GN 32/2018 Archiwum

Z Bogiem przy śmietniku

Widząc zbliżającego się włóczęgę, człowiek niejednokrotnie chciałby na chwilę zapaść się pod ziemię albo stać się niewidzialnym. Są jednak tacy, którzy do bezdomnych sami podchodzą. Nie po to, żeby dać im parę złotych.

Zpanią Barbarą idziemy do jednej ze szczecineckich kamienic. W pustostanie na parterze, który przypomina wysypisko śmieci, mieszka pan Witek. Nie zastajemy go. – Pewnie poszedł na zupę – mówi kobieta. Pan Witek przez 17 lat był ministrantem w jednej z miejscowych parafii. Miał nawet firmę. Dlaczego wylądował na śmietniku? Historie takich ludzi nie są proste do opowiedzenia. – Mówi, że żyje tylko dla swojego psa – opowiada mieszkanka Szczecinka. Jak dotrzeć do człowieka, który wokół siebie i w sobie ma śmietnik? Jak mu powiedzieć, że jest Bóg, który go kocha? – Poprosiłam, żeby się za mnie modlił. Twierdzi, że to robi – opowiada pani Barbara, która czasem do Witka zagląda.

Człowiek i jego dusza

Szczecinczanka od kilkunastu lat zajmuje się bezdomnymi. – Zawsze miałam słabość do człowieka, bo zawsze człowiek mnie fascynował. Mam jakąś skłonność do bezdomnych. Nie czuję do nich wstrętu. Może dlatego, że widzę w nich Chrystusa – mówi.

Pani Barbara jest częścią większej całości. Tak naprawdę, jak skromnie podkreśla, spiritus movens społecznego działania na rzecz bezdomnych w mieście jest inna osoba, która na razie nie chce o tym mówić publicznie. Nie ma jednak w Szczecinku bezdomnego, który by jej nie znał. Pani Barbara skupia się natomiast na jednym: – Pochylam się nad ubóstwem duchowym tych ludzi. Interesuje mnie człowiek i jego dusza.

Nie pytam o wiarę, ale...

Mieszkanka Szczecinka sama podchodzi do bezdomnych, których mija na ulicy. – Najpierw pytam człowieka, jak się nazywa oraz czy jest głodny. Jeśli tak, kupuję mu coś, a potem siadamy na ławce i rozmawiamy. Mówią mi o swojej bezdomności. Rzadko winy szukają w sobie. Nie pytam o wiarę, ale ofiarowuję swoją modlitwę – opowiada pani Barbara. Jeśli to możliwe, kobieta zaprasza bezdomnych do wspólnej modlitwy – tam, gdzie są, nawet przy śmietniku. – Pamiętam jednego pana, który szukał puszek. Pokazał mi siatkę pełną jedzenia, którą ktoś mu ofiarował. Mówię mu: „Trzeba się za tego człowieka pomodlić”. Początkowo nie chciał, ale potem pokazałam mu, jak odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia. On mówił: „Dla Jego bolesnej męki”. Ja odpowiadałam: „Miej miłosierdzie dla nas...”. Staliśmy tak między śmietnikami. Podobnie było na dworcu. Z pewnością zdziwienie przechodniów musiała wzbudzać grupa bezdomnych stojących w okręgu, trzymających się za ręce i odmawiających z jakąś kobietą na głos koronkę. Są oczywiście tacy bezdomni, którzy nie chcą modlitwy. Tak czy inaczej, pani Barbara modli się za wszystkich: – Trzech nawet duchowo adoptowałam: Zygmunta, Janusza i Mariusza. Codziennie o nich pamiętam.

Małe sukcesy

– Dwa lata temu miałam bezdomnego w domu przez całą zimę. Przyszedł, bo wiedział, że go przyjmę. Rodzina go wyrzuciła, czemu wcale się nie dziwię. Był narkomanem. U mnie nie ma czego z domu wynieść, więc go wzięłam i zawiozłam na detoks. Modliłam się do o. Pio, żeby się wyspowiadał. Nie za bardzo chciał. W końcu powiedział, że pójdzie, więc zapytałam, do jakiego kościoła. Wybrał akurat ten, w którym były relikwie o. Pio. Przedziwne. Dzisiaj jest lepiej, choć wciąż ma zawirowania – opowiada kobieta. Niemałą niespodzianką było też przyjście pewnego mężczyzny, alkoholika, na Mszę św. – To była Niedziela Miłosierdzia. Kilka lat modliłam się za niego, a tu nagle, właśnie tego dnia, wyrasta przede mną w kościele. Był u spowiedzi i u Komunii. Pani Barbara wspomina też pewną sytuację, która wyjaśnia motywy jej działania: – Kiedyś, gdy skończyłam rozmawiać z jednym z alkoholików, podeszła do mnie pewna osoba, pytając: „Kim dla pani jest ten człowiek? Co pani ma z nim wspólnego?”. Odpowiedziałam: „On tak samo jak ja ma dojść do nieba. To mamy wspólnego”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma