Nowy numer 24/2018 Archiwum

Krawiec z głową w gwiazdach

Na PRL-owskim, przaśnym firmamencie małego miasteczka był jak wyjątkowo jasna gwiazda. Zachwycał pasją, ekscytował wiedzą. Zapraszała go do siebie amerykańska NASA, korespondowali naukowcy. A on otwierał głowy najmłodszych mieszkańców Szczecinka i uczył zachwytu wszechświatem.

Od kilku lat siedzi wytrwale przy swojej maszynie do szycia, z teleskopem pod ręką. Zdaje się zupełnie nie zwracać uwagi na przechodzących deptakiem. Patrzy w górę, spiżową dłonią wskazuje na niebo. Jak przez większą część swojego życia. – Kto to? – na podchwytliwe pytanie młodsi wzruszają ramionami, czasem odgrzebując z pamięci nazwisko. Za to starsi doskonale znają pana Adama. To szczecinecka legenda.

Księżycowy kamień

– Nieraz podczas spotkań gdzieś w Polsce na hasło „Szczecinek” pada pytanie: „a chodziłeś do Giedrysa?” – przyznaje z uśmiechem Krzysztof Graczyk. Jeden z wielu, którzy przez dziesięciolecia odwiedzali strych kamienicy przy Kościuszki 10. Po skrzypiących, drewnianych schodach dwa razy w tygodniu wchodzili do zupełnie innej rzeczywistości. – Projektor terkotał, a my siedzieliśmy z otwartymi ustami, oglądając filmy o amerykańskich astronautach, dokumenty przyrodnicze, a nawet kreskówki. Przywoził nam do Szczecinka nie tylko wiadomości o kosmosie, ale też powiew świata, którego nie oglądało się na naszych ulicach – mówi pan Krzysztof. Jak to się stało, że absolwent wileńskiej szkoły krawieckiej bywał na zagranicznych kongresach astronautyczno-astronomicznych i prowadził korespondencję z ośrodkami naukowymi na całym świecie? Jak udawało mu się organizować sympozja, w których brali udział uznani polscy naukowcy? Jak to możliwe, że w dwa lata po lądowaniu człowieka na Księżycu udało mu się ściągnąć do prowincjonalnego miasteczka fragment skały przywiezionej przez misję Apollo 11?

Narodzony dla gwiazd

Na Ziemie Odzyskane trafił pod przybranym nazwiskiem. W Szczecinku ukrywał się przed Służbą Bezpieczeństwa i NKWD, zacierając ślady po AK-wskiej przeszłości. Jednak i tutaj nie potrafił siedzieć bezczynnie. W drugim procesie członków Bojowego Oddziału Armii (BOA) Adam Giedrys dostał 5 lat. Udowodniono mu jedynie przechowywanie broni. Pobyt w więzieniach w Szczecinie, we Wronkach, Siedlcach i Warszawie przypłacił gruźlicą nerek. Zainteresowanie astronomią narodziło się podczas długiego procesu rekonwalescencji. – W szpitalu więziennym po przeżyciu śmierci klinicznej zwrócił się ku górze: ku niebu, ku Bogu, ku wszechświatowi – przyznaje Jan Maszkowski, znajomy szczecineckiego krawca-astronoma. Kiedy Adam Giedrys wrócił do Szczecinka, niespodziewanie dla władz i sąsiadów, wziął się za budowanie obserwatorium. – Opowiadał, że przyjechał jakiś pułkownik z radzieckiej bazy w Bornem Sulinowie, zainteresowany, czy z tej kopuły da się szpiegować – uśmiecha się pan Jan. Szpiegować się nie dało, za to doskonale można było obserwować niebo przez własnoręcznie skonstruowane teleskopy. Te obserwacje zaowocowały odkryciem dwóch gwiazd zmiennych zaćmieniowych i tłumami młodych wędrujących do pracowni na strychu.

Mapa nieba

– Astronomia jest tak szeroką dziedziną, że każdy na tym strychu mógł znaleźć coś dla siebie. Pan Adam niczego nam nie narzucał, sami decydowaliśmy, jaką dziedziną chcemy się zajmować. Ale najpierw trzeba było zdać „egzamin wstępny”. Żeby zaliczyć mapę nieba północnego, niekiedy trzeba było kilku podejść, ale to była podstawa, której wymagał – wspomina Władysław Fijałkowski, inny z badaczy nieba nad Szczecinkiem, który z ciemnej pracowni pod dachem wyruszał w podróż po wszechświecie. – To akurat był też czas, kiedy pan Adam wrócił z Ameryki. Opowiadał o NASA; był jednym z pierwszych Polaków, który tam trafił. Byliśmy tym wszystkim zafascynowani. Ze strychu wchodziło się do kopuły, gdzie były prawdziwe cuda! Księżyc był na wyciagnięcie ręki! Spędziłem tam wiele godzin. A że miałem zacięcie plastyczne, to dużo z tych obserwacji potem malowałem dla pana Adama – opowiada szczecinecki plastyk. Kosmicznego bakcyla złapał również syn Jana Maszkowskiego. I to na tyle skutecznie, że został astronomem. – Egzamin wstępny zdał bez problemu, chociaż bardziej interesował się chyba techniką dotyczącą badania kosmosu, komputerami. Tym też zajmuje się teraz w Interdyscyplinarnym Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego – opowiada z nutką ojcowskiej dumy pan Jan. Sam także dał się porwać astronomicznej pasji i dzisiaj z zapałem przygląda się niebu.

Zaiskrzyło

– Panu Adamowi nie chodziło o to, by wyprodukować zawodowych astronomów. On nam dawał przepis na życie, uczył myślenia, wnioskowania. Wśród nas są księża, chemicy, inżynierowie, wojskowi, mieliśmy jednego filozofa, są lekarze, profesorowie. Swoimi zajęciami poszerzał nam perspektywy. I pozbawiał kompleksów – zauważa dr inż. Krzysztof Graczyk, emerytowany wojskowy, wykładowca akademicki. Po 30 latach zawodowej służby wrócił do Szczecinka i do astronomicznej pasji. Do pracowni pana Adama pierwszy raz trafił razem z wycieczką, która przyprowadziła na prelekcję jego mama, przewodniczka PTTK. – Oczarował mnie. Oczywiście byłem wtedy za mały, żeby uczestniczyć w zajęciach, ale coś zaiskrzyło. Zacząłem częściej patrzeć w niebo – opowiada. Parę lat później był już stałym bywalcem strychu pana Adama. – Wychodziliśmy z tej pracowni oszołomieni. Tym, o czym nam mówił i jak mówił – wspomina. Dla młodych Adam Giedrys był nie tylko astronomem, ale wychowawcą. Młodzieży poświęcał mnóstwo czasu, zabierał na wycieczki do planetariów i obserwatoriów, także zagranicznych, organizował słynne obozy astronomiczne w Radaczu. – Rzeczywiście był postacią wyjątkową dla kilku pokoleń młodych mieszkańców Szczecinka – przyznaje ks. Marek Mackiw, proboszcz szczecineckiej parafii św. Rozalii. Promotor podpowiedział mu, by Adam Giedrys stał się bohaterem jego pracy magisterskiej. – Obroniłem ją dwa lata po śmierci pana Adama, nigdy go nie spotkałem, ale poznałem go dzięki jego wychowankom – dodaje.

Dzielcie się

– Miał swoje powiedzenia. Jednym z częstszych było: „Nie bądźcie samolubnymi zjadaczami chleba. Tym, co wiecie, macie, umiecie – dzielcie się z innymi” – zauważa Władysław Fijałkowski. Z rozczuleniem wspomina i podarowany przez mistrza teleskop, i uszytą kurtkę. – Kiedy wyjeżdżałem na studia, pan Adam uznał, że muszę się jakoś pokazać we Wrocławiu. Trochę się broniłem, że przecież mam w czym jechać, ale on był nieugięty. Uszył mi kurtkę z modnej wówczas sztucznej skóry – uśmiecha się do wspomnień. Kurtka nie dotrwała do dnia dzisiejszego, ale przetrwał dżinsowy garnitur – dowód kunsztu krawieckiego pana Adama. – Najczęściej szyła jego żona. Ale i on znajdował jakoś czas, żeby między wyjazdami, spotkaniami i patrzeniem w niebo zająć się krawiectwem. Mnie uszył piękny komplet, spodnie i kurtkę dżinsową – śmieje się Jan Maszkowski. Znajdą swoje miejsce na przygotowywanej wystawie. Adam Giedrys zmarł 26 grudnia 1997 r. Razem z jego odejściem osłabły nieco, choć nie zgasły zupełnie, astronomiczne pasje mieszkańców Szczecinka. Niedawno zaś zostały z powodzeniem reaktywowane. Strych, na którym była pracownia, został zaadaptowany na mieszkania, i kopuła – wprawdzie odrestaurowana – nie jest dostępna, ale miłośnicy astronomii zaleźli nowe miejsce przy Samorządowej Agencji Promocji i Kultury. Co poniedziałek w byłym klubie garnizonowym spotyka się około 20 osób w różnym wieku. – Realizujemy też bardzo ciekawy projekt z Instytutem Astronautyki i Lotnictwa z Neustrelitz. Badamy aktywność słoneczną poprzez jonosferę ziemi. Nasze wyniki są całodobowo rejestrowane i udostępniane ośrodkom na całym świecie – mówi Krzysztof Grabski. Marzy im się obserwatorium i planetarium, które powstać mają w ramach rewitalizacji miasta na zabytkowej wieży ciśnień.

Sto lat!

Na razie jednak przygotowują 100. urodziny szczecineckiego astronoma, które przypadają 26 marca. Komitet obchodów ukonstytuował się w ubiegłym roku. W jego składzie znaleźli się członkowie rodziny astronoma: córka – prof. dr hab. n. med. Stefania Giedrys-Kalemba i synowa Lucyna Giedrys, a także przedstawiciele świata nauki i wychowankowie pana Adama. Okrągła rocznica to okazja do uhonorowania mistrza, ale także przypomnienia o nim mieszkańcom Szczecinka, bo choć Adam Giedrys ma w mieście swój pomnik, jego imię otrzymały rondo i gimnazjum, to pamięć o nim stopniowo się zaciera. Dlatego na 22 marca zaplanowano wmurowanie tablicy w ścianę domu, w którym mieszkał i pracował Adam Giedrys, a w Muzeum Regionalnym zaprezentowana zostanie wystawa pamiątek. Przygotowano także wydawnictwa filatelistyczne, karty pocztowe i okolicznościowy stempel. Zwieńczeniem obchodów 100. rocznicy urodzin astronoma w Szczecinku będzie specjalna konferencja naukowa 13 kwietnia w Centrum Konferencyjnym Zamek Szczecinek. – Będą referaty odnoszące się do życiorysu Adama Giedrysa, ale będą również zaproszeni goście z Instytutu Astronautyki i Lotnictwa z Neustrelitz, wykładowcy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, którzy w latach 70. ubiegłego wieku recenzowali nasze referaty powstające pod okiem Adama Giedrysa, oraz zacni astronomowie amatorzy, a w śród nich jedyny polski odkrywca mający na koncie odkrycie 7 supernowych. Pan Jarosław Grzegorzek również był uczniem pana Adama – zdradza Krzysztof Graczyk. Specjalną uchwałą ma również uhonorować Adama Giedrysa Senat RP.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma