zdarza mu się pomagać rówieśnikom w matematyce.

Po jod i odwagę

– Sport to szansa na poradzenie sobie z plagą, jaką jest uzależnienie od smartfonów – mówi ks. Wolanin. Jak podkreśla, nie chodzi tu o zwykły zakaz, lecz szczerą rozmowę o problemie. Stąd podczas igrzysk nie udostępnił ministrantom hasła do  wi-fi, a także zalecił odłożenie telefonów na czas zajęć i posiłków. – To się sprawdziło na pieszych pielgrzymkach, kiedy podczas każdego etapu drogi odmawialiśmy sobie zaglądania na komórki. I widziałem, że Pan Bóg temu błogosławi, że żadne sprawy na takim chwilowym braku kontaktu nie tracą. Warto uczyć się tego jak najwcześniej i tutaj także to trenujemy. Igrzyska u Aniołów to także zabawy intelektualne. Pierwszego wieczora w ruch poszły kartki i długopisy, gdy nieśmiertelna (i jak się okazało, znana dzieciakom) gra w „państwa–miasta” wzbudziła emocje i pomogła przełamać pierwsze lody. Chłopcy rywalizowali o tytuł mistrza wiedzy nie tylko o geografii, ale też o klubach piłkarskich i Kościele. Podczas kończącego ferie weekendu ministranci szlifowali umiejętności, które przydadzą im się przy ołtarzu w ich parafiach. Poza tym zwiedzali kołobrzeskie zabytki, a w niedzielę ruszyli na plażę, nie tylko po to, by nawdychać się jodu, ale też żeby publicznie odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego. – Wiadomo, że łatwiej to zrobić we wspólnocie, w kościele, ale chodzi o to, by chłopcy uczyli się wyznawać wiarę publicznie i zrozumieli, że bycie chrześcijaninem jest powodem do dumy, a nie wstydu czy strachu. Takie okazje mogą ich nauczyć, jak przełamywać się potem w swoim środowisku i przekazywać dalej to, co przeżywają przy ołtarzu czy podczas zbiórek ministranckich.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma